RSS
środa, 28 lipca 2010
Do zabawy zapraszają

Krzyżykowe hobby losowanie 24.08.

 

Candy u ATTEO losowanie 09.08.

 

Candy u Panoramy LeSage losowanie 01.08.

 

 

 

11:37, isana_haft
Link Komentarze (1) »
sobota, 24 lipca 2010
Red Secrets

Pomimo deszczu za oknem dziś będzie o czerwieniach. Najpierw coś wymiankowego. W zamian za wózek dostałam piękne frywolitkowe kolczyki. Serdecznie dziękuję!! Ich autorką jest małgorzata-p17. Teraz już mogę sama sobie zazdrościć :) Kolczyki są świetne, leciutkie, po prostu dla mnie idealne. Moim zdaniem wyglądają dużo lepiej niż szydełkowe. Z tyłu prezentują się lepiej.

Moje czółenko czeka w szufladzie na lepsze czasy. Za bardzo nie mam czasu uczyć się zupełnie nowych rzeczy, boję się też zniechęcić. Cóż, wakacje się jeszcze nie skończyły.

W paczuszce znalazł się kaktusik, zobaczymy kiedy zakwitnie u mnie!

Po sporej przerwie wróciłam do szydełkowania stringów. Zamówienie padło na kolor czerwony. Proszę bardzo! Zdjęcie niezbyt udane... ale próbowałam kilka razy. W dodatku majteczki są jeszcze nie uprane i nie uprasowane. Nie wiem, czy przypadną do gustu. Z wykończeniem więc zaczekam.

Przyznam, że nie jestem fanką robienia czegoś w ciemno. Sama wiem, jak różne wyobrażenia ma zamawiający i wykonujący. Zawsze staram się wychwycić jak najwięcej szczegółów, oczekiwań, ostatecznego efektu. Prezent to co innego. Element zaskoczenia jest fajny :)

 

***

Z racji pogody nie byłam dziś w pracy. Szkoda, ale co zrobić...

Odkryłam nowe źródło zasysania moich funduszy! Co czwartek będzie w sprzedaży seria książek Joanny Chmielewskiej, to znaczy co tydzień jedna książka. A ma być ich 25. To nie wszystkie, ale gdyby udało mi się je dostać i kupić, to byłabym niezmiernie zadowolona! Reszta już sama wpadnie w moje łapki.

Postanowiłam zrobić mały dopisek- pierwszą książkę kupiłam razem z dwutygodnikiem "Przyjaciółka", potem to już do nabycia osobno, w kiosku. Podejrzewam, że trzeba będzie się naszukać, chociaż zainteresowanie może być spore. Jaki z tego wniosek? Rundka po kioskach :)

Mam "Klina" i mam zamiar go dzisiaj skończyć.

Tymczasem życzę udanego weekendu, z tymi wszystkimi dobrami, jakimi sobie zażyczycie :)

12:08, isana_haft
Link Komentarze (6) »
środa, 21 lipca 2010
DOB -5-

Zbliża się koniec miesiąca, a więc czas na wysłanie kolejnego etapu RR. Torebka skończona jakiś czas temu, ale doczekała się publikacji dopiero z okazji wysyłki.

Te malutkie hafciki są niesamowicie sympatyczne i nawet w trakcie remontu myślałam jak tu się wyrwać i cokolwiek pokrzyżykować. W tym obrazku nawet kontury były łatwe.

Element, który sprawił mi najwięcej kłopotów to ciastko. No bo jak tu obojętnie wyszywać sobie takie cudo? Póki to była plama, to jeszcze pół biedy. W ogóle bez konturów haft wyglądał jak plama. Małe elementy w postaci kostek cukru i łyżeczki nie przypominały ostatecznego wyglądu. Lubię męczyć brata pytaniami w stylu: co tutaj będzie? :)

Po torbie plażowej torebka herbaty była czymś bardziej bezpośrednio mnie dotyczącym. Herbatę piję niemal codziennie, chyba że atakują upały. Tak jak już dziś znowu się zaczyna. Może to być zarówno zwykła, jak i owocowa. W moim domu zwyklaczkiem zajmuję się ja, mam chyba jakąś tajemną recepturę, bo nikt inny nie chce robić herbaty do dzbanka. Wystarczy dodać cukier (gorzkiej nie cierpię, wliczając w to miętową), gorąca woda i cytryna. I już!

Podsumowując, przesyłka poleciała do Anelagdam, a jest to kanwa Basi z Robótkowego.

***

piegucha- Faktycznie, "Zaginiony symbol" jest bardzo podobny do "Kodu". Sama książka była ciekawa, ale fabuła się powtórzyła. To mnie trochę rozczarowało. Dobrze. że "Kod" czytałam dawno temu.

11:23, isana_haft
Link Komentarze (4) »
wtorek, 20 lipca 2010
Trochę kultury

Kino i książka podczas weekendu, ależ jestem kulturalna! :)

Zaczęło się jednak od książki. Swój egzemplarz kupiłam już jakiś czas temu w Biedronce. Z racji sesji (oraz grubości książki) schowałam ją na lepsze czasy. W piątek było mi za gorąco na robótki, w sobotę za zimno, więc złapałam za książkę.

Coś marny ten obrazek, ale nie będę tutaj pisała o okładce, lecz wspomnę o treści. Akcja toczy się podobnie, jak w Kodzie Da Vinci. Morderstwo, zagadki, Robert Langdon, Waszyngton, masoni. Pod sam koniec zostaje rozwiązana tytułowa tajemnica. Jednym słowem- polecam! Oczywiście, w przerwach między robótkami. Albo też wypadem do kina na...

Można rzec legendarna postać w ostatniej odsłonie. Tutaj o fabule wspominać nie będę. Kto jeszcze nie był, niech sprawdzi wolne miejsca w kinie. Efekty 3D nie były jakieś piorunujące, ale jednak ciekawe. Przyznam, że oglądanie znanych reklam, w tym pana Pikusia, w 3D było fajne ;] A było na co popatrzeć, bo trwały chyba z godzinę... Prawie zdążyłam zjeść wyczekiwany karmelowy popcorn. A wcześniej stałam w kolejce, podczas gdy na sali od 15 minut puszczali już reklamy.

Wracając do bajki wspomnę, że fani Kota w butach (ach, te oczka...) nie zawiodą się!

Nie mam już tych problemów, ale Pinokio słusznie zauważył, że woli mieć trądzik niż korniki :P

 

***

Dzisiaj jest już chłodno, a co za tym idzie to przyjemniej. W sobotę nie było mi tak radośnie...

Spokojnie rozczesywałam sobie mokrą czuprynę na balkonie, aż tu nagle grzmotnęły mi drzwi od pokoju. Jakoś dziwnie grzmotnęły. Niestety, rozbiła się szyba. Dłuższą chwilę zajęło mi uprzątnięcie bałaganu. Później wystawiłam worek z rozbitym szkłem na klatkę schodową i ujrzałam przyczynę większego niż zazwyczaj szumu na klatce. Rury odprowadzające wodę z dachu pod wpływem ciśnienia zassały się i niesamowicie drżały. Zleciałam na dół po numer do administratora budynku, hałas był taki, jak w okolicach wodospadu. Kiedy wpadłam z powrotem do mieszkania, brat zobaczył, ze w kuchni przecieka sufit. Jak to zwykle bywa, numer podany jako alarmowy, nie odpowiadał.

Ziemia była sucha, dość szybko gwałtowna burza ustała i jakoś się z tym zamieszaniem uporałam. Potem namoknięta wykładzina pod balkonem nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Takie przygody miałam w sobotę. Nie wspominam o nerwach z powodu pobytu mojego Oszołomka pod namiotami w okolicy. Dzieliło nas jakieś 10 kilometrów, a nie mogliśmy się zdzwonić i sprawdzić co słychać.

***

Na koniec również coś z cyklu dzisiaj polecam. Od wczoraj Biedronka oferuje drewniane stempelki w kilku kompletach. Ja się skusiłam.

Proszę nie śmiejcie się z mojego stempelkowania.. Pierwszy raz zawsze jest trudny. Jeszcze nauczę się robić pieczątki bez ramki.

To chyba na tyle. Po krótkiej przerwie wracam do szydełka i igiełki. Tak na zmianę.

Miłego dnia!

09:22, isana_haft
Link Komentarze (3) »
piątek, 16 lipca 2010
Wygrana już u mnie

MOTECZKU- z całego serca dziękuję za przygotowanie dla mnie tak wspaniałej przesyłki. Nie spodziewałam się aż takich wspaniałości! Użyłam tu słowa "aż", bo byłam pewna, że dostanę coś wspaniałego! Ale zawartość pudełka przeszła moje oczekiwania. Jestem pełna podziwu dla staranności wykonania wszystkich prac. Moje wytwory nie są doskonałe, ale będę starała się dążyć do ideału. Taka mobilizacja to dodatkowy prezent dla mnie! Jeszcze raz dziękuję! :)

Mogłabym długo jeszcze opisywać swój zachwyt, ale po prostu muszę pokazać zdjęcia. Oto dokumentacja najlepszej niespodzianki!

Cukiereczek w postaci ślicznego igielniczka. Ciągle nie wierzę, że jest mój! Niesamowicie spodobał mi się już od pierwszego wejrzenia na blogu Marii. Do tego cudna dwustronna zawieszka. Co za perfekcja...

Zestaw do haftu- miseczka. Czy ja gdzieś pisałam, że ten komplet bardzo mi się podoba...? A tu proszę, mam już pierwszą miseczkę!

Chyba wystarczy tych zachwytów. Jeszcze tylko kawał cudnej kanwy i karteczka. Mama zapytała mnie co mam zamiar na niej wyhaftować. Ja na to, że NIC! Nic, nic, nic. Po prostu kupię odpowiednią ramkę i umieszczę tam tą kanwę tak, jak ją tu widzicie :)

 

No.

Paczkę przyniósł mi listonosz już wczoraj. Podczas otwierania nie chciałam tracić czasu i jakiś zły duch podszepnął mi, żebym wzięła najostrzejsze nożyczki w domu. To powinno wystarczyć. To znaczy nie muszę chyba mówić, że rozcięłam sobie lewą rękę. Początkowo nieciekawie to wyglądało. Zrobiłam sobie opatrunek, musiałam użyć bandaża, bo to takie wrażliwe miejsce, poza tym cały czas mi się gaza przesuwała.

Ta sytuacja uświadomiła mi, że na świecie są dobrzy ludzie. Nie wspominam oczywiście o Was, bo o tym się już dawno przekonałam.

Byłam w ciuchlandzie na poszukiwaniu jakiś letnich ciuszków. Mierzyłam jakąś bluzkę, nie mogłam sobie poradzić z jej ściągnięciem jedną ręką, mierzyłam jedną na drugą. Na plecach zebrały się razem i ja jak ta kaleka próbowałam jakoś się rozebrać. Nagle z pomocą przyszła mi jakaś kobieta. Było mi trochę głupio, ale podziękowałam. Ech, tyle zachodu z taką raną... Wieczorem, kiedy już wracałam do domu, przy mojej mega ruchliwej drodze zatrzymał się samochód. W pierwszej chwili pomyślałam, że auto się zepsuło. Akurat facet chciał mnie puścić na przejściu. Nawet kiedy lał deszcz i szłam z torbami tak się nie działo...

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Dzisiaj ręka już mnie nie boli, zastanawiam się więc, czy nie chwycić za kanwę. :)

 

11:31, isana_haft
Link Komentarze (3) »
wtorek, 13 lipca 2010
Porządeczki

Mimo upałów staram się całkiem nie próżnować. W niedzielę udało się pojechać nad jeziorko pod wieczór. Nawet te kilka godzin w wodzie dało trochę ochłody. Z przerażeniem obejrzałam dzisiaj prognozę: 37oC. Mam nadzieję, że to się nie sprawdzi...

Póki nie mam nic konkretnego do wyszywania, zrobiłam porządki w mulinach. Najwięcej mam oczywiście Ariadny. Tak wygląda moje pudełko:

Mam jeszcze cały woreczek czarnej, białej i bordowej, ale nie ma sensu tego nawijać. Pudełko kupiłam za 6 zł. W sam raz mieści muliny. Chcę jeszcze zrobić spis posiadanych numerów.

Planuję sukcesywnie poszerzać swoje zasoby muliny DMC. Podstawowa paleta jest dostępna w moim mieście, chyba nie będzie z tym problemu. Przeznaczyłam na ten cel większe pudełko, to było raczej podświadome. Przez to moje zapasiki wyglądają jeszcze marniej :)

***

Przypominam, jeżeli ktoś jest chętny na przygarnięcie wózeczka, to proszę pisać. Faktycznie jest on podobny do tego, który znajduje się na zwierzakowej metryczce. Też miałam takie skojarzenie, nie jestem jedyna :)

Dziękuję za odwiedziny i komentarze, dotyczące zarówno moich prac, jak i życia osobistego w postaci głównie edukacyjnej. Powolutku sobie tworzę, jak będzie coś ciekawego, to wrzucę zdjęcia.

20:23, isana_haft
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 12 lipca 2010
Candy

Same słodkości... Uwielbiam kolczyki, więc nic dziwnego, że po prostu musiałam się zapisać :)

Candy u Ani losowanie 26 lipca

 

14:27, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 lipca 2010
Niewakacyjnie

Dlatego, że częstotliwość wpisów nie jest taka, jaką bym sobie życzyła. Ale bez obaw, nie próżnuję! Z początkiem nowego tygodnia zabraliśmy się za malowanie mieszkania. Z przerwą uporaliśmy się w dwa dni. Ze sprzątaniem troszkę dłużej, ale to już tylko kobiety mnie zrozumieją... Musiałam wybrać się na uczelnię po dokumenty. Niestety, trzeba było oddać legitymację i obecnie nie mam statusu studenta. Dopiero potem okazało się, że wiele osób wypełniało po prostu oświadczenie o zagubieniu tego cennego dla studenta dokumentu. No cóż, nie jestem jedyna.

Na razie cztery razy byłam popracować. Muszę wstawać z samego rana, ale w miarę szybko jestem w domu. Nie korzystam ze słońca w pełni. Ale nie jest źle, trzeba zbierać na opłaty wpisowe i na przejażdzkę do Wrocławia.

Robótkowo również w porządku. Skończyłam trzecią torebeczkę, w większości uporządkowałam swoje zapasy mulin. Jakoś teraz wydaje się, że jest ich mniej.

W związku w odnawianiem mieszkania, w odstawkę poszła część kurzozbieraczy. Jest jednak rzecz, którą uchroniłam tymczasowo przed wyrzuceniem.

Ten drewniany wózeczek najpierw był doniczką, potem dokończył żywota na kuchennej szafce. Pomyślałam, że może komuś się spodoba. Mam na myśli głównie osoby zajmujące się decoupażem, bo potrzebna jest mała renowacja. Kwestia odświeżenia koloru i nawet ozdobienia. W środku jest trochę chropowaty. Bok ma około 18 cm na 6cm, kółka natomiast są średnicy około 4 cm.

Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to proszę pisać, chętnie wymienię się na jakiś drobiazg.

20:37, isana_haft
Link Komentarze (3) »
piątek, 02 lipca 2010
Licencjat

Trzy lata nauki zleciały niesamowicie szybko. Wiele przez ten czas się nauczyłam, poznałam sympatycznych ludzi. A teraz zostały mi tylko wspomnienia i jedna wspaniała pamiątka.

 

***

Chociaż wydaję wszystko, co tylko zarobię, to i tak kocham to, co robię!

***

Dziękuję za komentarze, porady i Wasze odwiedziny.

haftowaneprezenty- Dzięki za pomoc. Mama używa trochę rzadszej kanwy i czasem te obrazki po nakrochmaleniu jakoś tak zachodzą. Ja też pewnie skorzystam z tego krochmalu w spray'u. Lepiej zapobiegać niż potem się martwić :)

anelagdam- Zgadza się, metryczka jest bez konturów, co było bardzo miłe. Tym przyjemniej się ją haftowało. Zastanawiałam się, czy nie dodać czegoś "od siebie", ale wzór jest wystarczająco ładny.

16:44, isana_haft
Link Komentarze (8) »
środa, 30 czerwca 2010
Co w rodzinie...

... to nie zginie, oczywiście. Jak wspominałam na początku, robótkami zaraziła mnie Mama. Dziś chcę pokazać trzy ostatnie (najnowsze) obrazy. Rzecz jasna, czekamy na opinie. Zainteresowana pewnie bardziej... Gdybym tak chciała sfotografować wszystkie wcześniejsze prace Mamy pewnie zabrakło by mi pamięci w aparacie :)

Pieski zostaną podarowane znajomemu. Mają związek z jego zawodem :P

Tak, ten pan jest weterynarzem. Ten obraz jest pierwszym z dwóch, a ten drugi "się" robi.

Aniołki wkrótce zawisną w przedpokoju. Oznacza to, że wielkimi krokami zbliża się malowanie mieszkania...

***

Wracam do swoich spraw :) Dzisiaj odebrałam z poczty kolejny słowniczek do wyhaftowania. Na szczęście mogę szybko się za niego zabrać, bo... Metryczka skończona!

Z oprawą wstrzymam się aż pojawią się jakieś konkrety. Teraz przy wrzucaniu zdjęć spostrzegłam, że kupiłam do tej pamiątki taką samą ramę, jaką mają prezentowane wyżej aniołki. Po wypraniu i oprawieniu wrzucę zdjęcie, już takie ostateczne.

Bardzo przyjemnie robiło mi się tą bandę zwierzaków, tęcza to też sama przyjemność. Obyło się bez pomyłek, więc sadzę, że czas spędzony przy tym hafcie będę miło wspominać. Poza treningiem umiejętności wzbogaciłam swoje zasoby o mulinę DMC. Wcześniej robiłam nią tylko gołąbki. Dwa obrazki i już coś w pudełku jest :)

Jutro zaczynam pracę. Pobudka o 5.30 delikatnie mnie przeraża, ale dam radę :)

21:22, isana_haft
Link Komentarze (8) »
sobota, 26 czerwca 2010
Pora na ...

.. nie na żadnego stwora, tylko na wpis :) Za ciemno, żeby haftować, za jasno, żeby zapalić światło. Zwykle wtedy przerywam pracę i zabieram się za coś innego. Cały czas zajmuję się metryczką, muszę przyznać, że wzór jest dość czasochłonny. Dobrze, że nie goni mnie żaden termin. Mogę się delektować wyszywaniem.

Zauważyłam jedną niepokojącą rzecz. W połowie moja igła do haftu stała się czarna. Próbowałam zrobić zdjęcie i na jednym widać o co chodzi.

Mam najzwyklejszą igłę, to znaczy z tępym czubkiem, ale w pasmanterii wyboru nie ma. Była tylko ta jedna, za 0,50 gr. Czytałam o rozmiarach igieł, ciekawa jestem, czy to faktycznie się sprawdza. Może ktoś mi wytłumaczy na jakiej zasadzie jest rozróżniany ich rozmiar? Będę wdzięczna. Myślałam, że może chodzi o centymetry lub o uszko, ale z moich obserwacji nic nie wynikło. Moja igła ma 3 cm i uszko 0,5 cm.  Nie pasuje do żadnego rozmiaru :)

***

Zapisałam się na candy u Uli

losowanie 3 lipca

Czyli dzień po uroczystym odbiorze dyplomu. Zacznie się na poważnie myślenie o dalszej edukacji.

***

Ten tydzień był dla mnie naprawdę bardzo udany! Wygrałam w wspaniałym candy u Moteczka. Kto pierwszy raz wygrał w candy rozumie moją wielką radość i niedowierzanie zarazem.

Odezwała się do mnie koleżanka, u której kiedyś dorywczo pracowałam i zaproponowała mi pomoc. Nie będzie więc już tyle czasu na robótki, ale mimo to jestem przeszczęśliwa. Z radości wczoraj kupiłam sobie kawałek czerwonej kanwy. Nie mam jeszcze dla niej zastosowania, ale jestem pewna, że się przyda. Miały być też klapki, ale jakoś niezbyt komfortowo się w nich czułam. Wróciłam więc z perfumami.

Mam naprawdę wiele planów i pewnie je zrealizuję. Czółenko już czeka w szufladzie. Jak napiszę, że mnie ręce swędzą, to na pewno nie skłamię :)

Dla cierpliwych - niedługo będzie kolejna odsłona bandyckich zwierzaków :P

Siedzę przy komputerze już godzinę. Zrobiło się ciemno. Znikam!

 

21:48, isana_haft
Link Komentarze (3) »
czwartek, 24 czerwca 2010
Metryczka -3-

Staram się haftować szybko, bo mam masę planów w głowie. Miło by było zacząć je realizować od poniedziałku. Nie mogę się nadziwić - niedawno był poniedziałek, a tu proszę, mamy czwartek. Zbliża się lipiec, przydałoby się znaleźć sposób na podreperowanie finansów, ale to niestety nie jest takie proste... Szkoda, że podczas haftowania ciężko mi zająć myśli czymś przyjemniejszym. Za to jak kończę jakiś element, to naprawdę jestem zadowolona :)

Zaczynają się wyłaniać żywe kolory, podłoga wyszła całkiem fajnie. Już zwierzaki nie szybują w przestrzeni. Widziałam kolorowe ramki i zastanawiam się, jaki kolor by tu pasował. Na pewno nie różowy :)

***

Zastanawiałam się trochę, ale jednak zdecydowałam się na udział w wymiance wakacyjnej.

Mam już kilka pomysłów, na razie nie przemyślanych w szczegółach. Znam osobę, dla której mam przygotować prezent. Do tej pory nie musiałam rwać włosów z głowy, wcześniej czy później coś udało się stworzyć.  Jest też możliwość, że to, co robię, podoba się tylko i wyłącznie mnie ;)

Paczka ma być wysłana na początku sierpnia, już nie mogę się doczekać! Lubię brać udział w wymiankach. Dzięki nim poznałam wiele fantastycznych osób. Myślę, że i tym razem będzie podobnie!

Za oknem świeci słoneczko i jest cieplutko. Wszystkim Wam życzę takiej pogody!

 

12:50, isana_haft
Link Komentarze (2) »
środa, 23 czerwca 2010
Geniusz..

...jednak czasem mnie opuszcza. Wczoraj już usunęłam sobie z bloga część zdjęć. Tak w ramach porządkowania, ale nie wpadłam na to, że kasując je z zasobów, usuwam też to, co ma być widać. Na szczęście już mam wszystko. Zajęło mi to tylko dwie godziny. Nie powiem, żebym była zadowolona. Muszę coś wykombinować dla tych starszych plików. Kiedyś sobie o tym poczytam. Na dziś mam dość patrzenia na monitor.

Ciekawe, ile bym przez ten czas wyhaftowała... ;)

14:04, isana_haft
Link Komentarze (2) »
wtorek, 22 czerwca 2010
Poniedziałek nie taki zły

Pewnie, że nie jest zły! Zwłaszcza, kiedy nie trzeba chodzić do szkoły i przytrafiają się same miłe rzeczy. Mam na to dowody! Dobrze, że nie twarde :)

Nieważne, że nagryziona! Przynajmniej nie oszukana. Oraz humoropoprawiacz numer dwa.

Ale to nie wszystko :) Zacznę lepiej od początku.

Wybrałam się do miasta w celu uregulowania pewnej swojej pomyłki. Ledwo opuściłam teren swojego osiedla, już wlazłam do sklepu i kupiłam czwarty numer gazety o szydełkowaniu. Jak zwykle była tylko jedna sztuka. Cena jest dość wysoka (15 zł), może dlatego zainteresowanie jest jest oszałamiające. Potem już rundka do ciuchlandu. Z racji poniedziałku i nowego towaru było drogo, ale wygrzebałam świetną kolorową satynową tunikę, w sam raz na chrzciny. Szykuję się jak na wojnę, a nawet nikt o tym nic nie mówi... :P (Mama powiedziała, że przed moim weselem ucieknie z domu! ;] )

Ale już mam w co się ubrać, kolejny problem z głowy. Dalej załatwiłam, co miałam załatwić i z powrotem do domu. Już na osiedlu spotkałam listonosza, zaczepiłam go i dostałam swoją przesyłeczkę. Był to zakup od pewnej przesympatycznej osoby. Jak przystało na idealnego sprzedawcę, otrzymałam gratis w postaci niebieskiego kwiatuszka. Zastanawiam się teraz, którą część garderoby będzie on zdobił. Jeszcze raz serdecznie dziękuję!! :)

Zanim jednak otworzyłam kopertę coś mi zamigotało na trawniku. Wśród wielu koniczynek kątem oka dostrzegłam upragnione szczęście! Teraz suszy się w książce kucharskiej i czeka na zaszczytną oprawę.

A wieczorem aż chciało się haftować. Zaczęłam już podłogę w metryczce. Jak już ją skończę, to chętnie się pochwalę. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko mniej ogołoconego portfela...

11:43, isana_haft
Link Komentarze (3) »
niedziela, 20 czerwca 2010
Candy

Jeszcze po balu bolą mnie nogi, ale takich wspaniałości mimo zmęczenia :) nie można przeoczyć. Oczywiście dalej próbuję swojego szczęścia w zabawach.

http://moteczek.blox.pl/2010/06/Wielkie-ucztowanie-z-okazji-4-urodzin-blogu.html

Losowanie 24 czerwca.

Bardzo lubię tego bloga i serdecznie polecam tym, którzy jeszcze nie znają.

16:54, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 czerwca 2010
Blue party!

Przygotowania na jutrzejszą imprezę idą pełną parą. Postawiłam na niebieskie dodatki do czarnej sukienki. Kupiłam śliczne kolczyki i bransoletkę, ale brakowało jeszcze czegoś na szyję. Przeczesałam Internet, mnóstwo sklepów z biżuterią (no, może poza jednym, trochę mi do niego nie po drodze...) i nic... Wieczorem usiadłam i zrobiłam. Mój pierwszy wytwór biżuteryjny. Ciekawe, czy komuś się spodoba.

 

Tym razem szewc jest w butach. Okazja jest, to i paznokcie są!

Bardzo to ciekawe, co też takiego zrobiłam, że z samego rana wyszło mi czarne zdjęcie. Nic nie szkodzi, tak miało być - najważniejsze widać.  Ciężko jest zrobić dobre zdjęcie tipsom, bo zdobienie różni się w zależności od kąta widzenia. Tutaj nie widać żółtych płatków i piegusków. Jak się dobrze przyjrzeć, to widać dwa, bo odbijają światło. Jak wiadomo, nie jest to blog o paznokciach, więc musicie mi uwierzyć na słowo.

***

Wzór metryczki, którą aktualnie wyszywam, pochodzi z gazety Pomysły na różne okazje... nr 3/2006. Jest to dodatek specjalny Kramu z robótkami. Odkąd kupiłam ten numer, czekałam aż będę mogła wyhaftować obraz i wreszcie się doczekałam! :)

Dziękujemy za pochwały - ja, Alonso (misiek) i spółka. Nie wiem czemu, ale ten zwierzak podczas pracy cały czas podsuwa mi jakieś głupie myśli. Tu szczerbol, tu Alonso... Co za urwis! Aha, specjalnie nie robię mu gębuli, mam się z czego nabijać.

11:08, isana_haft
Link Komentarze (6) »
środa, 16 czerwca 2010
Szczerbaty miś, czyli Metryczka -2-

Dawno jej tu nie było. Trochę już posprzątałam w swoim pokoju, oczywiście zabrałam się za haftowanie. Co prawda nie ma jeszcze ustalonej daty chrzcin, ale wolę skończyć obrazek wcześniej i mieć to za sobą. Potem już tylko odwieczny problem w co tu się ubrać i takie tam...

Na 24 kolory mam już 8. Z każdym elementem obrazek coraz bardziej mi się podoba, jest kolorowy i wesoły. Na razie tych barw nie widać. Póki co królują beże, czarny i trochę białego. Najbardziej śmiać mi się chce z miśka, który wygląda, jakbym mu wybiła zęby :)

Wczoraj wysłałam następny słowniczek torebkowy. Madziu, daj znać, czy nie popełniłam byka na kopercie i nie przeraź się... :) Muszę popracować nad swoimi "tworami".

Tym optymistycznym akcentem kończę, wybieram się do miasta po tak zwany beton do włosów. Może uda mi się z moich niezmiernie niepodatnych włosów wyczarować jakąś fryzurę na piątek.

11:15, isana_haft
Link Komentarze (3) »
piątek, 11 czerwca 2010
WAKACJE ;)

Po strasznych męczarniach, stresach i wszystkich złych emocjach mogę wreszcie ogłosić...

Ocena z egzaminu licencjackiego 4,5. Ocena na zakończenie studiów 4,5.

Jeszcze ta myśl jest dla mnie "świeża", powoli jednak przyzwyczajam się. Teraz rozpocznie się nowy etap, nie można powiedzieć, że to koniec - właśnie dopiero początek!

Mam mnóstwo zaległości, planów... Poza tym, mimo wczesnej godziny, jest niesamowicie duszno i gorąco. Ciężko mi się w tej chwili skupić na konkretach, więc jak tylko się ogarnę, to będzie coś więcej.

Bardzo dziękuję za komentarze i trzymanie kciuków! Z pewnością dodało mi to otuchy. Dla wszystkich, którzy mają jeszcze przed sobą egzaminy i podobne sprawy przesyłam pozdrowienia i obiecuję duchowe wsparcie :) Do szybkiego zobaczenia!

10:44, isana_haft
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 czerwca 2010
Na szczęście -2-

Przyjemny, szybki hafcik, chociaż jest troszkę pomyłek... Niestety, wina leży po stronie niezbyt czytelnego wzoru, zlewały się trzy odcienie zielonego i musiałam kombinować. Ale po upraniu, wyprasowaniu i oprawieniu muszę przyznać, że obrazek wyszedł bardzo ładnie.

Albo leje deszcz albo żar z nieba... też się leje. Kolory są nieco przekłamane. No, przecież wiadomo, że kanwa jest biała, a po krochmaleniu to nawet śnieżnobiała. Ach, kolor ramki za to jest prawdziwy.

Ciężko mi idzie nauka, tyle spraw krąży po głowie. Czytam i czytam, ale tylko wybiórcze informacje mi pozostają.  Na szczęście zostały jeszcze dwa dni, więc myślę, że wszystko zapamiętam! W czasie wolnego weekendu głównie haftowałam, żeby skończyć do niedzieli. Krótkie spacery, wypad na giełdę. Można tam kupić głównie ubrania, jakieś starocie na obrzeżach. Mnie udało się zaopatrzyć w siedem archiwalnych gazetek o robótkach - jedna o szydełkowaniu, natomiast reszta to pozycje o hafcie krzyżykowym. Jestem zadowolona, mam teraz więcej wzorów za fajną cenę, czyli złotówka za sztukę.

Każdy szuka czegoś innego. Gdy inni przebierali w ciuchach, ja grzebałam w kartonie z gazetami. Kiedyś za to nie mogłam odejść od stoiska z ozdobami do paznokci. Mimo wszystko nadal uwielbiam biżuterię!

Może już po obronie zrobię wpis z ostatnimi zakupami. Nie będzie tego dużo, ale jednak. Martwię się co będzie z moim budżetem na wakacjach... a właściwie z jego brakiem. Na razie woła mnie książka! Wytrwałości pogodowej życzę! Ja niezbyt dobrze znoszę takie upały.

21:35, isana_haft
Link Komentarze (3) »
środa, 02 czerwca 2010
Na szczęście -1-

Czasu wolnego za wiele nie mam, ale postanowiłam, że zrobię coś dla koleżanki, z którą jeżdżę na uczelnię. Znamy się już od liceum, a teraz raczej nie będziemy się tak często spotykać. Każdy ma swoje sprawy, swoją rodzinę.. Takie jest moje doświadczenie po ukończeniu gimnazjum, liceum, że nie ma się czasu potem nawet dla "najlepszej przyjaciółki". Nowe obowiązki, a teraz zwłaszcza będzie ich więcej, bo wiele osób zakłada rodziny, rozpoczyna pracę. Na szczęście w przyszłości, we wszystkich nowych sytuacjach, na pamiątkę i jako podziękowanie...

Kolory są trochę jaśniejsze, ale nawet z lampą przy takiej deszczowej pogodzie zdjęcia nie są dobre.

Wzór znalazłam gdzieś w Internecie, chyba jest to skan. Po wydrukowaniu zlewają się cztery odcienie zieleni, muszę sobie jakoś pokropkować wzór. Mam nadzieję, że szybko skończę ten obrazek, bo trzeba się już uczyć na obronę. Już tylko 8 dni! :)

11:11, isana_haft
Link Komentarze (3) »
wtorek, 01 czerwca 2010
Niespodzianka

Wczorajszy dzień nie należał do najszczęśliwszych. Zmęczenie, pogoda i takie tam... Dodatkowo okazało się, że jako grupa znajomych nie umiemy nawet raz wspólnie nic zorganizować i nie będzie balu na zakończenie studiów w pierwotnej formie. Przykro mi z tego powodu, ale i tak coś wymyślimy i kto będzie miał iść, ten pójdzie. Jak to zwykle bywa, osoby, które na początku miały najwięcej do powiedzenia, teraz nagle zrezygnowały. Została nas garstka, nawet nie połowa. Jeśli to wypali, to będzie kameralna zabawa w fajnym gronie.

Po tych wspaniałych wieściach wróciłam do domu i zabrałam się już porządnie za dokończenie opracowywania pytań. I tak sobie siedzę aż usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam, otworzyłam, a tu ktoś, kogo raczej wszyscy lubimy - listonosz :) Przyniósł mi paczkę od Angeliki (shimizu_san).

Po wpisie o gazetce dotyczącej szydełkowania, zaproponowałam Angelice, że kupię dla niej pierwszy numer tej gazety i zrobimy sobie prywatną wymiankę :) Kto jest ciekawy, jakie wspaniałości dostałam? ;)

Może nie wszystko dokładnie widać. Ale i tak warto opisać zawartość pudełka :] Kadzidełka o zapachu zielonej herbaty, podgrzewacz o zapachu chyba wanilii (dobrałyśmy się, bo ja też uwielbiam świeczuszki, kadzidełka i świeczniki :P), pocztówkę, czerwony kordonek, breloczek, bibułkowy bukiecik, kolczyki, serwetki (a miałam pisać, że cierpię na niedobór serwetek!) oraz koraliki rybki.

A teraz troszkę zbliżeń, choć nie chciałam wszystkiemu pstrykać zdjęć. A warto!

Bardzo dziękuję za niespodziankę! Mam nadzieję, że gazeta się przyda i rozwiniemy swoje zainteresowania :) ja już kupiłam drugi numer.

***

Dziękuję za komentarze o moich pazurach :) A co do innych umiejętności - może kiedyś jeszcze wyjdą na jaw ;P

Aneladgam - nie wiem, kiedy wyślę do Ciebie torebkę, musi u mnie poleżeć jeszcze :) czekaj cierpliwie.  P.S. Książka Chmielewskiej "Porwanie" była cudowna. Zjadałam ją w 3 dni :) Jak zwykle się uśmiałam! Gorąco polecam!

W swojej biblioteczce mam tylko "Lesia" i właśnie "Porwanie". Bardzo bym chciała skompletować wszystkie książki, ale w takim tempie wolę nie myśleć kiedy to nastąpi :)

09:31, isana_haft
Link Komentarze (5) »
niedziela, 30 maja 2010
DOB -4-

U mnie praca nad słowniczkiem idzie pełną parą. Skończyłam już drugą torebkę :)

Tym razem jest to beach bag, czyli torba plażowa. Specjalnie napisałam torba, a nie torebka. Mimo iż zajmujemy się słownikiem torebek. Dlaczego? Takie jest moje skojarzenie, dotyczy ono wielkości tej torby. Kiedyś sama uszyłam sobie torbę na plażę, jest słusznych rozmiarów. Musi pomieścić duży ręcznik, ciuchy na zmianę i masę innych potrzebnych rzeczy. Jednocześnie nie może być brzydkim worem. Zaproponowana we wzorze torba jest naprawdę ładna, można by się pokusić o stworzenie czegoś podobnego :)

Z niecierpliwością czekam na następną torebeczkę do wyszycia, chociaż jest jeszcze trochę czasu. Bardzo mi się taka praca spodobała.

Od razu wzięłam się za nowy haft. Obrazek już łapie wygląd ;) Będzie prezentem dla koleżanki. Ale o tym innym razem.

Pogoda dalej w kratkę, ale ostatnio częściej widzę słonko. Może być troszkę chłodniej, ale bez deszczu. Chyba nikt nie lubi moknąć... Ale na osłodę można trafić na takie zjawisko!

Dobrze, że mam balkon na samej górze (u mnie to trzecie piętro).

Życzę wszystkim miłego, ciepłego i przyjemnego nadchodzącego tygodnia :) Ja mam zamiar dokończyć opracowywanie pytań na obronę, a potem je wykuć :P

23:04, isana_haft
Link Komentarze (2) »
piątek, 28 maja 2010
Moje dziesiąte zdjęcie

Zasady: uruchom komputer i szare komórki. Przekop się przez dziesiątki plików (może stąd pochodzi nazwa zabawy...?), folderów... Przygotuj się na wracające falami wspomnienia. Czy udało Ci się znaleźć najstarsze zdjęcie? teraz policz do dziesięciu. Bez problemu? No to które zdjęcie od pierwszego licząc jest tym dziesiątym? :)

Do zabawy zostałam zaproszona przez Ulę. Jest to fajna inicjatywa, taki element zaskoczenia. Mnie zaskoczyło to, że na komputerze nie mam za wielu zdjęć. Za to komórka skrywa różne pamiątkowe fotki :)

Uwaga - teraz będzie moje dziesiąte zdjęcie!

W 2008 roku ukończyłam kurs stylizacji paznokci. Zainteresowało mnie to, ponieważ moje własne paznokcie nie należą do najcudowniejszych, a "uhodowanie" naprawdę długich jest trudne. Z pomocą kobiecie przychodzą sztuczne pazurki.

Na zdjęciu widać moje krzywuski, własne wykonanie i ręka też własna. Daleko mi jeszcze do przyzwoitości, ale tipsy robię sobie tylko na specjalne okazje. Na co dzień znajduje zastosowanie przysłowie - szewc bez butów chodzi. Kilkanaście razy zdarzyło mi się zrobić paznokcie innym osobom. Same materiały i kurs były dość drogie, ale myślę, że w dużym stopniu koszty mi się zwróciły. Zdaję sobie sprawę, że jeden kurs to za mało. Do tego musiałabym cały czas robić i trenować.

Po obronie zorganizowaliśmy bal. Może pojawi się jeszcze jakieś zdjęcie paznokci :)

 

Do zabawy chciałabym zaprosić następujące osoby: jolcia_78 olenka_ja oraz lisek_1986

09:32, isana_haft
Link Komentarze (3) »
sobota, 22 maja 2010
Połowicznie...

Połowa weekendu,

połowa przeziębienia,

połowa torebki,

połowa książki...

To tak w telegraficznym skrócie, dla nielubiących czytać. Dla całej reszty rozwinięcie.

Już sobota dobiega końca, niestety, ale prawda. Od kilku dniu gorzej się czułam, ale wczoraj po ostatnim egzaminie, rozłożyło mnie zupełnie. Nic groźnego, ale zatkane zatoki dały mi popalić. Całe popołudnie przespałam. Dziś jest już lepiej, ale staram się też nie przesadzać w drugą stronę. Rano troszkę ogarnęłam (na ile pozwolił mi cieknący katar), a potem leżenie :) Należy mi się! Dziękuję bardzo za trzymanie kciuków za egzaminy - udało się! Co prawda, nie ze wszystkich ocen jestem zadowolona, ale skoro cały rok ma tróje to i ja się nie mam chyba czym przejmować. Najważniejsze, że ze spokojem mogę przygotowywać się do egzaminu licencjackiego,a ten już niedługo, to znaczy 10 czerwca.

Dzisiejsze leżenie w łóżeczku uważam za owocne. Nie jestem w stanie dokładnie ocenić, ale sądzę, że nie skłamię... :) Do połowy wchłonęłam nową książkę Chmielewskiej "Porwanie", a w ramach przerwy w czytaniu dla stworzenia atmosfery oczekiwania zabrałam się za torebkę drugą, czyli plażową na słowniku Agnieszki.

Zdjęć nie przewiduję, jakoś o nich nie miałam siły pomyśleć. Martwi mnie za to, że nie mam co pokazać w zabawie Dziesiąte zdjęcie, ponieważ... na komputerze nie mam prawie żadnych zdjęć, poza wzorami haftów i tipsami (wykonanymi przez siebie). Gdzieś na płytach mam jakieś zdjęcia, ale niezbyt ciekawe. Zazwyczaj nieudane. Jak wydobrzeję, to przeczeszę komputer mojego Kochanego i może coś wybiorę :P

 

***

Candy u Babci Vilemoo :)

22:44, isana_haft
Link Komentarze (4) »
czwartek, 13 maja 2010
A jednak...

Jednak pamiętali... :) Od jakiegoś czasu nie obchodzę urodzin, ale bardzo mi miło kiedy ci, którzy wiedzą, pamiętali. Głównie prezentami były słodkości i zasilenie skarbonki :) Dzisiejszy wpis nie ma broń Boże charakteru.. No, po prostu uprzejmie informuję ;) Jako ciekawostkę podam, że urodziłam się w piątek 13, co niektórzy jeszcze łączą z pechowym majem. Ja wcale tak nie uważam, przecież to, że żyję jest po pierwsze szczęściem. W zabobony też nie wierzę, chociaż dla zabawy czasem zdarza mi się coś zrobić. Denerwuje mnie, kiedy się po coś wracam i Mama każe mi usiąść na sekundę, a zazwyczaj wtedy bardzo się spieszę.

A jak jest u Was z takimi przesądami? jestem ciekawa ;) Hihi, bynajmniej ja pecha nie przynoszę!

Przyznam się, nie jestem przygotowana.. ale wpadłam na jedno zdjęcie... ach, ślinka cieknie! Częstujcie się. Pozwalam na podwójne porcje :)

 

 

22:53, isana_haft
Link Komentarze (10) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
O autorze
Tagi
Chętnych zapraszam na pogaduchy: isana_haft@gazeta.pl