RSS
poniedziałek, 08 listopada 2010
A Dictionary of Gardens -1-

Proszę bardzo, oto co zajmowało mój czas wolny :) Na pierwszy rzut cały słownik ogrodowy:

Takie wyszywanie to dla mnie sama przyjemność. Przyznam szczerze, że miałam trochę kłopotów z doborem kolorów mulin, z pomocą przyszedł mi pewien program, ale i tak wiem, że każdy słownik będzie się różnił od siebie. Na tym polega cały urok tej zabawy - każdy dowolnie ją interpretuje! Ja miałam inną wizję na główny napis, to znaczy wyhaftowałam go całymi krzyżykami, ponieważ w tych obrazkach podoba mi się taśma, która "góruje" nad małymi częściami. W oryginale zaleca się użycie w krzyżykach pojedynczej nitki. W samych obrazkach zdecydowałam się na półkrzyżyki. Kontury poszły mi sprawnie i szybko. Jestem zadowolona, bo wyrobiłam się w zaplanowanym czasie i jeszcze miałam przy tym dobra zabawę. Starałam się zapomnieć o moim zaginionym słowniczku torebkowym... :(

Co oznacza A Dictionary of Gardens łatwo się domyśleć ze wpisu - słownik ogrodowy/ ogródkowy. Ale tłumaczenie nazwy pierwszego obrazka już nie jest takie oczywiste... Garden hose to dosłownie wąż ogrodowy. Taki zwyczajny, gumowy, zazwyczaj zielony. Co ma wąż do wystrojonej pary na pierwszym planie? Otóż angielskie słowo hose to także gacie :) ale nie takie zwyczajne, tylko pludry. Czyli szczyt mody polskiej XVII i XVIII wieku. Do tego obowiązkowo kołnierze (które mnie kojarzą się z takimi osłonami dla psów... ) i cudne kolorowe skarpety. W ten sposób powstał haft przedstawiający kobietę i mężczyznę z zamierzchłych czasów podziwiających się nawzajem w starannie utrzymanym ogrodzie. A wąż dodatkowo mógł się schować w pańskiej kieszeni...

Zanim jednak na dobre skończyłam przygodę z haftowaniem tego obrazka, popadłam w nałóg... Już to wiem... Ciągle myślę tylko o tym, nie mogę zasnąć do późna w nocy. Dziś jednak już będę musiała jakoś przeżyć. Mimo że teoretycznie wiem na czym stoję, zdaję sobie sprawę jak to się zakończy.

Przecież widziałam film, nawet dwie części. Ale książka to nie to samo. Książka jest cudowna. Nie mogłam się oderwać, dopóki jej nie skończyłam. Ach, mowa tu o "Zmierzchu" Stephenie Meyer. Muszę poprosić koleżankę o kolejny tom i szybko dotrzeć do ostatniej części! Kto czytał, ten wie o czym mówię. Ta książka szczególnie przypadła mi do gustu, film był ciekawy, ale nie zawładnął aż tak bardzo moją wyobraźnią.

W oczekiwaniu na kolejną kanwę, zawieszam działalność słownikową i oddaję się pomysłom w celu stworzenia prezentu na wymiankę aniołkową. Dobrze, że nie na wampirzą... :)

U mnie za oknem tak jak w Forks, miejscu w przytoczonej książce, gdzie poznali się główni bohaterowie - zimno, mokro i mgliście.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam częściej!

20:46, isana_haft
Link Komentarze (3) »
wtorek, 02 listopada 2010
Zdjęcia a zajęcia

Takie oto porównanie wpadło mi go głowy - stosunek zdjęć do zajęć wynosi 0:X, przy czym X to jedna wielka niewiadoma. Powoli rośnie pierwszy obrazek na nowym słowniczku. Niewiele już zostało, potem tylko kontury i gotowe! Niestety, mój słownik torebkowy zaginął w akcji...

To tyle na polu robótkowym. Zapisałam się u pewnej sympatycznej Osoby na wymiankę aniołkową. Już się nie mogę doczekać, bardzo lubię takie zabawy. Mam już kilka pomysłów, ale z ich realizacją zaczekam do czasu poznania swojej "połówki", bo chciałabym prezencik trochę zindywidualizować.

Uczelnia pochłania mój czas w nadmiarze, ale powoli zaczynam się przyzwyczajać. Dni mijają mi coraz szybciej, a wszystkie czynności rozkładają się w czasie. Ostatnio w autobusie uprzyjemniam sobie życie książką. Właśnie skończyłam czytać "Depozyt" Chmielewskiej. Do tej pory nie spotkałam się z tym tytułem, więc z niecierpliwością czekałam do ostatniej strony. Kolejna pozycja do kolekcji oraz do listy ulubionych książek. Serdecznie polecam, ale trzeba uważać na potężną dawkę śmiechu!

Pogoda za oknem nie zachęca do spacerów, ale mimo to życzę miłego dnia oraz całego rozpoczynającego się właśnie miesiąca!

10:35, isana_haft
Link Komentarze (2) »
wtorek, 19 października 2010
Gdy za oknem szaro

Pogoda nas nie rozpieszcza, ale gdy jest coś do zrobienia, to wtedy jakoś można to przetrwać. Ja zawsze znajdę sobie zajęcie, a nawet czasem mam ich w głowie więcej niż możliwości czasowych. Teraz mój czas wolny zajmuje nowy słownik. Zatęskniłam za tą formą zabawy, brak wiadomości o słowniku torebkowym zasmucił mnie i trzeba było się pocieszyć :) Czy tak trudno powiedzieć szczerze o swojej sytuacji?! Nie prywatnej nawet, ale ogólnej, braku czasu, czy cokolwiek... I nie robić kłopotu innym uczestniczkom. Cóż, czekam dalej cierpliwie.

Słownik ogrodowy jest jednym z najnowszych wzorów. Dzięki uprzejmości Anetki mamy nową zabawę! Czas do wysyłki kończy się wraz z upływem listopada. Natomiast październik w założeniu powinien wystarczyć na wyhaftowanie głównego napisu. Zastanawiam się, czy zdążę wcześniej to zrobić. Chyba jednak nie... :)

Zdecydowałam, że napis zrobię jednak całymi krzyżykami, a nie półkrzyżykami, jak jest zasugerowane we wzorze. Według mnie to właśnie ten element powinien być wyraźny, scalający wszystkie obrazki. Dobrze, że mamy pewną dowolność w decydowaniu o takich sprawach :) Jeszcze tylko kontury i gotowe! Potem przyjdzie kolej na pierwszy obrazek, już go widziałam na kilku blogach. Mam nadzieję, że takie dobre tempo utrzyma się do końca!

Na osłodę życia najlepsze są słodycze i zakupy. Gazety z wzorami Bożonarodzeniowymi już pojawiają się na sklepowych półkach, ale nic szczególnego nie przykuło mojej uwagi. Skusiłam się na zakup wydania specjalnego Sabriny. Mam numer z zeszłego roku, teraz dwa wystarczą mi w zupełności. Mama kupiła mi w Lidlu zestaw do ozdabiania kartek, bardzo mi się podobają!

Teraz mogę z czystym sumieniem schować te wspaniałości i wrócić do konturów słownikowych. Ale zanim skończę pisaninę muszą się jeszcze pojawić słodycze!

Candy u Milajo, zapisy do 28.10.

12:12, isana_haft
Link Komentarze (4) »
piątek, 08 października 2010
Szybko

Tak w skrócie można opisać, jak minęło mi tych kilka dni... Różnych wrażeń za to wiele. Mimo zmęczenia, dzisiaj myślę już troszkę bardziej pozytywnie niż w środę. Przyjechałam bardzo zrezygnowana, czułam się obco i nieswojo. Dzisiaj po prostu przywykłam do tego uczucia. poznałam też kilka nowych osób (nie jest tak, ze nikogo absolutnie nie znam; szczegółowo to będzie jakieś 20 na 400), przespacerowałam się w okolicach Odry w promieniach pięknego, ale niestety już jesiennego słońca i inaczej na wszystko spojrzałam. Pewnie tez dlatego, że znalazłam poszukiwany przystanek tramwajowy. Zawróciłam zadowolona i prawie tradycyjnie poszłam w kierunku Dworca. Pewnie w przyszłą środę, kiedy znów będę musiała wstać o czwartej, coś z mniej sympatycznych myśli powróci. To chyba najgorsza rzecz. Lubię jeździć autobusami; kiedy wszyscy śpią, ja się rozglądam. Muszę jednak nauczyć się wyluzować w podroży, bo dzięki temu mogę zyskać dwie godzinki snu! :)

Namieszałam, nakręciłam, a ja przecież tu wpadłam w radosnej sprawie! W zeszłym tygodniu dostałam przesyłkę z okazji wygrania candy u Beli . Nie zaszkodzi, jeśli w tym miejscu raz jeszcze podziękuję. Gazetka zawiera bardzo ładne wzory samplerów. Muszę się do czegoś przyznać - nie bardzo rozumiałam ideę tego rodzaju obrazów, ale po krótkiej lekturze dowiedziałam się czegoś nowego. Jak już przeczytam dokładnie moja słodką wygraną, to spróbuję swoje przemyślenia tutaj zapisać. Tłem dla zdjęcia był papier, w którym gazetka się znalazła.

Na drugim zdjęciu jest jeden z ładniejszych haftów (moim skromnym zdaniem), ciężko było wybrać faworyta.

W kwestii robótek to by było na tyle... Jutro szybciutko spróbuję się ogarnąć, posprzątać i mam nadzieję zacząć słownik ogródkowy. Aby do przodu! Miłego weekendu!

23:35, isana_haft
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 04 października 2010
Już październik...

Zaczął się październik, co dla studenta oznacza koniec wakacji. Na szczęście, mój plan zajęć nie jest taki najgorszy - od środy do piątku cały dzień we Wrocławiu. Ale za to potem można troszkę odsapnąć, także mam nadzieję, że znajdę czas na robótki i blogowanie.

A ja nie narzekam na nadmiar czasu, co zresztą widać po częstotliwości wpisów. Przez ten czas musiałam załatwić kilka spraw, udało się tez znaleźć czas na przyjemności. Zaliczam do nich przeczytanie książki z kolekcji kryminałów Chmielewskiej, tom 10 czyli "Krokodyl z kraju Karoliny". Książkę kupiłam i wzięłam ze sobą na umilenie podróży, a potem oczywiście musiałam ją skończyć. Zaliczyłam też gafę roku, czyli nie zdążyłam na immatrykulację, bo po prostu nie wiedziałam, że jest... :) W piątek przypadkiem znalazłam tą informację w sieci, ale na szkolenie biblioteczne i BHP zdążyłam. W sumie wyszło mi na plus, bo wyspałam się, a potem wszystko się dobrze ułożyło i nawet zdążyłam w ostatniej chwili do dziekanatu po odbiór indeksu. Tyle tylko, że potwornie zmarzłam, bo w pośpiechu nie wiedziałam co na siebie założyć.

W moim szybkim wpisie znajdzie się nawet coś w temacie! Dziś skończyłam karteczkę dla koleżanki. Hafcik zrobiony już jakiś czas temu, ale wstrętna pogoda nie pozwalała na zrobienie dobrego zdjęcia. Obrazek odleżał kilka dni,m nabrał mocy urzędowej i dziś już jest kartka gotowa. Czekam tylko na dobre wieści i wysyłam...

Dzisiaj pogoda kapryśna, bo z jednej strony niesamowicie wieje, ale z drugiej słońce bardzo mocno świeci.

Przygotowałam sobie kanwę do słownika ogrodowego, mulina zamówiona w zeszłym tygodniu, pozostaje tylko czekać na listonosza. Po skończeniu wózeczka miałam wielka ochotę coś stworzyć, ale niestety... Głównym powodem był brak mulin, niby mam ich sporo, ale do czegoś konkretnego moje zapasy są zawsze nieodpowiednie. Też Wam się tak zdarza? Do wózeczka tez nie miałam odpowiednich kolorów, ale coś pokombinowałam, ale nie do wszystkich obrazów pasuje taka metoda. Ciekawa jestem co tam z naszą zabawą torebkową... Chętnie bym wyszyła kolejną torebeczkę.

Pozdrawiam serdecznie, dzięki za komentarze i odwiedziny!

14:31, isana_haft
Link Komentarze (3) »
piątek, 24 września 2010
Przyszłość

Nie potrafię czytać z kart, fusów lub gwiazd, nie znam zasad wróżenia z dłoni, ale moja przyszłość dzisiaj trochę się rozjaśniła. Stało się to za sprawą kilku słów: kandydat przyjęty na studia. Gdzieś w podświadomości miałam nadzieję i jakiś dziwny spokój. Tym niemniej bardzo się cieszę :) Przede mną dwa lata studiów magisterskich. Nie wiem jeszcze jak to będzie, to znaczy jestem pewna, że będzie dobrze! A szczegóły...? A co tam! ;)

 

23:57, isana_haft
Link Komentarze (4) »
czwartek, 23 września 2010
Miła niespodzianka

Wracając wczoraj z Wrocławia zastałam w skrzynce dużą kopertę, jej nadawcą była Gazynia. Udało mi się napisać na Jej blogu komentarz około liczby 3333. To, że zostawiam tam jakiś ślad po sobie nie jest niczym nadzwyczajnym, bo chyba każdy wie, jakie piękne rzeczy tworzy Gazynia.  Ja mam tę wielką przyjemność podziwiania prac osobiście! W tym miejscu bardzo gorąco chcę podziękować za wspaniałą niespodziankę! :)

Niestety, nie wzięłam udziału w wymiance lawendowej, ale prezent, jaki otrzymałam, rekompensuje mi pewną zazdrość, jaką odczuwałam patrząc na te wszystkie wspaniałości, jakie powstały. Jestem niezmiernie szczęśliwa! Powodów mam kilka- śliczną poduszeczkę (w kolorze fioletowym, hihi! ) z cudną aplikacją motylka, zabawny breloczek, guziczki oraz mmm... Czekoladę :) Od jakiegoś czasu już mi nie jest tak bardzo żal otwierać pięknie zapakowanych paczek, a to dlatego, że w środku są same wspaniałości! Patrzcie i podziwiajcie!

Podusia jest tak pięknie wykonana, że obejrzałam ją chyba ze sto razy, zanim udało mi się (!) znaleźć miejsce zszycia po wypchaniu... Jestem pod wielkim wrażeniem umiejętności Gazyni.

***

A teraz cykl Moje zachody. Mam nadzieję, że choć trochę się Wam one podobają. Szkoda, że nie mogę przekazać obrazu na żywo. Zawsze nad samymi blokami są najładniejsze kolory... Może zdjęcie nie jest najlepsze w sensie artystycznym, kiedyś powinno się jednak udać.

U mnie w tej chwili jest piękna pogoda, życzę Wam pięknej jesieni. Przyznam, że już tęsknię za wiosną. W lecie ukrywałam się przed upałami albo przed deszczem i jakoś "obeszła" mnie ta pora roku. Oby teraz nastała piękna polska złota jesień!

 

11:02, isana_haft
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 20 września 2010
I jeszcze nowe candy :)

Mózg mi się lasuje... Najpierw się człowiek obija, a potem takie skutki ;) Wchodzę więc, patrzę i się zapisuję!

Takie kolczyki można wygrać na blogu Zainspirowanaa , losowanie 30 września

Aneladgam- uroczyście Ci obiecuję, że swoją kanwę zobaczysz szybciej niż za 20 lat. Już prędzej zdążyłabym na piechotę dojść do tego Wrocławia :) Gorzej z odzyskaniem słownika, ale... To się wytnie :P

***

Wszędzie same słodkości, grzechem byłoby się nie zapisać :)

Candy u Michaliny losowanie 29. 09.

22:18, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
Nowe zabawy

Już prawie środa... Chyba bardziej będę się przejmować dojazdem na Uniwersytet niż samym egzaminem :) Mimo wielkiej niechęci, staram się uczyć. Jakoś ciężko się zmobilizować, kiedy są wakacje. I to już ostatnie dni. Jednak czytam, przypominam sobie przedmiot z pierwszego roku.

W międzyczasie zapisałam się na nową zabawę RR, którą organizuje anetakam0

Pierwsza wysyłka ma iść dalej do końca listopada. Jak już uporam się z uczelnią, to zacznę kompletować materiały i powoli brać się do roboty. Na razie jestem do przodu z RR torebkowym, mam nadzieję, ze niedługo wpadnie do mnie jakaś nowa kanwa!

I coś jeszcze... Zabawa urodzinowa u Babci Vilemoo

Z drugiej strony dobrze, że nie mam żadnych zaległości. Teraz tylko moje lenistwo może być wymówką od nauki. No, od prób nauki... :) Do zobaczenia!

10:44, isana_haft
Link Komentarze (1) »
środa, 15 września 2010
I że Cię nie opuszczę... -3-

Od wesela minęło kilka dni, ale jak to zwykle bywa, trzeba jeszcze dojść do siebie.  Wyjechaliśmy w sobotę rano, po około trzech godzinach jazdy autostradą byliśmy na miejscu. Zabawa była udana, nawet pomimo zmęczenia. Wszystko było pięknie przygotowane, nawet gdybym chciała, to nie można się do niczego przyczepić. Poprawiny też były ładne, ale po południu wróciliśmy do domu. Skończyły się przygotowania i trzeba znów stawić czoła szarej rzeczywistości.

W piątek pogoda nie należała do najlepszych i aparat nie mógł sobie poradzić ze zrobieniem dobrych zdjęć. Zresztą, oceńcie sami. Na pierwszy ogień uprany i uprasowany, ale dobrze, że nie oprawiony obraz. W całym domu nie mogłam znaleźć miejsca, żeby lampa nie odbijała się od szklanej ramy...

Do tej pory obrazy pakowałam do toreb na prezenty, ale celofan to też dobry pomysł. Od razu widać, że należy ze szkłem postępować ostrożnie ;) W górnym rogu doczepiłam karteczkę z życzeniami, wyszła skromniutka, ale wolałam nie przesadzić. Na pierwszej stronie tylko para gołąbków oraz napis "Dla K. i P.", widać też ozdobny element wykonany dziurkaczem. A w środku oczywiście życzenia.

A teraz czas na tajny projekt. Tajny był z prostego powodu- nie wiedziałam, czy zdążę go zrobić, no i czy będzie przypominał to, czy miał być w pierwotnym zamiarze. Ciężko mi samej ocenić wykonanie. Pierwszy raz robiłam coś podobnego, nie do końca wiedziałam jak się za to zabrać. Efekt ostatecznie nie był taki zły. Gdyby ktoś był zainteresowany, to wspomnę, że stworzenie bukietu z cukierków zajęło mi trzy godziny. Nie powiem, satysfakcja z pierwszego takiego wyrobu jest duża.

Dla ozdoby i niejako odwrócenia uwagi od niedociągnięć na rogu kolorowej bibuły postała zawieszka- dyndadełko. Zawiesiłam je na złotej niteczce, przeciągniętej przez dwie dziurki w kształcie serduszek.

Mam nadzieję, że słodkości umilą życie Młodym, a patrząc na obraz będą mogli wspominać chwile radosnej zabawy.

***

Teraz muszę zastanowić się nad kolejnością prac do zrobienia, ale przede wszystkim przygotować się na egzamin wstępny na studia magisterskie, który czeka mnie już w przyszłą środę. Chwilowo wszystko będzie musiało z tego powodu zaczekać. Mimo wszystko jestem dobrej myśli (dzisiaj).

Miłego popołudnia!

 

12:09, isana_haft
Link Komentarze (5) »
Trochę słodkości

Tym razem można zdobyć piękne rzeczy :

Krzyżykowe hobby razem z Budzikowo

losowanie 18.10.

***

Haftowany świat Joanny losowanie 22.09.

***

Bella Stitches losowanie 28.09.

***

Annikowo losowanie 16.09.

***

Home and me 16.10.

 

 

 

11:24, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 września 2010
Czwartkowy wieczór

W tej notce powinny być zdjęcia prac bieżących, ale ich nie będzie. Wszystko z powodu braku czasu. W ciągu dnia latam na miotle i załatwiam mnóstwo spraw. Do robienia fotek trzeba mieć odpowiednie warunki. Moimi sprawami są również robótki, więc na razie tylko informuję, że obraz ślubny od wtorku gotowy. Dopiero dziś go uprałam, póki co sobie schnie. Zaprezentuję go już w oprawie.

Paznokcie robiłam dziś rano, potem znowu latanie, siłownia i nareszcie chwila dla mnie. Musi to jednak być tylko chwila, bo mój pokój przypomina pobojowisko, jak nie ogarnę, to nawet się nie położę. Wszystko z braku miejsca... :)

Mam zamiar zrobić osobny wpis "ślubny". Nie wiem kiedy, jutro został w sumie ostatni dzień, a nie wszystko jest dopięte na ostatni guzik. W sobotę rano wyjeżdżamy. Co by nie było smutno, to pochwalę się zdjęciami, które zrobiłam podczas pobytu w Jaworze. Powinien chyba mieć tytuł jaworskie wieże :)

 

Szczegółowych informacji historyczno-architektonicznych nie posiadam, ale podziwiać potrafię. Jawor jest miasteczkiem niezbyt dużym. Ma to swoje plusy, zwłaszcza, jeśli chodzi o podziwianie zabytków- nie trzeba się wiele nachodzić. Zdjęcia zrobiłam podczas powrotu z Targów Chleba do domu Babci. Była to zwyczajna trasa, takie właśnie obiekty można podziwiać bez specjalnego wysiłku. W lewym górnym rogu jest fragment zamku, w którym swego czasu urzędowali książęta świdnicko-jaworscy. Pod zamkiem jest drugi w Polsce Kościół Pokoju. Pierwszy jest w Świdnicy, rzecz jasna ;) W obydwu miastach Kościoły te należą do obrządku ewangelicko-augsburkiego, często odbywają się w nich różne imprezy kulturalne.

Prawa strona to już wieża ratuszowa w dwóch ujęciach. I coś dla zamieszania- dwa górne zdjęcia robione są z tego samego miejsca, czyli mostu na rzece Nysie Szalonej. Natomiast obrazek w prawym dolnym rogu to widok na Ratusz. W oddali prezentują się arkady. Bardzo fajna sprawa, nie moknie się zbytnio podczas zakupów czy też przechadzki w deszczu. Obecnie można chodzić tylko pod arkadami, gdyż trwa remont na rynku. Poprzednie kamienne płyty były naprawdę śliskie, do tego w wielu miejscach nieco pochylone. O tak zwaną glebę trudno wcale nie było.

Tak się składa, że remont rynku wymusił na organizatorach Targów Chleba zmianę miejsca imprezy. Z tego powodu moja trasa wydłużyła się, ale... Pojawiła się myśl, aby spojrzeć na dobrze znane mi miejsca okiem fotografa. Dopisek: bardzo amatorskiego.

Hihi, ale mi wyszła relacja :) Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu i zachęci do odwiedzenia zarówno Jawora, jak i Świdnicy.

Jutro ma być trochę cieplej, posyłam więc słoneczne całusy na zapas!

22:30, isana_haft
Link Komentarze (1) »
czwartek, 02 września 2010
I że Cię nie opuszczę... -2-

Czas leci, dni uciekają bardzo szybko... A ja haftuję, żeby zdążyć na czas. Chyba mogę powiedzieć, że jestem w połowie. Zrobiłam dość dużo, ale chciałabym już powoli zbliżać się do końca. Może to zabrzmi nieskromnie, ale wczoraj wieczorem dłuższą chwilę wpatrywałam się w obraz i muszę przyznać, że bardzo mi się podoba. Oby tylko rozstanie z nim poszło mi gładko ;)

Przed wyjazdem do Jawora, to znaczy w zeszłą środę, haft wyglądał tak:

Nie bardzo było jeszcze widać co będzie przedstawiał. Po tygodniu mam już tyle:

Na drugim zdjęciu pięknie widać kolory. Są takie, jak w rzeczywistości. Chyba zacznę wstawać o 8:00 i robić zdjęcia moim pracom ;) Od wczoraj pogoda nieznacznie się poprawiła. Przestało już lać, ale dalej wieje zimny wiatr. Chociaż te ciemne chmury nie wyglądają zachęcająco, to ja i tak ruszam na targ! Ciepło się ubiorę, nawet zabiorę parasol i wygodne buty. Albo jednak oszczędność czasu (albo i lenistwo) zwycięży i najpierw zadbam o posiadanie biletu miesięcznego na autobusy. Z tego powodu nie lubię nowo zaczynających się miesięcy... Po pierwsze uświadamiają mi, jak szybko leci dzień za dniem, a po drugie- opłaty, rachunki. Pewnie wiecie o czym mówię.

Mam w głowie jeszcze jeden pomysł do wykorzystania na ten ślub, ale nie zapeszam. Najpierw haft, a jak starczy mi czasu, to postaram się projekt zrealizować. Czasem fajnie by było zatrzymać czas, albo dowolnie go przestawiać.

Myślę, że pogoda jeszcze nas zaskoczy jakimś ciepłym dniem. Dziękuję za odwiedziny i komentarze, oczywiście zapraszam częściej!

09:03, isana_haft
Link Komentarze (4) »
wtorek, 31 sierpnia 2010
Targi Chleba

 

 

Wczoraj wieczorem wróciłam do domu, weekend zleciał mi bardzo szybko. Co wakacje staram się odwiedzić Babcię, chociaż teraz nie jeżdżę tam tak często, jak kiedyś. Te kilka dni spędziłam więc w niezmiernie sympatycznym towarzystwie. Udało mi się nawet spotkać z dawno nie widzianą koleżanką. Jednak chciałabym podzielić się z Wami spostrzeżeniem na temat tytułowych Targów Chleba.

Impreza ta corocznie odbywa się w Jaworze, przyciąga ludzi z wielu zakątków Polski oraz z zagranicy. W tym roku byłam tam tylko w jeden dzień. W piątek okropnie lało, a w sobotę już tylko przelotnie. Muszę przyznać, że trochę się rozczarowałam, ale nie ma się czemu dziwić, zaważyło na tym kilka elementów. Po pierwsze- miejsce. Targi zazwyczaj odbywały się w Rynku, a obecnie jest on w mocno zaawansowanym remoncie. Szkoda, bo tak zwany Jawornik (ośrodek wypoczynkowy) jest dość daleko i zanim zdążyłam dojść, straciłam trochę czasu. Pogoda zapewne wystraszyła nie tylko odwiedzających, ale i wystawców. Niektóre stragany wymagały dojścia po błocie, w ogóle ich rozmieszczenie było co najmniej dziwne.

Oprócz piekarzy i ich wyrobów, można było podziwiać pięknie udekorowane różnym pieczywem stoiska, stragan z biżuterią z naturalnych kamieni (piszę o liczbie pojedynczej, ponieważ tego z chińską, byle jak wystawioną biżuterią, nie liczę) i ... No właśnie- zabawki, banki, nożyki do warzyw, pościele... Czegoś zabrakło. Próbowałam wypatrzyć jakieś rękodzieło, ale zobaczyłam tylko kilka sztuk pochowanych obrazów haftowanych XXX oraz haftem matematycznym. W dodatku stoisko to było nieźle zakamuflowane i mimo dość wczesnej godziny panie się zbierały.

Podsumowując, oglądania było na jakieś 20 minut, no może pół godzinki, ale to z przystawianiem nawet przy kotłach i piecach gazowych czy też innych. Głównym punktem imprezy była scena, występy, ale panie w tradycyjnych ludowych strojach, śpiewające o kiełbasie, nie przypadły mi do gustu. Jak później zauważyłam, miały one kołnierzyki wykonane na szydełku.

W poprzednich latach było dużo ciekawiej, ale za rok z pewnością postaram się przybyć na Targi, żeby naoglądać się wielu ciekawych rodzajów chleba.

Zakupy były, rzecz jasna. Obowiązkowa pajda ze smalcem i ogórkiem. Niesamowicie się najadłam, mogłam zrobić zdjęcie ukazujące grubość mojej kromki ;) Tamtejsza biblioteka wyprzedawała swoje zbiory po 2 złote, korzystając z tej okazji kupiłam książkę pod tytułem "Kot, który czytał wspak". Zapisałam się wreszcie do Avonu, u mnie jakoś zawsze było mi to nie po drodze. Nie wiem, czy do niedzieli uzbieram zamówienie na 150 zł, ale zrobiłam to w celu pewnej przyjemności i dodatkowych zarobków, a nie walki o karierę lub osiągniecie statusu Lidera. Na szczęście to zamówienie nie jest warunkiem koniecznym.

Tym optymistycznym akcentem kończę na dzisiaj. Mam zamiar pokazać kilka zdjęć Jawora, jest to śliczne miasteczko. Ale rzecz jasna, ja swoje znam i chwalę dużo bardziej ;)

blogagnieszki- Wiem, że dobór kolorów kosztował Cię dużo pracy ;) Komplementem niech będzie to, że torebeczki wyglądają ślicznie, barwy są cudne!

23:25, isana_haft
Link Komentarze (1) »
środa, 25 sierpnia 2010
I że Cię nie opuszczę... -1-

Wyjątkowo mam pomysły na tytuły notek. Nie to, żebym zazwyczaj ich nie miała, ale dziś po prostu nawet się nad nimi nawet nie zastanawiam. To chyba ta lawenda... ;)

Znowu nie zrobiłam porządnego zdjęcia pamiątce ślubu. Światło sztuczne, pocieszam się, że chociaż coś widać. Nie pokazałabym dzisiaj tego obrazu, ale jutro jadę do babci, przy okazji kolejnych Targów Chleba. Program zapowiada się nawet przystępnie, chociaż znając gwiazdy i ich występy, koncert nie zacznie się punktualnie. Zapowiadane są opady deszczu. Ale niepogoda mi nie straszna! Mam swój sposób.

Piegucha, to specjalnie dla Ciebie- prześwity nie są na żywo tak widoczne. ;) Trochę tylko przy czarnym. Takie uroki robienia zdjęć przy niezbyt dobrym oświetleniu. Zobaczymy, ile nadgonię podczas wyjazdu. Wygra albo rozrywka albo hobby. Jeśli komuś wydaje się, że dużo tu wyhaftowałam, niech spojrzy na dół... Ja sobie specjalnie zawijam :P

Na swoje usprawiedliwienie pochwalę się nowiutkim łóżeczkiem! To wszystko jego wina, zamiast XXX czy pstrykać piękne fotki, ja szykowałam pokój na przyjęcie. W sensie wstawienie. Opijania nie było, chociaż by się przydało.

Kolory są prawie identyczne, trochę tylko jaśniejsze. A wykładzina to zielony melanż.

Tak jak pisałam wcześniej, jutro jadę (pociągiem!), a powrót planuję na niedzielę lub poniedziałek. Taki mały długi weekend. Niestety, u babci nie ma Internetu. Niedawno ustawiłam sobie czytnik na Googlach, jak wrócę, to mam nadzieję nadrobić zaległości w czytaniu.

Miłego weekendu, do zobaczenia :]

22:50, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
Koperta pachnąca lawendą

Znalazłam się w zaszczytnym gronie wyróżnionych na blogu Moteczka! Powiem szczerze, nie spodziewałam się dodatkowej niespodzianki za komentarz urodzinowy! Paczka, jaką otrzymałam za wygraną w candy przerosła marzenia, oczekiwania i wszystko inne. Jestem szczęśliwa podwójnie. BARDZO DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE WSPANIAŁOŚCI. Miłe jest to, że za wyrażenie swoich poglądów dostaje się coś pięknego.

Zapachu lawendy niestety nie jestem w stanie pokazać, ale zdjęciami chętnie się podzielę. Zacznijmy od fotografii zbiorczej. Prezenciki ślicznie zapakowane, spróbowałam delikatnie rozpakować poduszeczkę i bilecik...

Podusia pięknie wykonana, zarówno szycie, jak i hafcik z inicjałem.

Jakby tego było mało, niedawno przeczytałam na blogu Gazyni o wygranej :) Co prawda, nie głównej, ale nie umniejsza to w żadnym stopniu mojej radości!

***

Ciekawostka.

Jak fotograf może szybko zarobić parę groszy? Idę do pracowni, pytam o możliwość zgrania zdjęcia legitymacyjnego na płytę.

Słownie: dziewięć złotych.

Jak dla mnie troszkę drogo. Ale co zrobić, student potrzebuje, student zapłaci. Nie mam zbyt dużego wyboru, chociaż w moim mieście fotografów jest kilku, ale tylko do tego jednego zaufanie na wyższym poziomie. Zresztą, same znacie pewnie niejeden przykład takich absurdzików :P

Co powiecie na następny pościk?

 

22:24, isana_haft
Link Komentarze (2) »
DOB -7-

Dzisiaj będzie trochę więcej do poczytania. Powodów mam kilka i postaram się wszystko ładnie opisać. Tak, żeby wszyscy zrozumieli. Podzielę moją relację na kilka wpisów, porządek musi być!

Tematem tego posta będzie kolejna wyhaftowana przeze mnie torebeczka w słowniku. Zrobiłam ją już jakiś czas temu, ale dopiero teraz zgromadziłam dodatkowe drobne fundusze. Dziś byłam na poczcie, w związku z wysyłką czas na odsłonę... Mojej wrześniowej torebeczki!

Baguette, czyli po prostu bagietka! Wydanie wzbogacone o dodatki typu serek, szyneczka, ketchup, nawet sałata :) Żeby było jeszcze ładniej, serwetka w biało-niebieską krateczkę i kwiatuszki. Koszyk też niczego sobie, prawda? Zgrabniutki.

Jeśli chodzi o haftowanie, bardzo przyjemnie spędziłam czas przy tej torebusi. Tutaj możecie sobie przypomnieć, jak wyglądała kanwa, na której haftowałam. Miałam o tyle ułatwione zadanie, że dziewczyny przede mną wyszyły sąsiadujące torebki i nie miałam większych problemów. Szczerze powiem, że odzwyczaiłam się od kanwy innej niż 14 lub też 16, ale praca na tym materiale była miłym odpoczynkiem dla oczu. Dzięki Bogu, noszę okulary (coś około -1,5 dioptrii), ale nie mam zbytnio problemów ze wzrokiem :)

aneladgam - dziś poszła do Ciebie paczka z dwoma słowniczkami; mam nadzieję, że wkrótce dojdą. Mamy jedną torebkę do przodu ;)

damar5, blogagnieszki, piegucha - Cieszę się, że spodobały się Wam moje muszelki. Bałam się trochę, czy nauka nowego rodzaju haftu jest dobrym pomysłem na wymiankę, ale udało się :) Tak sądzę po komentarzach.

22:06, isana_haft
Link Komentarze (2) »
wtorek, 24 sierpnia 2010
Moje zachody

Chciałabym się pochwalić pamiątką ślubu, ale niestety, światło do robienia zdjęć już nie takie. Zwłaszcza, że haft jest w odcieniach brązu i na razie jeszcze nic konkretnego nie widać. Spróbuję jutro zrobić jakąś dobrą fotkę.

Właśnie zaczyna padać, od kilkunastu minut się błyska, ale wcześniej nie mogłam wyjść z balkonu. Jaki był tego powód? Podziwiajcie!

Zdjęcia to swego rodzaju tryptyk. Promienie na pierwszym zdjęciu to był środek pięknego widoku, potem na prawo widać było to, co na zdjęciu drugim. Zaś trzecie zdjęcie to lewa strona.  Przyroda dość często obdarza nas takimi widokami. Mieszkanie jest ciekawie położone, słońce mam w domu cały dzień. Wschód w kuchni, potem przechodzi do dużego pokoju, a zachód zagląda w moje okno. Dokładnie to w moje i mojego brata ;) W łazience okien nie mam, to i słonka nie ma :P A propos, okna w łazience strasznie mnie irytują... Babcia ma wielkie okno i cały czas mam wrażenie, że ... Po prostu, że mnie widać...

 

Mam pewien dylemat. Mianowicie, zastanawiam się nad wymianką lawendową organizowaną na blogu Ja kobieta. Powstrzymuje mnie obawa, czy wyrobiłabym się ze zrobieniem niespodzianki. Jak już pisałam, na 11 września muszę mieć gotową pamiątkę ślubu, kilka dni później czeka mnie egzamin wstępny na uczelnię. Hmm, to oznacza, że trzeba nadgonić obecny haft :)

Ale się rozpadało...

21:35, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 sierpnia 2010
Co wysłałam- wymianka wakacyjna

Jagulkadiy, dziękuję za komentarz! Skoro mam pewność, że paczka już doszła do wylosowanej mi osoby, mogę z czystym sumieniem pokazać, co zrobiłam.

To jest cała zawartość przesyłki. Wymianka ma swój regulamin, udało się z terminem, a co z resztą? Ciekawe, czy się dałam radę... :)

Coś związanego z wakacjami, wykonane w dowolnej technice.

Postawiłam na coś praktycznego. Jest to kosmetyczka lub portmonetka, sama nie wiem ;) Zależy od osoby, każdy ma swój pogląd na wymiar i stąd chyba bierze się różne nazewnictwo. Tak czy inaczej, kosmetyczka ma dwustronny hafcik, wykonany cieniowaną muliną DMC. Zmierzyłam się z haftem łańcuszkowym, sznureczkowym i węzełkami. Albo jak kto woli french knotami.

Z haftu jestem zadowolona, z kształtu kosmetyczki już mniej. Maszyna nie chciała szyć tak, jak ja to sobie wyobraziłam. Głównym powodem była ilość, a właściwie grubość materiału- len, ocieplinka, podszewka, a w pewnych miejscach zamek. Jednak coś z tego wyszło. Muszę się uczyć szycia dalej.

Powstał również breloczek, na zdjęciach pozuje z motylkiem.

Próbowałam wielu technik. Prezenty robione dla kogoś dają tę możliwość, bo dla siebie, to jakoś nie chce mi się robić. Nie wszystko, co tworzę, jest idealne, ale staram się uczyć nowych rzeczy. Inspirację znajduję na Waszych blogach i mam nadzieję, że z kolejnymi pracami będzie coraz lepiej. Po to właśnie powstał mój blog.

Coś słodkiego, kartka z miejscowości i przydasie też załapały się na zdjęcie i na wysyłkę. Szydełkowe kwiatki i koraliki, pocztówka z nocnym widokiem rynku.

Mam nadzieję, że nowej właścicielce te drobiazgi się przydadzą.

Ach, jeszcze komentarz do zdjęć. Na niektórych zapalała się lampa, mimo wczesnej pory, był to jeden z pochmurnych dni. Dzisiaj akurat jest przyjemnie i bez deszczu. Weekend ma być jeszcze cieplejszy. A ja będę siedzieć w domku i haftować. Po wczorajszych ćwiczeniach na siłowni po miesięcznej przerwie ledwo chodzę :)

12:25, isana_haft
Link Komentarze (3) »
Uchylam rąbka tajemnicy

Tajemniczo brzmią dwie sprawy. Pierwszą z nich jest nowy haft. Będzie to pamiątka ślubu, który odbędzie się 11 września. Mam nadzieję, że uda mi się go skończyć na czas. Obraz nie jest duży, ale dość pracochłonny. Na razie prezentuje się tak:

Tak malutko wyhaftowałam, a już pojawiły się problemy. Wzór znalazłam w Internecie. W pewnym momencie pomyliłam się, a to dlatego, że nie zgadzały się kratki. Zaczęłam tradycyjnie, a we wzorze lewa strona zaczyna się od czterech krzyżyków, a nie jak zwykle od dziesięciu. No to kanwa do wody i rysowanie kratek od nowa. Stąd te plamy po mazaku. Starałam się umoczyć materiał jak najmniej, chociaż i tak usztywnienie się "zmyło". Nie jest mi ono niezbędne do pracy, dam radę i bez tego.

Dodatkowo, już po wyhaftowaniu kawałka w kolorze ciemny brąz okazało się, że na kanwie niby różne odcienie zlewają się. Jeśli kogoś ciekawi, to może się przyjrzeć: drugi i trzeci kwadracik od prawej strony u góry.  Wygląda identycznie, a są tam dwa kolory. Nie będę drugi raz tego pruć. Dalej zamierzam używać Ariadny, akurat potrzebny kolor mam w swoich zasobach. Teraz już powinno iść lepiej, to znaczy szybciej.

 

Natomiast druga sprawa to kwestia mojej pracy. Muszę przyznać Ci rację, Piegucho, ponieważ często piszę i mówię tak zawile, że tylko mój facet mnie rozumie. Chyba się już przyzwyczaił :)

Spróbuję napisać krótko i zwięźle. Szukałam jakieś pracy dorywczej na wakacje. Zadzwoniłam do koleżanki, u której kiedyś już pracowałam. Ona chętnie się zgodziła i początkowo było wszystko w porządku. Dzwoniła do mnie i jakoś się umawiałyśmy na bieżąco. Kilka razy odmawiała, ale i tak się cieszyłam z tego, co mam. W zeszły poniedziałek napisała mi, że we wtorek nie pojedziemy i później się odezwie. Czekałam, pisałam, dzwoniłam i od tamtego dnia nic... Nie odbiera moich telefonów, nie daje znać. Nie wiem o co chodzi. Jest mi przykro, bo liczyłam na te pieniądze. Poza tym teraz jest już za późno na szukanie czegoś nowego. Gdyby chociaż powiedziała mi co się stało. Trudno, jakoś muszę z tym żyć.

A teraz coś weselszego. Zamiast słodyczy odkładam na książki. Madziu (Aneladgam), specjalnie dla Ciebie! Wczoraj pojawiło się "Wszystko czerwone".

12:02, isana_haft
Link Komentarze (1) »
wtorek, 17 sierpnia 2010
Wymianka wakacyjna- już u mnie

Wczoraj przyleciała do mnie paczuszka, spieszę pokazać co w niej znalazłam.

Bardzo lubię niespodzianki. Nadawcą tego prezentu jest Agnieszka (Rozita). Wielkie dzięki za przygotowanie tego wszystkiego, kosmetyczka z łódką na pewno mi się przyda!

 

Moja wymiankowa niespodzianka wczoraj udała się na pocztę i oby szybko doszła pod wskazany adres :) Wtedy pokażę, co wymyśliłam.

Poczyniłam pewne przygotowania w kierunku nowej pracy. Kolory mulin dobierałam "na czuja", ciekawa więc jestem co z tego wyjdzie... Dzięki słowniczkom przekonałam się do kanwy 16, kupiłam kawałek i mam nadzieję, że nie będę żałować! Mulina DMC uzupełni mój zapasik. Dziwnym trafem ciągle znajduję gdzieś pojedyncze motki Ariadny. Miejsce w pudełku powoli się wyczerpuje, ale jestem uparta i będę je tam dalej upychać :P

Więcej szczegółów już wkrótce. Nie mam zbyt wiele czasu, haft musi powstać jak najszybciej. Jestem dobrej myśli. Ale tylko pod względem czasu, jaki mogę przeznaczyć na robótki, bo praca to pojęcie, które już prawie od dwóch tygodni do mnie nie chce przemówić... a szkoda.

Tak czy inaczej, cieszę się z Waszych odwiedzin i za nie serdecznie dziękuję.

11:14, isana_haft
Link Komentarze (3) »
czwartek, 12 sierpnia 2010
DOB -6-

Czas na odsłonę kolejnego haftu w ramach zabawy Round Robin!

Dzięki Agnieszce, która szybciutko haftuje i wysyła do mnie kolejne słowniczki mogę również brać się do roboty.

Nadeszła kolej na Evening Bag, czyli na torebkę wieczorową. Albo, jak to zgadł mój brat, torebkę nocną :)  Słowniczek jest własnością Kasi.

Jak przystało na wieczorową porę, w torebce znalazła się sówka, która nawet sowę przypomina :) bałam się, że wyjdzie mi jakiś nietoperz... Wyszywanie tej torebeczki to była przyjemność. Obecność tła w niczym mi nie przeszkadzała, jednym kolorem zawsze robi się szybko. Troszkę trudniej idzie mi przy następnej torebce...

Wpis jest przerwą w haftowaniu słownika Beacik. Zrobiłam już sporą część, tylko góra do wykończenia, a potem kontury. Mam nadzieję, że pójdzie mi w miarę sprawnie. O tym elemencie będzie osobny wpis. Po jego ukończeniu (elementu) zostaną mi do wypełnienia notesiki i przygotowanie paczki do wysyłki. Mam czas do końca sierpnia, na pewno zdążę przed czasem. Muszę narzucić sobie tempo. Po pierwsze nie lubię patrzeć, jak prace leżą niedokończone,a po drugie czeka na mnie nowy projekt.

Prezent na wymiankę wakacyjną już zrobiony. Na razie nie wysyłam z powodu pracy, a raczej jej braku. Brak pracy, brak funduszy. Mam nadzieję, że w nowym tygodniu sytuacja się zmieni i paczka pójdzie w terminie. Natomiast jeśli sprawy się nie ułożą, to będę zmuszona pożyczyć jakąś sumkę, a tego nie cierpię! Może i mam wolny czas, mogę wyhaftować torebkę w trzy dni, ale...

Słowo o ostatnim wpisie - serdecznie dziękuję za pochwały w imieniu swoim i Mamy. Ach, oprócz wspaniałych wąsów przecież zrobiłam tym ślicznuchom zdjęcia! Moje zasługi są niewyobrażalne.

Podziękowania również kieruję po raz kolejny do Michaliny za podpowiedź w sprawie krochmalu w spray'u. Szczerze mówiąc ja go póki co nie używałam, ale po wykończonym obrazie i po opiniach Mamy mogę powiedzieć, że to dobry zakup. Agnieszko, spróbuj, z pewnością nie pożałujesz.

Z mojej kolekcji kryminałów przeczytałam tylko "Klina". Pozostałe książki zostawiam sobie na później, jak tylko znajdę trochę wolnego czasu. Obecne tytułowe wynalazki pochłaniają znaczną jego część.

15:07, isana_haft
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 09 sierpnia 2010
O wszystkim po trochu

Na pewno nie będzie o rzeczach najważniejszych, to znaczy o mojej aktualnej twórczości. Wszystko powstaje etapami, powoli, więc proszę o jeszcze trochę cierpliwości. Żeby nie było tak całkiem pusto i głucho, to jednak coś będzie.

Dla ścisłości- pamiętam o wymiance wakacyjnej, słowniczkach torebkowych. Są to moje główne zajęcia. Mam trochę luzu. Z pewnością nie wykorzystam go maksymalnie, takie zostawianie rzeczy na ostatnią chwilę to nie dla mnie. No, chyba że przemawiają za tym jakieś dodatkowe okoliczności...

Mama też ma niezłe tempo. Od publikacji ostatnich Jej prac powstał obraz o podobnej tematyce, dalsza część prezentu. Były pieski, a teraz są kotki. Mój skromny i nieznaczny udział to dorobienie kociakom wąsów :) Zdjęcie przed oprawieniem jest jakby ostrzejsze i lepiej widać kolory. Oczywiście, musi też być zdjęcie zupełnie gotowej pracy. Tym razem haft wykończony za pomocą krochmalu w spray'u. Jeszcze raz dziękuję za rady pozostawione pod poprzednimi haftami ;)

W niektórych miejscach muliny o innych numerach wyglądają identycznie, nie widać różnicy. Może dlatego, że Ariadna ma mniejszą paletę kolorów. Kotki były wyszywane właśnie naszymi polskimi nićmi.

A teraz coś mojego. I nie jest to nic związanego z robótkami. Staram się dotrzymać słowa ;P

Dalej nie mogę dostać 5 numeru "Szydełkowania", ale za to książki Chmielewskiej pojawiają się regularnie. Cieszy mnie to, ale z drugiej strony przy ich zakupie nachodzi mnie taka refleksja, że coś to kupowanie szybko mija. Niedawno pojawił się tom pierwszy, już prawie widać czwarty, czyli... czwarty tydzień. Gdzie mi te tygodnie umknęły...?

Oto 3\25 mojej kolekcji. Jeszcze kilka i trzeba będzie pomyśleć o jakimś godnym miejscu. Akurat na zbyt wiele wolnej przestrzeni nie mogę liczyć. Gdyby ktoś potrzebował pomocy w upychaniu rzeczy, wymyślaniu miejsc składowania, to chętnie służę radą :)

Przesyłam pozdrowienia, dziękuję za komentarze i odwiedziny! Zapraszam częściej!

Miłego tygodnia!

 

00:53, isana_haft
Link Komentarze (4) »
środa, 04 sierpnia 2010
Nowe cukiereczki

http://kreatywnykacik.blox.pl/html losowanie 4.09.

 

http://babskie-zachcianki.blogspot.com losowanie po 15.08.

 

http://kachaart.blogspot.com losowanie 18.08.

 

http://namiart.blogspot.com losowanie 16.08.

 

http://sabinkat1.blox.pl losowanie 29.08.

 

Nazbierało się tych słodkości. Liczę, że chociaż w jednym mi się poszczęści :)

10:42, isana_haft
Link Komentarze (1) »
Tworzę i kupuję

Jako że tematyka na miejscu, to i zakupami mogę się pochwalić. Na razie chyba zastosuję cięcie budżetowe na nadprogramowe wydatki.

Na pierwszym zdjęciu modelinowe kolczyki- różyczki. Są aż za leciutkie, martwię się czy gdzieś ich nie zgubię. Jako tło wykorzystałam kupione w ciuchlandzie szydełkowe bolerko. Spodobało mi się, a podejrzewam, że za 7 zł nie kupiłabym nici potrzebnych na jego wykonanie, nie licząc czasu. Na pewno kiedyś jeszcze coś zrobię "swojego". Póki co tylko kupuję :)

Punkt drugi dzisiejszego dnia to wyczekane dziurkacze dekoracyjne. Widziałam je już w zeszłym roku, tylko wtedy wydawały mi się mniej przydatne. Jak to czas zmienia poglądy... Zobaczyłam, odłożyłam, upolowałam i kupiłam. Teraz nadszedł czas na wykorzystywanie!

Dziurkacze kupione w Biedronce. Ten mały pomarańczowy to kangurek. W ogóle teraz widzę, że mogłam zdjęcie obrócić. :)

Zakupami właśnie ostatnio się zajmuję. Czekam cały czas na pojawienie się w kioskach 5 numeru "Szydełkowanie jest proste".  Z założenia miał to być dwutygodnik, ale zawsze kolejne numery się opóźniały. Teraz od poprzedniego zleciał już ponad miesiąc.

Mam u siebie dwa słowniczki torebkowe. Już mnie ręce świerzbią do roboty! Oby tylko ten stan utrzymał się do końca i może po części udzielił się niektórym współuczestniczkom.

***

Miałam dziś wybrać się do pracy, w ogóle w tym tygodniu jeszcze nie byłam... Niestety, takie uroki dorywczej pracy. A od października, mam nadzieję, wraca życie studenckie. Czyli praca plus nauka. Powiem szczerze, że mnie taki układ bardzo odpowiada.

Życzę Wam miłego dnia!

07:55, isana_haft
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
O autorze
Tagi
Chętnych zapraszam na pogaduchy: isana_haft@gazeta.pl