RSS
środa, 15 lutego 2012
SAL Wielkanocny 1

Słowo się rzekło, sesja się skończyła, to i należy tworzyć. Jajko, jakie ma powstać w ramach Wielkanocnego SAL-a to większy projekt, dlatego od razu się zabrałam za haftowanie. Wstydem byłoby nie skończyć do świąt. Zapisałam się wcześniej, co dało mi możliwość zastanowienia się nad jajem. 

Obrazek spory, jakieś 150x200 krzyżyków. Spory jak na jedno jajko, oczywiście. Trzeba by wybrać drobniejszą kanwę. We Wrocławiu okazało się to zadaniem niełatwym, bo w sprzedaży nie ma już polskiej kanwy. DMC nie odpowiada studenckiej kieszeni. Kupiłam więc rozmiar 20 w kawałku. Wybrałam kolory, czyli jedna nitka zielonego i jedna żółtego. Na próbce fajnie się to przeplatało. Kiedy zaczęłam pracę efekt w ogóle mi się nie spodobał.

Odcień kanwy zlewał się z muliną, nic nie było widać. Poza tym zamiast krzyżyków, jakichkolwiek kresek ukośnych, tworzyły się linie proste. Nie wiem dlaczego, niby splot normalny, ale rosła mi masakra... Sprułam kawałek, zaczęłam tylko z zielenią, ale te kreski dalej swoje. Nie tak miało być. W stacjonarnej pasmanterii kupiłam 18 DMC, również w kawałku. Kolor ecru, bardzo ładny, ale dwie nitki różnych kolorów tez nie pasowały. Stanęło na zieleni w wersji single. Potem trafiało się kilka małych pomyłek, prucie... Ale jak już ruszyłam...

Na cztery kartki wzoru jedną mam już za sobą. Za niedługo uda się skończyć kolejną. Sadzę, że Wielkanoc mnie nie zaskoczy, jeśli chodzi o ten haft. Muszę się streszczać, bo chciałabym tyyyle jeszcze zrobić. W przyszłą środę będę już znowu na uczelni. Praca magisterska na razie leży i czeka, zniechęcił mnie promotor. Ale zrobię mu na złość :) i skończę to co zaczęłam.

piegucha- Na uczelni też zamiast indeksów mamy system komputerowy, ale on działa jak chce. Lubi wrzucać inne przedmioty, trzeba pilnować swoich ocen, ale jak to robić kiedy tylko tam można je poznać. Wykładowcy muszą wyznaczać specjalne konsultacje dotyczące wpisów do systemu. W ogóle zrobił się bajzel, mogli się wstrzymać z tą wymuszaną nowoczesnością. Powiem szczerze, że cieszę się, że już bliżej do końca niż dalej...

Aha, zapomniałam wspomnieć o kolorze! Zdjęcie zrobiłam w momencie rozpętania się śnieżycy, dlatego ten zielony nie jest taki jak naprawdę. A przypomina mi świeżą zieloną trawkę... :) Wiosnę poproszę!

 

21:11, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 lutego 2012
Ferie

Nie pisałam tutaj przez miesiąc, ale nie dlatego, że miałam ferie. Wręcz odwrotnie. Dopadła mnie tak zwana sesja. Ledwo skończyły się kolokwia, zaraz egzaminy... ale wszystko się szczęśliwie skończyło. Jestem wolna! :) Dałam radę egzaminom z serii przeciągających obronę! 

Były dni, że może i mogłam coś naskrobać, ale po prostu nie miałam ochoty. Poczytałam inne blogi, jestem na bieżąco, ale swój zaniedbałam. Teraz to się oczywiście zmieni. Nowy plan nie jest powalający, pozwala jednak na normalne życie, czyli takie, że nos poza książki można wystawić. Teraz pozostaje przygotować zdjęcia, notatki, pokazać co powstało przez miesiąc. I w dalszym ciągu będzie powstawać, bo pomysłów mi nie brakuje. Żeby tylko chęci do pisania były :) Mimo braku informacji nie mam zaległości w zabawach, co w przyszłości zostanie z pewnością udokumentowane. Przeziębienie i okropny mróz tylko zachęcają do działalności domowej. To też w kontekście następnych dni. Ruszam do boju :)

Coś na osłodę... Pierwszy raz widziałam taki owoc. W smaku był "normalny"

I tym pięknym akcentem zaczynam ferie, proszę Państwa!

 

P.S. Wiadomość mająca swoje dobre i złe strony - uczelnia hasłem "studiuj bez indeksu" pozbawiła nas indeksów. Obecnie nie jest to oficjalny dokument i każdy może sobie tam wpisać co mu się podoba. Dla mnie ta książeczka to powód do dumy i nawet mimo pokonywania kilometrów po autograf prowadzącego zajęcia i kolejek w dziekanacie nie miałam wyrzutów. No, może czasami ;) Ale jednak to są studenckie obowiązki, pamiątka na resztę życia. A teraz... Pomysł niezbyt udany, co potwierdzają sami wykładowcy, bo brak indeksów i kart egzaminacyjnych nikomu życia nie ułatwił. Nie pytałam o zdanie jeszcze pań w dziekanacie  :P

23:21, isana_haft
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 stycznia 2012
Jeszcze o zabawach... TUSAL

TUSAL, poza zbieraniem pozostałości robótkowych i prezentowaniem stanu ich posiadania, zakładał wykonanie upominku, który następnie trafi do wylosowanej osoby. Wszystkie warunki spełniłam, coś też stworzyłam. A co takiego? Małe, a może bardziej lekkie i wykonane haftem krzyżykowym. 

Zrobiłam zakładkę, wzorem nazywanym blackwork. Ramkę wyhaftowałam w innym kolorze, od spodu jest czarny filc. Wzór jest bardzo przyjemny w wykonaniu, nie musiałam niczego pruć, wystarczyło uważnie patrzeć. Sądzę, że będzie również pasowała do książek w mniejszym formacie.

Postanowiłam zrobić mały komplecik. Samotna zakładka? Ee, jakoś nie bardzo. Jako dodatek - kolczyki. Są również lekkie i raczej malutkie, w porównaniu do tych, jakie czasem zdarza mi się nosić :) Jednak kobieta musi mieć wszystko, w każdym rozmiarze, kolorze i fasonie :P

Oj, szybko ta zabawa się skończyła. Kiedy się zapisywałam wyglądało na to, że będzie trwała tyle miesięcy... Za to słownik torebkowy i ogródkowy ciągną się w nieskończoność. Na razie jednak skupiam się na nauce. Zostało mi do zaliczenia ostatnie kolokwium, potem jeszcze egzaminy w sesji zimowej. Do tego mam napisany prawie cały pierwszy rozdział pracy magisterskiej. 

Zapisałam się na SAL Wielkanocny, o szczegółach wspomnę przy prezentacji pierwszego wpisu w tym temacie. Gdyby ktoś miał ochotę, to można się jeszcze zapisać - tutaj.

Aby do przodu!  ;)

 

11:45, isana_haft
Link Komentarze (2) »
piątek, 06 stycznia 2012
Święta, święta i święta

Już po Świętach, Nowy Rok również minął (na szczęście), dziś mamy kolejne święto. Moim zdaniem to dobrze. Może nie do końca się na tym znam, ale czy to nie przesada, że przez jeden dzień wolnego gospodarka zwalnia? Należało by dzień wcześniej udać się do sklepów i zobaczyć, co się dzieje - jeden dzień wolnego, a ludzie kupują, jakby przez tydzień nie mogli wyjść do sklepu... Ale nie o tym tu mowa. Rzecz o prezentach. Podarki, które znalazły się pod choinką. 

Dostałam fajne prezenty, jestem bardzo zadowolona. Ja prezentów nie kupiłam , tylko sama zrobiłam. W pokoju był jeden warsztat pracy, a właściwie to mydlarnia. Dla kobiet nietrudno coś stworzyć, więc powstały korale

Jestem z nich dumna, bo wyszły prosto, zapięcie jak ze sklepu. Muszę się jednak przyznać do odcisku, jaki zrobił mi się na następny dzień. Jeszcze nie opanowałam metody przewlekania kulek filcowych przez sznurek. Igła weszła, ale wyjść już nie chciała. Ze złości włączyłam sobie serial i gapiąc się na monitor, przepychałam igłę, żeby nie skupiać się na paluchach. Jak widać, udało się, prezent skutecznie doręczony, po niemiłych elementach nie ma wspomnienia. Zadanie wykonane! 

Wspominałam o warsztacie, trzeba jeszcze coś pokazać

Kolczyki - filc i koraliki, krem i fioleciki. Oj, lubię robić prezenty ;) Obok bilecik do prezentów. Powstały dwie sztuki, ale z przodu identyczne. Pomysł szybciutki do wykonania w ostatniej chwili. Inspiracja z bloga, ale nie pamiętam jakiego... Przez ten okres świąteczny nazbierało mi się w czytniku ponad 200 wpisów. Już wszystko przeczytałam i byłam pod wrażeniem prac wielu osób.

Podsumowań swojej działalności robić nie będę, bo nie było tego zbyt wiele. Szczerze mówiąc, szkoda mi czasu. Choć to fajna sprawa, ja jednak wolę się skupić na tym, co robię i chciałabym zrobić. Planów i postanowień jak zawsze dużo. Oby jak najwięcej z tego się spełniło! Jestem zadowolona, że udało mi się wywiązać ze wszystkich obowiązków. Wszystkie wymianki dotarły i były wysłane w czasie. Słowniki też powstawały tak, jak należało. Szkoda, że już dawno nic u mnie nie było. Pytanie, kiedy chociaż wróci... Z najnowszych informacji - prezencik na TUSAL dotarł, kolczyki z candy wysłałam i czekam, aż dotrą do adresatki :)

To może jeszcze rzucę kątem oka (którego z medycznego punktu widzenia nie posiadam ;P) do książki przed pójściem spać?

23:06, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 grudnia 2011
TUSAL -5-

Po raz piąty, niestety ostatni, pokażę swój słoik. Powinno być kilka dni wcześniej, ale gdzieś mi czas ucieka między palcami.. 

Chciałabym zaprezentować jeszcze drobne prezenty, jakie przygotowałam pod choinkę. Nie wiem tylko, czy uda mi się to jeszcze w tym roku. W sumie to już tylko kilka dni różnicy :)

Niteczki trochę upycham, ale jeszcze nie zapełniają słoika. Ostatnio robię inne rzeczy niż haftowanie w większych ilościach. A planów mam jeszcze więcej! Na horyzoncie widać już sesję, trzeba niestety dokonać wstępnej selekcji.

Bardzo dziękuję za świąteczne życzenia! Wszystkiego dobrego!

 

22:23, isana_haft
Link Komentarze (3) »
piątek, 23 grudnia 2011
Wyniki candy

Do świątecznego candy zgłosiło się sześć osób. Maszyną losującą (zapewniam, że obiektywną) były usta męskie, preferujące liczbę dwa. Jako druga komentarz zostawiła:

RAESZKA

Agnieszko, serdecznie gratuluję i proszę o kontakt mailowy! 

Pozostałym dziewczynom dziękuję za chęć udziału w organizowanej zabawie. 

Korzystając z okazji, chciałabym również wszystkim tu zaglądającym złożyć życzenia z okazji nadchodzącego Bożego Narodzenia.

                               

Niech będzie to czas odpoczynku, radości, zdrowia, spędzony w przyjaznej atmosferze oraz by Nowy Rok był nieustannym pasmem sukcesów i spełnionych marzeń!  

 

00:18, isana_haft
Link Komentarze (6) »
sobota, 17 grudnia 2011
Świąteczne candy

Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w zabawie. Zasady są bardzo proste, wystarczy zostawić komentarz, w którym wyrazicie chęć przygarnięcia prezentu pod tym wpisem do 20.12. włącznie. Jeśli to będzie konieczne, nie wykluczam przedłużenia. Wydaje mi się jednak, że tyle wystarczy. 

Będzie mi miło, jeśli informacje o braniu udziału w zabawie zamieścicie na swoim blogu. Może to być sam link.

Do wygrania są następujące kolczyki:

Uwaga, do kolczyków dołączę niespodziankę. Osoba, która wygra, będzie mogła również zadecydować o tej niespodziance, a właściwie, czy chce niespodziankę, czy może ma jakieś życzenie (świąteczne). 

Ciekawe, czy ktoś się zgłosi, bo ostatnio chyba niewiele osób tu zagląda. Będą większe szanse na wygraną dla zdecydowanych.

Kilka godzin temu spadł u mnie pierwszy śnieg, brrr... Tym cieplej i serdeczniej pozdrawiam!

 

 

21:09, isana_haft
Link Komentarze (6) »
niedziela, 04 grudnia 2011
Wrześniowe broszki

Po trwającym prawie miesiąc remoncie, po gorącej kąpieli siadam przy komputerze i próbuję pokazać moje jeszcze wakacyjne prace. Jednak idzie mi to opornie, bo program do zdjęć nie bardzo o tej porze chce współpracować. Ale ja jeszcze nie śpię, więc on też nie ma prawa. Zdjęć będzie kilka, bo jak się rozpędziłam w wycinaniu i opalaniu kółeczek, to trudno było przestać. Wykorzystałam różne warianty kolorystyczne i materiałowe. Dla mnie praca nad broszkami jest miło spędzonym czasem, choć to troszkę pracochłonne zajęcie, później z radością się nosi albo i rozdaje :)

Tak bywa, kiedyś nawet nie myślałam o tym elemencie ubioru. Teraz często zdarza mi się nosić broszki. Ostrzegam, zdjęć sporo a i w przyszłości również się pojawią :)

Bordo i biel

Złoto z białymi perełkami

Błękitno-żółta z akcentem jeansu. Materiał jest wielokolorowy, aparat tego nie uchwycił, a szkoda

Lawendowe pole z błyskiem czarnego, przeplecione niebieskim deszczem. Można by rzec, burza.

Biała róża

Mówiłam, że wakacje?

Ta broszka zaś kojarzy mi się z cukierkiem. Czemu?

Na koniec oczopląs ;)

 

Dobrze, że do łóżka mam niedaleko. Zaraz to wykorzystam.

Jakby ktoś znalazł mojego motywatora do nauki, to proszę dać znać w komentarzu. Koniecznie go potrzebuję. 

 

01:16, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 listopada 2011
TUSAL -4-

W piątkowy wieczór, zdjęciem zrobionym w już prawie wykończonej łazience na szybko, prezentuję według regulaminu czwartą odsłonę TUSAL-owej zabawy. 

Nie przybyło w nim zbyt wielu ścinek. Głównie są to resztki po haftowaniu kawki oraz moich prób frywolitkowych. W niedzielę jadę ponownie się szkolić w tej technice. Może wtedy będzie warto zaprezentować swoje wynalazki :) Supełki mi wychodzą, łuczki i łezki także, nie jest tragicznie. Zresztą, nie mnie to oceniać. Wypowie się fachowiec, hihi!

Jutro zaś będzie u mnie pracowo-nie-andrzejkowo. Muszę jakoś pokrywać dziurę budżetową. I chyba sporządzę z tego dokumentację i walę do Parlamentu! 

Pogoda jeszcze nas rozpieszcza, na uczelni mija chwilowy zastój, trzeba uzupełniać wiedzę na zbliżające się kolokwia. To oznacza, że wielkimi krokami zbliża się koniec semestru. Ja się tyko pytam, kiedy? Kiedy zleciały ponad dwa miesiące? Nie jest jednak tak źle, jakby się mogło wydawać. Organizacja u mnie jest na przyzwoitym poziomie. Tego sobie i Wam życzę dużo, dużo i jeszcze więcej!

P.S. Na Jarmarku Bożonarodzeniowym (który własnie dziś się zaczął) znalazłam kolczyki, które już w zeszłym roku niesamowicie mi się spodobały. Przez cały rok szukałam takich i niestety, nie znalazłam. Teraz znów się zastanawiam. Dlaczego? Cena - 15zł za drewniane śnieżynki. Ale czuję, że będą moje! :)

20:12, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 listopada 2011
Przerwa na kawę -1-

Z dodawaniem postów mam opóźnienia, w czasie rzeczywistym nie jest tak źle. Mam teraz na myśli kolejną ze wspólnych zabaw, a jest to RR Kawowe. Według mnie wzór jest urzekający, pewnie dlatego gości na wielu blogach. Kubek gorącej kawy, igła w dłoń i można brać się do pracy! 

Tylko ramka dała mi trochę popalić. Udało mi się nie rozpędzać zbytnio i pilnować wygryzionych miejsc. Z lekkim poślizgiem powstał pierwszy obrazek.

Tak prezentuje się całość, wysłana i oczekująca u kolejnej uczestniczki na porcję krzyżyków. 

W pewnym momencie naszła mnie taka brzydka myśl - a może tak zrezygnować z zabawy? Nie wysyłać kanwy dalej? Jednak szczerze liczę na to, że w tej zabawie są same uczciwe osoby i dostanę swoją kanwę z powrotem. Pomijając fakt, że trochę się wykosztowałam na zakup muliny DMC. Korzystam raczej z Ariadny, więc musiałam koniecznie uzupełnić braki.

Tematyka wspólnego wyszywania jest bardzo pokrzepiająca. Zimno zaczyna mi doskwierać, choć (odpukać) listopad nas rozpieszcza. Jednak nie ma to jak energetyzująca robótka. Tak, tworzy się... :)

 

00:53, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 listopada 2011
A Dictionary of Bags - już prawie koniec

Tak, według moich obliczeń ten obrazek był ostatnim przeze mnie haftowanym w tej zabawie. Jest to spowodowane wykluczeniem uczestniczki, jeśli się nie mylę, to jedna z kanw wróciła też do swojej właścicielki wcześniej. Moja kanwa jeszcze gdzieś krąży, czekam cierpliwie. Mam nadzieję, że słownik ogrodowy (dla przypomnienia - ponownie wysłany) również do mnie wróci. 

Wracając do słowniczka torebkowego, zrobiłam kolejną fajną torebkę. Te wzorki haftuje mi się z wielką przyjemnością. Podobają mi się kolory, zagospodarowanie krzyżyków na małym polu.

Takie plameczki nabierają naprawdę ciekawych kształtów, na przykład małych rączek

Dlaczego rączek? Hand bag oznacza torebkę do ręki, na krótkim pasku ewentualnie paskach. Ja osobiście wolę jednak typowe torebki, a nawet listonoszki, które ostatnio często można spotkać w sprzedaży. Lubię mieć wolne ręce. 

Złoto nie należy do moich faworytów, gdyby taka torebeczka była w jakimkolwiek innym kolorze... Myślę, że byłoby to niezłe wyzwanie dla projektantów :)

Słownik, nad którym pracowałam należy do Agnieszki (Ona i ja). Przekazałam go kolejnej osobie, ale jeszcze nie pokazywałam na blogu. A u mnie to co zawsze, czyli szkoła (oddałam na razie do sprawdzenia 17 stron pracy magisterskiej), praca, a od już prawie dwóch tygodni... Coś strasznego, czyli remont łazienki. 

Na zdjęciu jedna ściana, teraz są już wykafelkowane dwie, no prawie trzy. Nie mogę się już doczekać końca. Kto miał remont łazienki, ten wie, co przeżywam :) nawet nie wiedziałam, że tak dobrze mi będzie szło mycie się w misce. Ech, będą wspomnienia. Człowiek docenia to, co ma, kiedy to stracił. Takie to patetyczne, ale takich przyziemnych rzeczy jak chociażby wanna też dotyczy, prawda?

Przesyłam niedzielne słoneczne pozdrowienia, dziękuję za komentarze i odwiedziny oraz proszę o więcej :)

20:40, isana_haft
Link Komentarze (3) »
czwartek, 27 października 2011
TUSAL -3-

To już trzecia odsłona słoiczka w ramach SAL-owej zabawy. Z różną częstotliwością, ale jednak udaje mi się go zapełnić. Zresztą, mogę to łatwo udowodnić :)

Jako wypełniacze stosuję nitki z RR-ów, różnych drobnych prac, a także od niedawna... Z nauki frywolitki! Wzięłam udział w warsztatach, teraz w domu ćwiczę dalej. Chciałabym temu poświęcić osobny post, więc na razie tylko się chwalę. 

Chętnie napisałabym coś więcej, ale poranne wstawanie i potem nadrabianie wszystkiego trochę mnie męczy. Trzeba będzie planować pisanie na blogu o wcześniejszej godzinie. Jak widać nie próżnuję, tylko nie zawsze mam kiedy coś naskrobać. Albo też zaczynam czegoś szukać, czytać inne blogi, a kiedy powoli oczy zaczynają robić się ciężkie, po prostu idę spać. Teraz też, wciskam "publikuj" i żegnam czwartek.

23:53, isana_haft
Link Komentarze (2) »
piątek, 14 października 2011
Dla Nowożeńców

Jutro miną trzy tygodnie, kiedy pewna para powiedziała sobie "tak". Ta para jest mi bliska i miałam zaszczyt być świadkową na ich ślubie. Poza pomocą w organizacji, dekoracji, i tak dalej, obowiązkowo przygotowałam też wyszywaną pamiątkę ślubu.

Nie miałam zbyt wiele wolnego czasu na pełnometrażowy obraz, skorzystałam więc z wzoru na kartkę. Dodałam dane w postaci imion i daty ślubu, na koniec passe portout i voila! Obraz niewielki, ale bardzo wdzięczny. Przynajmniej ja tak uważam ;)

Czasami myślę, że w naszych warunkach klimatycznych wypadało by mieć studio fotograficzne. Jednak coś na tych zdjęciach widać. Nie jest to blog o fotografii, mimo, że pokazuję własnie przez ten sposób swoje prace. Wybrałam spośród kilku zdjęć takie, na którym się nie odbijam w ramie :) Próbowałam wielu kombinacji i jakoś się udało. W słoneczne dni ciemno jest tylko w łazience.

Haft robiłam poza domem, w piątek w nocy zajęłam się oprawą po powrocie. Na szczęście zdążyłam ze wszystkim! Zdjęcia zaś robiłam w sobotę rano. Ślubną sobotę. Pogoda naprawdę nas rozpieściła, było cudownie! Nie zrobiłam karteczki, ale czterdzieści pięć sztuk paczuszek z cukierkami (z organzy - zapomniałam o zdjęciu...) chyba wynagrodziło ten brak :) najgorsze było posegregowanie różnych cukierków tak, by nikt nie poczuł się urażony. Różnie to bywa... :)

To jeszcze nie koniec zaległych prac, ale widać już metę!

Przesyłam cieplutkie pozdrowienia! nie cierpię takiej pogody, brrr...!

 

21:25, isana_haft
Link Komentarze (3) »
piątek, 07 października 2011
Dancing Queen -3-

Już nawet nie pamiętam kiedy wyhaftowana, więc pora zaprezentować na blogu trzecią myszkę. Robię je pomiędzy kolejnymi zobowiązaniami, takimi jak choćby RR-y. Za robótki zabieram się jednak po powrocie z uczelni, z pracy, z korepetycji... Uczę się, uczę innych i od kilku dni pracuję. Na razie dzień za dniem ucieka, a ja dziś obudziłam się z bólem gardła. Muszę to też jakoś załatwić :)

O, takie teraz radosne kolorki. Właśnie zaczęli u mnie grzać. Na razie kaloryferki ciepłe, to znaczy, ze zima się zbliża. A ja zimy nie lubię, zawsze przychodzi za szybko i za długo trzyma. 

Teraz hops!

Aby do cieplejszych dni! Za dwie godziny idę do pracy. Uprzejmie informuję, że to jeszcze nie koniec zaległych do pokazania rzeczy, do tego kiedy tylko mam chwilę, to staram się działać robótkowo.

Udanego weekendu! 

15:16, isana_haft
Link Komentarze (2) »
środa, 28 września 2011
Wymianka z fantazją

Tak jak już wcześniej pisałam, paczkę wysłałam i otrzymałam w terminie, lecz jeszcze w związku z tym nic nie pokazałam.

Dziś chciałabym się pochwalić fantazyjnymi kolorowymi prezencikami, jakie otrzymałam od Renaty (Dzieła Madame). A są to same piękne rzeczy! To pierwszy upominek, jaki dostałam, wykonany w technice decoupage.

Najbardziej podoba mi się ramka, muszę do niej dobrać jakieś fajne zdjęcie. Dostałam również eleganckie serduszko-zawieszkę, różane podkładki, przydasie, słodkości oraz bardzo ciekawie wykonaną kartkę. Cieszę się z takich ładnych rzeczy! Luubię wymianki ;)

A teraz zaprezentuję swoje wytworki.

Najdłużej zajęło mi obmyślenie głównej konwencji wymianki tak, by dodatkowo była ona zgodna z upodobaniami przyszłej właścicielki. Postawiłam na KOBIECOŚĆ.

Uwaga, kolejna próba szyciowa! Na podstawie kursu Gazyni uszyłam woreczko-kosmetyczkę, która w pierwszej myśli miała przechowywać szydełka, ale może się nadawać do innych rzeczy. Żeby nie było zbyt smutno i brązowo - jeszcze letnie kwiatuszki. 

A z drugiej strony...

 

Żeby było wiadomo, o co chodzi :)

Według mnie kobiecość wiąże się również z biżuterią. Powstała więc bransoletka z filcowych kulek i drobne kolczyki. Oj, przez dwa dni miałam niebieskie ręce po filcowaniu! Już jakiś czas nie turlałam kulek i dłonie troszkę bolały. Ale chyba było warto?



Cieszę się, że paczka dotarła bez problemów. Kolejna udana wymianka. 

Jest pewna sprawa, okazja, która według mnie powinna zasłużyć na osobny post, ale bez przesady, nie będę tak rozdzielać pokrewnych spraw. Sprzętem, który pomógł mi w uszyciu wyżej przedstawionego przedmiotu jest... VICTORIA!!! Moja własna maszyna! Używana, świetnie działająca, po przeglądzie. Nie było mi szkoda wydać zarobionych podczas wakacji pieniędzy, no, może w sumie odrobinę ciężko. Głównie jednak nie ja tą maszynę niosłam ;)

Mam teraz 8 funkcji szycia, wyciągane ramię, a przede wszystkim możliwość szycia grubszych materiałów, na przykład jeansu. I satysfakcję!

*** 

Teraz odrobinę prywaty. Na początku września miałam dwie (...) poprawki na uczelni. Byłam w szoku, bo poza mną było prawie 200 innych studentów i to na obu egzaminach. Pierwszy był egzamin pisemny, po trzech dniach ustny. Szczęśliwie zdalam oba i teraz pozostaje mi tylko wstawać przed 5:00 (czy to się zalicza do "skoro świt"?) i zająć się semestrem zimowym i rozmyślaniami nad pracą magisterską.

Zaraz po wrześniowej kampanii pojechałam pomóc przyszłej Pannie Młodej w przedślubnych przygotowaniach. Najpierw organizacja wieczoru panieńskiego. Tak naprawdę tylko ja do końca wiedziałam co się będzie działo. A wyszło naprawdę fajnie! To zapowiadało świetne wesele, tak też było. Byłam więc dekoratorką, doradcą zakupowym oraz krawcową, zaraz po oczepinach. Sadzę, że to będzie miesiąc, który długo jeszcze będę wspominać... Dużo by pisać :)

Piękne lato mamy tej jesieni! Gdyby nie te mroźne poranki, można by się pomylić.

 

 

20:46, isana_haft
Link Komentarze (3) »
wtorek, 27 września 2011
TUSAL -2-

Zaległości, kiedy już się narobią, to ciężko je przegonić, ale nie ma rady. Wkrótce się ich pozbędę. Co prawda powinnam najpierw pokazać inne rzeczy, lecz niestety ich terminy troszkę się pomieszały. 

Jednak zgodnie z regulaminem zabawy SAL'owej dziś wypada się podzielić zdjęciem wyprodukowanych przez siebie odrzutków. U mnie może nie są aż tak bardzo widoczne, ale powoli słoik się napełnia!

Chętnie napisałabym coś więcej, ale oczy same mi się zamykają. Próbuję troszkę odespać w autobusie. Jak już wstałam o 4:30, to jeszcze w miarę się trzymałam, ale po południu byłam dość mocno zmęczona.

Mam pełno pomysłów i chęci, ale brakuje mi czasu. A spać też trzeba ;) Dobranoc!

22:44, isana_haft
Link Komentarze (1) »
sobota, 24 września 2011
Wieści

Przepraszam za brak wieści, ale nie było mnie przez ponad tydzień w domu. Wróciłam wczoraj późnym wieczorem i za kilka godzin znów wyjeżdzam. Jak widać, nie wszędzie jest dostęp do Internetu :)

- WYMIANKA Z FANTAZJĄ: swoją paczuszkę wysłałam przed wyjazdem i wiem, że doszła. Ja wczoraj dopiero otworzyłam niespodziankę, która była adresowana do mnie. Renatko, ślicznie dziękuję! :)

O innych zobowiązaniach również pamiętam i wszystko nadrobię jak tylko wrócę. Swoją drogą, w poniedziałek zaczynamy zajęcia na uczelni. Z chętnymi podzielę się wrażeniami po wieczorze panieńskim, weselu i poprawkach.

moteczku- Przepraszam za brak postu na temat wymianki. W mailu ze zdjęciami pisałam, że nie będzie mnie w domu i mogę nie mieć możliwości naskrobania tutaj.

 

07:42, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 sierpnia 2011
TUSAL -1-

Zanim wybije północ... Jednak wybiła, ale i tak chcę zaprezentować swój słoik, w którym będę zbierać pozornie niepotrzebne resztki. Kiedy przeczytałam o tej zabawie, to byłam zła, że jakiś czas temu wyrzuciłam pudełeczko, w którym miałam naprawdę dużo ścinków mulin. Zbierałam je aż w końcu myślę sobie - kobieto, puknij się w głowę, po co zbierasz śmieci?

Teraz moje śmieci mają całkiem przystojne opakowanie. Tym razem filc. W środku słoika (FILCUSALIK - może go tak nazwę?) mulinki, kanwa, wstążeczka i ciemnoróżowiasty filc. Musicie mi uwierzyć na słowo. Sesja zdjęciowa w nocy w łazience nie sprzyja szczególnie prezentacji wyrobów rękodzielniczych.  Szczęście, że kolejne terminy pokazywania swoich słoików już niedługo, czyli:

* 27 września,

* 26 października,

* 25 listopada,

* 24 grudnia.

Są to daty, na które przypada nów księżyca. Heh, dobrze, że nie wyznaczono daty na wschód słońca, bo mogłoby to się skończyć u mnie jakimiś ciężkimi powikłaniami :)

Proszę bardzo, mięciutki i różowiutki... zbieraczus nitkus et duperelus

 

To był boczek, a teraz widok z lotu ptaka (czytaj Joanna stoi nad pralką i robi zdjęcia słoikowi).

W rolach głównych: naczynie po moim ukochanym majonezie, kawałek filcu, guzik oraz pistolet z klejem. To nowy i niesamowicie pomocny kolejny mieszkaniec mojego pokoju. Wkrótce będzie inna wielka premiera, ale to wydarzenie nadejdzie dopiero z momentem pokazania światu moich tworów w wymiance z fantazją jako urozmaicenie. A co, fantazje mogą się przecież spełniać!

 

 

00:32, isana_haft
Link Komentarze (4) »
wtorek, 23 sierpnia 2011
A Dictionary of Gardens (5 i 6)

Wyhaftowane i wysłane słowniczki, teraz pora pokazać je na blogu. Post miał być już wczoraj, ale miałam problem z pierwszym zdjęciem. Na szczęście udało się trochę pokombinować w kilku programach i mam co pokazać. 

Oto pierwszy obrazek:

Zbliżenie pana ogrodnika. Nie było łatwo wymodzić te wszystkie pół i ćwierć krzyżyki, ale efekt jest warty delikatnie pokłutych palców.

hihi, wiem co by pewna osoba powiedziała na te prześwity :) ale to cały urok zabawy - otwierasz kopertę i ... Każda kanwa inna, kolory, rozmiary, ilość używanych nitek. W piątym ogrodowym obrazku po raz pierwszy przy haftowaniu konturów używałam podwójnej nitki.

Kew gardens nie jest już typową dla poprzednich słownikczków gra językową, to już raczej wolne skojarzenia. Tutaj można przeczytać, że te słowa oznaczają Królewskie Ogrody Botaniczne w Kew. Zdjęcia są niesamowite, chciałam wybrać jedno i je tutaj pokazać, ale obawiam się, że byłyby to wszystkie. No, może jakiś element dla uśmiechu to żywopłot w kształcie litery Q, czytanej kiu, podobnie jak właśnie te ogrody. Mnie nasuwa to skojarzenie z IQ. Czy ogrodnik pasuje na I? nie wiem, ale trzeba przyznać, że dzielnie pracuje :)

Obrazek miły, szybki, drugi już taki nie będzie. Może nie od razu niemiły, ale wymagający dużo większego skupienia przy wyszywaniu z powodu częstej zmiany kolorów. 

Odrobinę konturów już widać, w porę przypomniałam sobie o zrobieniu zdjęcia. 

I muzykanci gotowi!

Rock garden - majowy film Gnomeo i Julia, nieprawdaż? Dla mnie miło spędzony czas w kinie. Tylko ten facio z pomarańczową czapeczką nie pasuje do konwencji bajki. to moja interpretacja. Dosłownie dzieląc dany zwrot wyjdzie nam kamień i ogród, a inaczej ogrodowy kamień. Skąd krasnale? widziałam kiedyś takie "cuda" i według mnie nie są z kamienia. Może się mylę. Takie krasnoludki są znane w krajach anglojęzycznych jako garden gnomes. Taka była wizja autorki. Tylko mogli sobie podarować tyle konturowych szczegółów... 

Do zakończenia tej zabawy powinnam wykonać jeszcze trzy obrazki, niestety jednak organizatorka zawaliła sprawę. W paczce wysłałam jeszcze mój drugi słownik. Nie mam zbyt wiele wolnego czasu, dlatego powstały tylko linie dzielące poszczególne obrazki. Mogłabym wyrazić swoje zdanie na temat zachowania- przetrzymywania czyiś kanw, ale szkoda nerwów. Teraz będę z dużym dystansem podchodzić do takich zabaw. 

Podsumowując, ogródki lecą od nowa, zaś z torebkami nie wiem co się dzieje. Podobno się znalazły, tylko czemu nie wracają? Na kawki nie udało mi się zapisać, szkoda, bo może by coś z tego było.

Obecnie pracuję nad prezencikiem w wymiance z fantazją. Równocześnie zapisałam się na TUSAL


 

Gdyby ktoś chciał się jeszcze zapisać, to niech się nie zastanawia! W tej kwestii niedługo będzie u mnie coś więcej.

Dobrze, że są te motywujące do roboty blogowe zabawy. 

Pozdrawiam i jeśli ktoś potrzebuje trochę słońca, to niech da znać, bo u mnie jest już go za dużo... Ufff...

 

00:12, isana_haft
Link Komentarze (3) »
piątek, 05 sierpnia 2011
Dancing Queen -2-

Wiele się ostatnio u mnie dzieje, zarówno dobrych, jak i trochę gorszych sytuacji. Wierzę, że wszystko potoczy się po mojej myśli. W tym tygodniu mam wolne w pracy, postanowiłam pojechać do babci. Spotkałam się z przyjaciółką w celu odebrania zaproszenia na wesele, a teraz jestem już bardzo ważną osobistością - świadkową. To będzie mój pierwszy raz, ale cały czas próbuję się "dokształcić" i mam tysiąc pomysłów. Na szczęście sprawy ubioru już całkowicie załatwione, fryzjer zamówiony, mogę póki co spać spokojnie. A i z tym różnie bywa, bo panowie robotnicy od rana pracują przy wymianie elewacji :)

Staram się już powoli ograniczać zakupy i wykorzystywać materiały, realizować pomysły. O wszystkim pamiętam, tylko z czasem jest różnie. W kwestii myszek- prezentowany haft został wykonany jeszcze w połowie lipca.

Wprawne oko zauważy co zmajstrowałam ;) Tak, wprawne, a do tego jeszcze takie, które bierze udział w zabawie i zna wzór. To na szczęście nie jest błąd, a taka inwencja twórcza dodaje tylko uroku.

Gotowa myszka: 

  

I jak? Mnie te myszki niesamowicie się podobają!

A teraz łatwo, szybko i przyjemnie, czyli materiałowy kwiatuszek. Jest już u Właścicielki, a ja mam pewną inspirację. Czy znacie sposób na ograniczenie nowych myśli i przykładowo przerobienie ich choć na kilka minut dodatkowego czasu? 

 

Na blogu nie chwaliłam się jeszcze, że biorę udział w wymiance z fantazją, organizowaną przez Moteczka. Znam swoją połówkę, mam kilka pomysłów na prezencik i w niedługim czasie zabieram się do realizacji. Oj, dużo jest zajęć ;)

 

Jakby tego było mało, chciałabym się zapisać na kawowe RR u Milenki 

 

Brakuje nam jeszcze 4 osób do utworzenia drugiej grupy. Niestety, przez kilkudniowy wyjazd nie zdążyłam się załapać do pierwszej grupy. Zapraszam gorąco do udziału w zabawie, marzy mi się ten obrazek!

Obecnie chcę podgonić RR ogrodowe, mam dwa u siebie, z czego jeden na wykończeniu. Będę też musiała puścić w obieg swoją kanwę, po raz drugi. Póki co będzie pusta, nie zdążę zrobić taśmy i pierwszego obrazka. Zła jestem na osobę, która zawaliła! Normalnie wszystkiego się odechciewa... Może kawki wypalą?

Dziękuję za komentarze i odwiedziny!

sabinka.t1 Dzięki za link! Teraz pozostaje mi tylko zbierać kasę na książkę i dodatkowe półki :)  

11:08, isana_haft
Link Komentarze (1) »
środa, 27 lipca 2011
Pokuszeniec

W moim przypadku zasada jest prosta: czas poświęcony pracy, pieniądze, zakupy (które zresztą czasu niemało pochłaniają), a na końcu radość z zakupów, brak miejsca w pokoju i brak czasu, żeby wszystkiego użyć i zrobić to, co się zaplanowało. Ale i tak nie zamierzam nic w tym układzie zmieniać. No, może więcej tworzyć bym chciała... 

Czasem najlepiej byłoby w ogóle z domu nie wychodzić, bo pokusa wtedy mniejsza, ale obecnie atakują nawet w Internecie. Człowiek Bogu ducha winny, siedzi w domu jak na uwięzi, a tu bach! Grom z jasnego nieba! Niech się wali i pali, do sklepu trzeba lecieć. Jesteście ciekawi co mnie pokusiło? Proszę bardzo, oto moje szpargałki. Niestety nie wszystkie, ale miejsca na blogu by zabrakło. To tylko te co ciekawsze i nowsze.

 

Polecam najnowszy numer Haftów Polskich. Przez przypadek mam w domu dwa numery :) Tylu ciekawych pomysłów jeszcze nie było. W środku znajdziemy zarówno ładne "tradycyjne" wzory haftów krzyżykowych, wykonane tą techniką kolczyki i bransoletki, sutasz, kolczyki z koralików (beading), jak i patchwork. Dla zaawansowanych w tych dodatkowych dziedzinach to pewnie nic specjalnego, ale ja jestem zadowolona z zakupu. Pierwszy raz od dłuższego czasu nie zabolała mnie kieszeń ;)

Kolejny taki numer ukaże się za dwa miesiące, już nie mogę się doczekać.

Na zdjęciu widać także 100 sztuk srebrnych bigli, które wylicytowałam na allegro, z przesyłką zapłaciłam około 20zł. Już jakiś czas temu kupiłam też grupowy kupon na zakup koralików do jednego z wrocławskich sklepów. Mam czas realizacji do września, na pewno dam znać jak wypadły zakupy.

I jeszcze nożyczki z Ikei, kupione dzięki przesyłanym kuponom. Widziałam juz taki sprzęt, ale cena była dość zniechęcająca, a teraz dołożyłam tylko kilka złotych. Cięłam już kawałeczek materiału na próbę i zygzak wychodzi bez problemu.

Jeszcze będzie o materiałach.

Zdjęcie niezbyt reprezentacyjne, ale nie szkodzi. Po prawej trochę lnu do haftu, upatrzonego w ciuchlandzie. Jeden, niebieskoszary większy kawał (bieżnik z małą plamką), szary i biały już mniejszy. Brązowe wygryzione było apaszką, ale ja już widzę materiał na broszkę. Z tym zamiarem kupiłam w Leroy Merlin pięć kolorowych kawałków organzy. Mój faworyt to cieniowana żółto-niebieska :)

Z żalem to piszę, ale broszek na razie nie bedzie, muszę dokupić zapięcia. Być może powstanie wcześniej coś innego? Haft? Biżuteria? Coś szydełkowego? Sama nie wiem :)

P.S. Czy ktoś zetknął się z nową książką Chmielewskiej pt. Gwałt? Zastanawiam się nad zakupem :)

00:36, isana_haft
Link Komentarze (3) »
wtorek, 19 lipca 2011
Lipcowo

Pogoda bywa bardzo różna - od upalnych dni po zimne i burzowe noce. Ani na chwilę nie ma wytchnienia. Ostatnio jakoś na nic nie mam siły, najchętniej ciągle bym spała. Powoli ten stan mija, postanowiłam wytrzymać jeszcze trochę i wreszcie naskrobać kilka słów. Może za wiele tego nie będzie, ale i to dobre.

W pracy czas szybko mija, jestem zadowolona. Trudno się przestawić sowie na codzienne poranne wstawanie, póki co jedynym luźniejszym dniem jest niedziela, ale i ona nie jest dniem odpoczynku. Może to dlatego, że chcę wszystko na raz zrobić, zaległezakupy, porządki, spotkania... A organizm też wymaga nieco skupienia. Dla tego organizmu, a zwłaszcza dla podkreślenia jego kobiecej wersji powstały takie szybkie i proste kolczyki. Jednak nie mam w swoich zasobach tylko i wyłącznie dużych, kolorowych kolczyków.

Za pomocą programu do obróbki zdjęć zmieniłam kolor ścian w pokoju. To wszystko po to, by ukazać kolor ciemnoczerwonych koralików. Nie jest łatwo przy obecnej aurze robić zdjęcia. Albo jest brzydko i szaro albo zbyt jasno. Niemniej jednak prezentuję delikatne kryształkowe kolczyki. 

 

Inspiracją do powstania kolejnej pary kolczyków była... sesja. A właściwie jeden z ustnych egzaminów. Postawiłam na nierzucające się w oczy perełki, ale żeby nie było zbyt smutno- trzy rządki.

 

To tyle z mojej twórczości. Uprzejmie donoszę, że mam u siebie kanwę ogródkową Anial8 i Anek73 i nie zawaham się na nich wkrótce poczynić własnych krzyżyków. Cały czas zastanawiam się nad sprawą mojej kanwy. Dalej jest u Anetakam0 i raczej już nie wróci. Dziewczyny proponują, aby ponownie zacząć wyszywanie, to znaczy puścić od nowa te kanwy, które są bezczelnie (już innego słowa tu nie użyję) przetrzymywane. Z chęcią wyszyję obrazki na kanwach uczestniczek, nie chcę rezygnować z zabawy. W sumie głupio by było nie mieć żadnej pamiątki po ogórdkach, ale na razie nie mam chęci nawet na wysłanie pustej kanwy. Jest mi przykro...

Czekam dalej na wieści o słownikach torebkowych. Już dość długo nic nie haftowałam, nie słyszałam też wieści o swojej kanwie.

W kwestii myszek, to na razie jest jedna, biedna i samotna, ale taki stan długo trwać nie może.

Z małym opóźnieniem, ale jednak dobiegła końca zabawa Podaj dalej. Przypominam, że z obowiązku wysłania niespodzianek wywiązałam się w terminie. Ostatnią, czyli trzecią niespodziankę dostałam od Ani z Fabryki Spokoju.

Na cudnych kolorowych kawałkach kanwy leżą turkusowe kolczyki z kosteczek. Już nie raz były noszone, czas premiery minął. Dalej dostałam notesik - przypominajkę, z odklejanymi karteczkami. Wszystko w kolorach, które bardzo lubię, no i praktyczne :) Dostało mi się również "coś słodkiego na letnie wieczory". Mam manię chomikowania, dotyczy to również artykułów spożywczych, ale w tym przypadku szybko dałam się skusić, choć nie od razu!

Aniu, bardzo serdecznie dziękuję za upominek, jaki dla mnie przygotowałaś! 

 

Pozdrawiam lipcowo (jakim cudem już minęła połowa miesiąca....?!)

 

19:29, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 czerwca 2011
Jeszcze nie wakacyjnie, czyli Dancing Queens -1-

I wakacyjnie raczej nie będzie, ani teraz ani później. Wakacje to czas odpoczynku i relaksu. Hmm, może po prostu trzeba się już zacząć przestawiać z wakacji na "urlopy". Urlop w cudzysłowie, bo tego też nie będzie. Niestety, przez te ciepłe miesiące będę musiała trochę czasu spędzić nad książkami, ale nie tylko. Czasu wolnego zbyt wiele nie będzie, ale nie narzekam. Zawsze w takich sytuacjach powtarzam sobie, że inni mają gorzej. I że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 

Z małym opóźnieniem powstała pierwsza myszka, nazwałam je sobie Dancing Queens, czyli tańczące królowe, chociaż może lepiej by było królewny, bo królowa jest tylko jedna ;) Przyjmijmy, że to cały czas ta sama myszka, tylko poprzebierana.

Bardzo sympatycznie się ją wyszywało. Z powodu sesji już prawie zapomniałam jak to jest spędzać każdą chwile bez książek. Z igłą w ręku to miła odmiana!

Bez konturów:

 

I w pełnym rynsztunku

 

Niedługo musi pojawić się kolejna śliczna tancereczka. Uwaga, wciąga!

17:43, isana_haft
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 13 czerwca 2011
A Dictionary of Gardens

Zawitały u mnie kanwy uczestniczek RR ogrodowego, szybko je wyszyłam i posłałam już dalej. Kolejność haftowania była trochę inna, ale tutaj pokażz obrazki w kolejnosci takiej, jak na schemacie. 

Jakos tak wyszło, że "plamki" kończylam wieczorami, ale na szczęście to nie najważniejsza rzecz ;) A oto obrazek na kanwie Milenki.

Garden centre

Na obrazku pełno chaszczy, najróżniejsze odcienie zieleni. Jeśli chodzi o haftowanie, to jak dla mnie ten obrazek był dość męczący, kilka razy musiałam pruć. Może dlatego, że schemat był na kilku kartkach i ciągle trzeba było pilnować symboli.

Gry językowe w przypadku tego słownika według mnie nie są już takie zabawne, jak w przypadku poprzednich słowników. Jednak można puścić wodze fantazji...

Centre to inaczej środek, ale jeśli chodzi o cały zwrot, to po prostu sklep ogrodniczy, tak jak nasze centra - centrum ogrodnicze. Stąd te krzaki :) Pełen wybór.

Kolejna ciemna plama. Co z tego będzie?

Zwierzyniec

Zoological gardens

czyli ogród zoologiczny. Mamy tu słonia, małpe, zebrę i papugę, do tego wszędzie kwiaty. Przez moment przyszły mi na myśl figurki zwierząt, coś na zasadzie ogrodowych krasnali.

Ten obrazek poszedł gładko, nawet dało się przeżyć częste zmiany kolorów. Kontury i supełki juz wcale mi nie przeszkadzają.

Trzeci obrazek na kanwie Kasiulka

I ostatni, prawie że ciepły, hihi :) Znowu chaszcze, ale to przecież tematyka ogrodowa.

Ostatecznie obrazek prezentuje się następująco:

Kitchen garden

Dosłownie ogród kuchenny, a lepiej warzywniak. Jedni mają, inni nie mają a marzą, a jeszcze inni nie marzą i nie mają... :) Ale ten ślimaczek i marchewki w czajniczku? niesamowita inspiracja.

Kuchenne warzywka na kanwie Jewy

Ze słowników to by było na tyle. Przesyła poszła do kolejnej uczestniczki. Na koniec jeszcze miły akcent, zanim wrócę do nauki na trzy egzaminy. Póki co mam za sobą kolokwia.

Z okazji Dnia Dziecka Jola z bloga mojedziergadelka zorganizowała miłą rozdawajkę, w której co prawda nie wygralam głównej niespodzianki, ale dostałam super zestaw! Bardzo dziękuję!

Na tapecie teraz SAL'owe myszki :)

 

11:54, isana_haft
Link Komentarze (2) »
wtorek, 31 maja 2011
Zabawy blogowe - RR i SAL

Sama już się gubię w blogowych zabawach, kto jeszcze wyszywa, a kto nawala... Na początku wszystko szło szybciutko, a teraz brak słów. Spróbuję w tym miejscu zrobić małe podsumowanie mojej działalności w tej kwestii.

A dictionary of Bags / Słownik torebkowy 

Najpierw było miło, a potem się zaczęło... Powinnam wyszyć jeszcze dwa obrazki. Nie pamiętam na czyich kanwach, bo trochę się kolejność pomieszała. Ach, jedna osoba odpadła, czyli teoretycznie jedną torebkę na swojej kanwie, jeśli ona oczywiście do mnie wróci. 

A dictionary of Gardens / Słownik ogródkowy

W tej zabawie od pierwszych krzyżyków zaczęło się dziać coś niedobrego. Świadczy o tym postawa organizatorki. Moja kanwa prawdopodobnie utknęła u Anety. Tak się czasem zastanawiam, w końcu niecałe 90km to nie tak wiele...

Ostatnio skończyłam obrazek na kanwie Obsesja Kasiulka, a teraz już zbliżam się do końca trzeciego obrazka u Milenki. Niedługo mają do mnie przyjść kolejne obrazki. 

Nerwy mnie biorą na takie dziwne zachowania, jedyne pocieszenie, że nie tylko mnie, bo dziewczyny również czekają na swoje kanwy.

Nie daję za wygraną w temacie wspólnych zabaw. Tym razem z dozą ostrożności wybrałam tematykę i reguły. Zapisałam się na wspólne wyszywanie myszek na blogu Małe co nieco. Powstać ma taki obrazek:

Miałam niecny plan, ale okazało się, że ilość myszek jest nieparzysta. Ale dam radę, zawsze można coś pokombinować. 

Start zabawy to 30 maja. U mnie jednak będzie troszkę później ze względu na zbliżającą się sesję. Do kompletu brakuje mi tylko dwóch numerów mulin, które będą potrzebne dopiero przy następnych myszkach. Na wyszycie jednej myszki mamy trzy tygodnie, w tym czasie na pewno skończę pierwszą baletnicę. Muszę jeszcze tylko zastanowić którą kanwę wybrać, ewentualnie kupić.

Z okazji zbliżajacego się Dnia Dziecka życzę wszystkim dziecięcej radości z życia i uśmiechu! U mnie uśmiech będzie jak te upały troszkę odpuszczą... :)

20:15, isana_haft
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
O autorze
Tagi
Chętnych zapraszam na pogaduchy: isana_haft@gazeta.pl