RSS
wtorek, 19 października 2010
Gdy za oknem szaro

Pogoda nas nie rozpieszcza, ale gdy jest coś do zrobienia, to wtedy jakoś można to przetrwać. Ja zawsze znajdę sobie zajęcie, a nawet czasem mam ich w głowie więcej niż możliwości czasowych. Teraz mój czas wolny zajmuje nowy słownik. Zatęskniłam za tą formą zabawy, brak wiadomości o słowniku torebkowym zasmucił mnie i trzeba było się pocieszyć :) Czy tak trudno powiedzieć szczerze o swojej sytuacji?! Nie prywatnej nawet, ale ogólnej, braku czasu, czy cokolwiek... I nie robić kłopotu innym uczestniczkom. Cóż, czekam dalej cierpliwie.

Słownik ogrodowy jest jednym z najnowszych wzorów. Dzięki uprzejmości Anetki mamy nową zabawę! Czas do wysyłki kończy się wraz z upływem listopada. Natomiast październik w założeniu powinien wystarczyć na wyhaftowanie głównego napisu. Zastanawiam się, czy zdążę wcześniej to zrobić. Chyba jednak nie... :)

Zdecydowałam, że napis zrobię jednak całymi krzyżykami, a nie półkrzyżykami, jak jest zasugerowane we wzorze. Według mnie to właśnie ten element powinien być wyraźny, scalający wszystkie obrazki. Dobrze, że mamy pewną dowolność w decydowaniu o takich sprawach :) Jeszcze tylko kontury i gotowe! Potem przyjdzie kolej na pierwszy obrazek, już go widziałam na kilku blogach. Mam nadzieję, że takie dobre tempo utrzyma się do końca!

Na osłodę życia najlepsze są słodycze i zakupy. Gazety z wzorami Bożonarodzeniowymi już pojawiają się na sklepowych półkach, ale nic szczególnego nie przykuło mojej uwagi. Skusiłam się na zakup wydania specjalnego Sabriny. Mam numer z zeszłego roku, teraz dwa wystarczą mi w zupełności. Mama kupiła mi w Lidlu zestaw do ozdabiania kartek, bardzo mi się podobają!

Teraz mogę z czystym sumieniem schować te wspaniałości i wrócić do konturów słownikowych. Ale zanim skończę pisaninę muszą się jeszcze pojawić słodycze!

Candy u Milajo, zapisy do 28.10.

12:12, isana_haft
Link Komentarze (4) »
piątek, 08 października 2010
Szybko

Tak w skrócie można opisać, jak minęło mi tych kilka dni... Różnych wrażeń za to wiele. Mimo zmęczenia, dzisiaj myślę już troszkę bardziej pozytywnie niż w środę. Przyjechałam bardzo zrezygnowana, czułam się obco i nieswojo. Dzisiaj po prostu przywykłam do tego uczucia. poznałam też kilka nowych osób (nie jest tak, ze nikogo absolutnie nie znam; szczegółowo to będzie jakieś 20 na 400), przespacerowałam się w okolicach Odry w promieniach pięknego, ale niestety już jesiennego słońca i inaczej na wszystko spojrzałam. Pewnie tez dlatego, że znalazłam poszukiwany przystanek tramwajowy. Zawróciłam zadowolona i prawie tradycyjnie poszłam w kierunku Dworca. Pewnie w przyszłą środę, kiedy znów będę musiała wstać o czwartej, coś z mniej sympatycznych myśli powróci. To chyba najgorsza rzecz. Lubię jeździć autobusami; kiedy wszyscy śpią, ja się rozglądam. Muszę jednak nauczyć się wyluzować w podroży, bo dzięki temu mogę zyskać dwie godzinki snu! :)

Namieszałam, nakręciłam, a ja przecież tu wpadłam w radosnej sprawie! W zeszłym tygodniu dostałam przesyłkę z okazji wygrania candy u Beli . Nie zaszkodzi, jeśli w tym miejscu raz jeszcze podziękuję. Gazetka zawiera bardzo ładne wzory samplerów. Muszę się do czegoś przyznać - nie bardzo rozumiałam ideę tego rodzaju obrazów, ale po krótkiej lekturze dowiedziałam się czegoś nowego. Jak już przeczytam dokładnie moja słodką wygraną, to spróbuję swoje przemyślenia tutaj zapisać. Tłem dla zdjęcia był papier, w którym gazetka się znalazła.

Na drugim zdjęciu jest jeden z ładniejszych haftów (moim skromnym zdaniem), ciężko było wybrać faworyta.

W kwestii robótek to by było na tyle... Jutro szybciutko spróbuję się ogarnąć, posprzątać i mam nadzieję zacząć słownik ogródkowy. Aby do przodu! Miłego weekendu!

23:35, isana_haft
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 04 października 2010
Już październik...

Zaczął się październik, co dla studenta oznacza koniec wakacji. Na szczęście, mój plan zajęć nie jest taki najgorszy - od środy do piątku cały dzień we Wrocławiu. Ale za to potem można troszkę odsapnąć, także mam nadzieję, że znajdę czas na robótki i blogowanie.

A ja nie narzekam na nadmiar czasu, co zresztą widać po częstotliwości wpisów. Przez ten czas musiałam załatwić kilka spraw, udało się tez znaleźć czas na przyjemności. Zaliczam do nich przeczytanie książki z kolekcji kryminałów Chmielewskiej, tom 10 czyli "Krokodyl z kraju Karoliny". Książkę kupiłam i wzięłam ze sobą na umilenie podróży, a potem oczywiście musiałam ją skończyć. Zaliczyłam też gafę roku, czyli nie zdążyłam na immatrykulację, bo po prostu nie wiedziałam, że jest... :) W piątek przypadkiem znalazłam tą informację w sieci, ale na szkolenie biblioteczne i BHP zdążyłam. W sumie wyszło mi na plus, bo wyspałam się, a potem wszystko się dobrze ułożyło i nawet zdążyłam w ostatniej chwili do dziekanatu po odbiór indeksu. Tyle tylko, że potwornie zmarzłam, bo w pośpiechu nie wiedziałam co na siebie założyć.

W moim szybkim wpisie znajdzie się nawet coś w temacie! Dziś skończyłam karteczkę dla koleżanki. Hafcik zrobiony już jakiś czas temu, ale wstrętna pogoda nie pozwalała na zrobienie dobrego zdjęcia. Obrazek odleżał kilka dni,m nabrał mocy urzędowej i dziś już jest kartka gotowa. Czekam tylko na dobre wieści i wysyłam...

Dzisiaj pogoda kapryśna, bo z jednej strony niesamowicie wieje, ale z drugiej słońce bardzo mocno świeci.

Przygotowałam sobie kanwę do słownika ogrodowego, mulina zamówiona w zeszłym tygodniu, pozostaje tylko czekać na listonosza. Po skończeniu wózeczka miałam wielka ochotę coś stworzyć, ale niestety... Głównym powodem był brak mulin, niby mam ich sporo, ale do czegoś konkretnego moje zapasy są zawsze nieodpowiednie. Też Wam się tak zdarza? Do wózeczka tez nie miałam odpowiednich kolorów, ale coś pokombinowałam, ale nie do wszystkich obrazów pasuje taka metoda. Ciekawa jestem co tam z naszą zabawą torebkową... Chętnie bym wyszyła kolejną torebeczkę.

Pozdrawiam serdecznie, dzięki za komentarze i odwiedziny!

14:31, isana_haft
Link Komentarze (3) »
O autorze
Tagi
Chętnych zapraszam na pogaduchy: isana_haft@gazeta.pl