RSS
piątek, 24 września 2010
Przyszłość

Nie potrafię czytać z kart, fusów lub gwiazd, nie znam zasad wróżenia z dłoni, ale moja przyszłość dzisiaj trochę się rozjaśniła. Stało się to za sprawą kilku słów: kandydat przyjęty na studia. Gdzieś w podświadomości miałam nadzieję i jakiś dziwny spokój. Tym niemniej bardzo się cieszę :) Przede mną dwa lata studiów magisterskich. Nie wiem jeszcze jak to będzie, to znaczy jestem pewna, że będzie dobrze! A szczegóły...? A co tam! ;)

 

23:57, isana_haft
Link Komentarze (4) »
czwartek, 23 września 2010
Miła niespodzianka

Wracając wczoraj z Wrocławia zastałam w skrzynce dużą kopertę, jej nadawcą była Gazynia. Udało mi się napisać na Jej blogu komentarz około liczby 3333. To, że zostawiam tam jakiś ślad po sobie nie jest niczym nadzwyczajnym, bo chyba każdy wie, jakie piękne rzeczy tworzy Gazynia.  Ja mam tę wielką przyjemność podziwiania prac osobiście! W tym miejscu bardzo gorąco chcę podziękować za wspaniałą niespodziankę! :)

Niestety, nie wzięłam udziału w wymiance lawendowej, ale prezent, jaki otrzymałam, rekompensuje mi pewną zazdrość, jaką odczuwałam patrząc na te wszystkie wspaniałości, jakie powstały. Jestem niezmiernie szczęśliwa! Powodów mam kilka- śliczną poduszeczkę (w kolorze fioletowym, hihi! ) z cudną aplikacją motylka, zabawny breloczek, guziczki oraz mmm... Czekoladę :) Od jakiegoś czasu już mi nie jest tak bardzo żal otwierać pięknie zapakowanych paczek, a to dlatego, że w środku są same wspaniałości! Patrzcie i podziwiajcie!

Podusia jest tak pięknie wykonana, że obejrzałam ją chyba ze sto razy, zanim udało mi się (!) znaleźć miejsce zszycia po wypchaniu... Jestem pod wielkim wrażeniem umiejętności Gazyni.

***

A teraz cykl Moje zachody. Mam nadzieję, że choć trochę się Wam one podobają. Szkoda, że nie mogę przekazać obrazu na żywo. Zawsze nad samymi blokami są najładniejsze kolory... Może zdjęcie nie jest najlepsze w sensie artystycznym, kiedyś powinno się jednak udać.

U mnie w tej chwili jest piękna pogoda, życzę Wam pięknej jesieni. Przyznam, że już tęsknię za wiosną. W lecie ukrywałam się przed upałami albo przed deszczem i jakoś "obeszła" mnie ta pora roku. Oby teraz nastała piękna polska złota jesień!

 

11:02, isana_haft
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 20 września 2010
I jeszcze nowe candy :)

Mózg mi się lasuje... Najpierw się człowiek obija, a potem takie skutki ;) Wchodzę więc, patrzę i się zapisuję!

Takie kolczyki można wygrać na blogu Zainspirowanaa , losowanie 30 września

Aneladgam- uroczyście Ci obiecuję, że swoją kanwę zobaczysz szybciej niż za 20 lat. Już prędzej zdążyłabym na piechotę dojść do tego Wrocławia :) Gorzej z odzyskaniem słownika, ale... To się wytnie :P

***

Wszędzie same słodkości, grzechem byłoby się nie zapisać :)

Candy u Michaliny losowanie 29. 09.

22:18, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
Nowe zabawy

Już prawie środa... Chyba bardziej będę się przejmować dojazdem na Uniwersytet niż samym egzaminem :) Mimo wielkiej niechęci, staram się uczyć. Jakoś ciężko się zmobilizować, kiedy są wakacje. I to już ostatnie dni. Jednak czytam, przypominam sobie przedmiot z pierwszego roku.

W międzyczasie zapisałam się na nową zabawę RR, którą organizuje anetakam0

Pierwsza wysyłka ma iść dalej do końca listopada. Jak już uporam się z uczelnią, to zacznę kompletować materiały i powoli brać się do roboty. Na razie jestem do przodu z RR torebkowym, mam nadzieję, ze niedługo wpadnie do mnie jakaś nowa kanwa!

I coś jeszcze... Zabawa urodzinowa u Babci Vilemoo

Z drugiej strony dobrze, że nie mam żadnych zaległości. Teraz tylko moje lenistwo może być wymówką od nauki. No, od prób nauki... :) Do zobaczenia!

10:44, isana_haft
Link Komentarze (1) »
środa, 15 września 2010
I że Cię nie opuszczę... -3-

Od wesela minęło kilka dni, ale jak to zwykle bywa, trzeba jeszcze dojść do siebie.  Wyjechaliśmy w sobotę rano, po około trzech godzinach jazdy autostradą byliśmy na miejscu. Zabawa była udana, nawet pomimo zmęczenia. Wszystko było pięknie przygotowane, nawet gdybym chciała, to nie można się do niczego przyczepić. Poprawiny też były ładne, ale po południu wróciliśmy do domu. Skończyły się przygotowania i trzeba znów stawić czoła szarej rzeczywistości.

W piątek pogoda nie należała do najlepszych i aparat nie mógł sobie poradzić ze zrobieniem dobrych zdjęć. Zresztą, oceńcie sami. Na pierwszy ogień uprany i uprasowany, ale dobrze, że nie oprawiony obraz. W całym domu nie mogłam znaleźć miejsca, żeby lampa nie odbijała się od szklanej ramy...

Do tej pory obrazy pakowałam do toreb na prezenty, ale celofan to też dobry pomysł. Od razu widać, że należy ze szkłem postępować ostrożnie ;) W górnym rogu doczepiłam karteczkę z życzeniami, wyszła skromniutka, ale wolałam nie przesadzić. Na pierwszej stronie tylko para gołąbków oraz napis "Dla K. i P.", widać też ozdobny element wykonany dziurkaczem. A w środku oczywiście życzenia.

A teraz czas na tajny projekt. Tajny był z prostego powodu- nie wiedziałam, czy zdążę go zrobić, no i czy będzie przypominał to, czy miał być w pierwotnym zamiarze. Ciężko mi samej ocenić wykonanie. Pierwszy raz robiłam coś podobnego, nie do końca wiedziałam jak się za to zabrać. Efekt ostatecznie nie był taki zły. Gdyby ktoś był zainteresowany, to wspomnę, że stworzenie bukietu z cukierków zajęło mi trzy godziny. Nie powiem, satysfakcja z pierwszego takiego wyrobu jest duża.

Dla ozdoby i niejako odwrócenia uwagi od niedociągnięć na rogu kolorowej bibuły postała zawieszka- dyndadełko. Zawiesiłam je na złotej niteczce, przeciągniętej przez dwie dziurki w kształcie serduszek.

Mam nadzieję, że słodkości umilą życie Młodym, a patrząc na obraz będą mogli wspominać chwile radosnej zabawy.

***

Teraz muszę zastanowić się nad kolejnością prac do zrobienia, ale przede wszystkim przygotować się na egzamin wstępny na studia magisterskie, który czeka mnie już w przyszłą środę. Chwilowo wszystko będzie musiało z tego powodu zaczekać. Mimo wszystko jestem dobrej myśli (dzisiaj).

Miłego popołudnia!

 

12:09, isana_haft
Link Komentarze (5) »
Trochę słodkości

Tym razem można zdobyć piękne rzeczy :

Krzyżykowe hobby razem z Budzikowo

losowanie 18.10.

***

Haftowany świat Joanny losowanie 22.09.

***

Bella Stitches losowanie 28.09.

***

Annikowo losowanie 16.09.

***

Home and me 16.10.

 

 

 

11:24, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 września 2010
Czwartkowy wieczór

W tej notce powinny być zdjęcia prac bieżących, ale ich nie będzie. Wszystko z powodu braku czasu. W ciągu dnia latam na miotle i załatwiam mnóstwo spraw. Do robienia fotek trzeba mieć odpowiednie warunki. Moimi sprawami są również robótki, więc na razie tylko informuję, że obraz ślubny od wtorku gotowy. Dopiero dziś go uprałam, póki co sobie schnie. Zaprezentuję go już w oprawie.

Paznokcie robiłam dziś rano, potem znowu latanie, siłownia i nareszcie chwila dla mnie. Musi to jednak być tylko chwila, bo mój pokój przypomina pobojowisko, jak nie ogarnę, to nawet się nie położę. Wszystko z braku miejsca... :)

Mam zamiar zrobić osobny wpis "ślubny". Nie wiem kiedy, jutro został w sumie ostatni dzień, a nie wszystko jest dopięte na ostatni guzik. W sobotę rano wyjeżdżamy. Co by nie było smutno, to pochwalę się zdjęciami, które zrobiłam podczas pobytu w Jaworze. Powinien chyba mieć tytuł jaworskie wieże :)

 

Szczegółowych informacji historyczno-architektonicznych nie posiadam, ale podziwiać potrafię. Jawor jest miasteczkiem niezbyt dużym. Ma to swoje plusy, zwłaszcza, jeśli chodzi o podziwianie zabytków- nie trzeba się wiele nachodzić. Zdjęcia zrobiłam podczas powrotu z Targów Chleba do domu Babci. Była to zwyczajna trasa, takie właśnie obiekty można podziwiać bez specjalnego wysiłku. W lewym górnym rogu jest fragment zamku, w którym swego czasu urzędowali książęta świdnicko-jaworscy. Pod zamkiem jest drugi w Polsce Kościół Pokoju. Pierwszy jest w Świdnicy, rzecz jasna ;) W obydwu miastach Kościoły te należą do obrządku ewangelicko-augsburkiego, często odbywają się w nich różne imprezy kulturalne.

Prawa strona to już wieża ratuszowa w dwóch ujęciach. I coś dla zamieszania- dwa górne zdjęcia robione są z tego samego miejsca, czyli mostu na rzece Nysie Szalonej. Natomiast obrazek w prawym dolnym rogu to widok na Ratusz. W oddali prezentują się arkady. Bardzo fajna sprawa, nie moknie się zbytnio podczas zakupów czy też przechadzki w deszczu. Obecnie można chodzić tylko pod arkadami, gdyż trwa remont na rynku. Poprzednie kamienne płyty były naprawdę śliskie, do tego w wielu miejscach nieco pochylone. O tak zwaną glebę trudno wcale nie było.

Tak się składa, że remont rynku wymusił na organizatorach Targów Chleba zmianę miejsca imprezy. Z tego powodu moja trasa wydłużyła się, ale... Pojawiła się myśl, aby spojrzeć na dobrze znane mi miejsca okiem fotografa. Dopisek: bardzo amatorskiego.

Hihi, ale mi wyszła relacja :) Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu i zachęci do odwiedzenia zarówno Jawora, jak i Świdnicy.

Jutro ma być trochę cieplej, posyłam więc słoneczne całusy na zapas!

22:30, isana_haft
Link Komentarze (1) »
czwartek, 02 września 2010
I że Cię nie opuszczę... -2-

Czas leci, dni uciekają bardzo szybko... A ja haftuję, żeby zdążyć na czas. Chyba mogę powiedzieć, że jestem w połowie. Zrobiłam dość dużo, ale chciałabym już powoli zbliżać się do końca. Może to zabrzmi nieskromnie, ale wczoraj wieczorem dłuższą chwilę wpatrywałam się w obraz i muszę przyznać, że bardzo mi się podoba. Oby tylko rozstanie z nim poszło mi gładko ;)

Przed wyjazdem do Jawora, to znaczy w zeszłą środę, haft wyglądał tak:

Nie bardzo było jeszcze widać co będzie przedstawiał. Po tygodniu mam już tyle:

Na drugim zdjęciu pięknie widać kolory. Są takie, jak w rzeczywistości. Chyba zacznę wstawać o 8:00 i robić zdjęcia moim pracom ;) Od wczoraj pogoda nieznacznie się poprawiła. Przestało już lać, ale dalej wieje zimny wiatr. Chociaż te ciemne chmury nie wyglądają zachęcająco, to ja i tak ruszam na targ! Ciepło się ubiorę, nawet zabiorę parasol i wygodne buty. Albo jednak oszczędność czasu (albo i lenistwo) zwycięży i najpierw zadbam o posiadanie biletu miesięcznego na autobusy. Z tego powodu nie lubię nowo zaczynających się miesięcy... Po pierwsze uświadamiają mi, jak szybko leci dzień za dniem, a po drugie- opłaty, rachunki. Pewnie wiecie o czym mówię.

Mam w głowie jeszcze jeden pomysł do wykorzystania na ten ślub, ale nie zapeszam. Najpierw haft, a jak starczy mi czasu, to postaram się projekt zrealizować. Czasem fajnie by było zatrzymać czas, albo dowolnie go przestawiać.

Myślę, że pogoda jeszcze nas zaskoczy jakimś ciepłym dniem. Dziękuję za odwiedziny i komentarze, oczywiście zapraszam częściej!

09:03, isana_haft
Link Komentarze (4) »
O autorze
Tagi
Chętnych zapraszam na pogaduchy: isana_haft@gazeta.pl