RSS
wtorek, 31 sierpnia 2010
Targi Chleba

 

 

Wczoraj wieczorem wróciłam do domu, weekend zleciał mi bardzo szybko. Co wakacje staram się odwiedzić Babcię, chociaż teraz nie jeżdżę tam tak często, jak kiedyś. Te kilka dni spędziłam więc w niezmiernie sympatycznym towarzystwie. Udało mi się nawet spotkać z dawno nie widzianą koleżanką. Jednak chciałabym podzielić się z Wami spostrzeżeniem na temat tytułowych Targów Chleba.

Impreza ta corocznie odbywa się w Jaworze, przyciąga ludzi z wielu zakątków Polski oraz z zagranicy. W tym roku byłam tam tylko w jeden dzień. W piątek okropnie lało, a w sobotę już tylko przelotnie. Muszę przyznać, że trochę się rozczarowałam, ale nie ma się czemu dziwić, zaważyło na tym kilka elementów. Po pierwsze- miejsce. Targi zazwyczaj odbywały się w Rynku, a obecnie jest on w mocno zaawansowanym remoncie. Szkoda, bo tak zwany Jawornik (ośrodek wypoczynkowy) jest dość daleko i zanim zdążyłam dojść, straciłam trochę czasu. Pogoda zapewne wystraszyła nie tylko odwiedzających, ale i wystawców. Niektóre stragany wymagały dojścia po błocie, w ogóle ich rozmieszczenie było co najmniej dziwne.

Oprócz piekarzy i ich wyrobów, można było podziwiać pięknie udekorowane różnym pieczywem stoiska, stragan z biżuterią z naturalnych kamieni (piszę o liczbie pojedynczej, ponieważ tego z chińską, byle jak wystawioną biżuterią, nie liczę) i ... No właśnie- zabawki, banki, nożyki do warzyw, pościele... Czegoś zabrakło. Próbowałam wypatrzyć jakieś rękodzieło, ale zobaczyłam tylko kilka sztuk pochowanych obrazów haftowanych XXX oraz haftem matematycznym. W dodatku stoisko to było nieźle zakamuflowane i mimo dość wczesnej godziny panie się zbierały.

Podsumowując, oglądania było na jakieś 20 minut, no może pół godzinki, ale to z przystawianiem nawet przy kotłach i piecach gazowych czy też innych. Głównym punktem imprezy była scena, występy, ale panie w tradycyjnych ludowych strojach, śpiewające o kiełbasie, nie przypadły mi do gustu. Jak później zauważyłam, miały one kołnierzyki wykonane na szydełku.

W poprzednich latach było dużo ciekawiej, ale za rok z pewnością postaram się przybyć na Targi, żeby naoglądać się wielu ciekawych rodzajów chleba.

Zakupy były, rzecz jasna. Obowiązkowa pajda ze smalcem i ogórkiem. Niesamowicie się najadłam, mogłam zrobić zdjęcie ukazujące grubość mojej kromki ;) Tamtejsza biblioteka wyprzedawała swoje zbiory po 2 złote, korzystając z tej okazji kupiłam książkę pod tytułem "Kot, który czytał wspak". Zapisałam się wreszcie do Avonu, u mnie jakoś zawsze było mi to nie po drodze. Nie wiem, czy do niedzieli uzbieram zamówienie na 150 zł, ale zrobiłam to w celu pewnej przyjemności i dodatkowych zarobków, a nie walki o karierę lub osiągniecie statusu Lidera. Na szczęście to zamówienie nie jest warunkiem koniecznym.

Tym optymistycznym akcentem kończę na dzisiaj. Mam zamiar pokazać kilka zdjęć Jawora, jest to śliczne miasteczko. Ale rzecz jasna, ja swoje znam i chwalę dużo bardziej ;)

blogagnieszki- Wiem, że dobór kolorów kosztował Cię dużo pracy ;) Komplementem niech będzie to, że torebeczki wyglądają ślicznie, barwy są cudne!

23:25, isana_haft
Link Komentarze (1) »
środa, 25 sierpnia 2010
I że Cię nie opuszczę... -1-

Wyjątkowo mam pomysły na tytuły notek. Nie to, żebym zazwyczaj ich nie miała, ale dziś po prostu nawet się nad nimi nawet nie zastanawiam. To chyba ta lawenda... ;)

Znowu nie zrobiłam porządnego zdjęcia pamiątce ślubu. Światło sztuczne, pocieszam się, że chociaż coś widać. Nie pokazałabym dzisiaj tego obrazu, ale jutro jadę do babci, przy okazji kolejnych Targów Chleba. Program zapowiada się nawet przystępnie, chociaż znając gwiazdy i ich występy, koncert nie zacznie się punktualnie. Zapowiadane są opady deszczu. Ale niepogoda mi nie straszna! Mam swój sposób.

Piegucha, to specjalnie dla Ciebie- prześwity nie są na żywo tak widoczne. ;) Trochę tylko przy czarnym. Takie uroki robienia zdjęć przy niezbyt dobrym oświetleniu. Zobaczymy, ile nadgonię podczas wyjazdu. Wygra albo rozrywka albo hobby. Jeśli komuś wydaje się, że dużo tu wyhaftowałam, niech spojrzy na dół... Ja sobie specjalnie zawijam :P

Na swoje usprawiedliwienie pochwalę się nowiutkim łóżeczkiem! To wszystko jego wina, zamiast XXX czy pstrykać piękne fotki, ja szykowałam pokój na przyjęcie. W sensie wstawienie. Opijania nie było, chociaż by się przydało.

Kolory są prawie identyczne, trochę tylko jaśniejsze. A wykładzina to zielony melanż.

Tak jak pisałam wcześniej, jutro jadę (pociągiem!), a powrót planuję na niedzielę lub poniedziałek. Taki mały długi weekend. Niestety, u babci nie ma Internetu. Niedawno ustawiłam sobie czytnik na Googlach, jak wrócę, to mam nadzieję nadrobić zaległości w czytaniu.

Miłego weekendu, do zobaczenia :]

22:50, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
Koperta pachnąca lawendą

Znalazłam się w zaszczytnym gronie wyróżnionych na blogu Moteczka! Powiem szczerze, nie spodziewałam się dodatkowej niespodzianki za komentarz urodzinowy! Paczka, jaką otrzymałam za wygraną w candy przerosła marzenia, oczekiwania i wszystko inne. Jestem szczęśliwa podwójnie. BARDZO DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE WSPANIAŁOŚCI. Miłe jest to, że za wyrażenie swoich poglądów dostaje się coś pięknego.

Zapachu lawendy niestety nie jestem w stanie pokazać, ale zdjęciami chętnie się podzielę. Zacznijmy od fotografii zbiorczej. Prezenciki ślicznie zapakowane, spróbowałam delikatnie rozpakować poduszeczkę i bilecik...

Podusia pięknie wykonana, zarówno szycie, jak i hafcik z inicjałem.

Jakby tego było mało, niedawno przeczytałam na blogu Gazyni o wygranej :) Co prawda, nie głównej, ale nie umniejsza to w żadnym stopniu mojej radości!

***

Ciekawostka.

Jak fotograf może szybko zarobić parę groszy? Idę do pracowni, pytam o możliwość zgrania zdjęcia legitymacyjnego na płytę.

Słownie: dziewięć złotych.

Jak dla mnie troszkę drogo. Ale co zrobić, student potrzebuje, student zapłaci. Nie mam zbyt dużego wyboru, chociaż w moim mieście fotografów jest kilku, ale tylko do tego jednego zaufanie na wyższym poziomie. Zresztą, same znacie pewnie niejeden przykład takich absurdzików :P

Co powiecie na następny pościk?

 

22:24, isana_haft
Link Komentarze (2) »
DOB -7-

Dzisiaj będzie trochę więcej do poczytania. Powodów mam kilka i postaram się wszystko ładnie opisać. Tak, żeby wszyscy zrozumieli. Podzielę moją relację na kilka wpisów, porządek musi być!

Tematem tego posta będzie kolejna wyhaftowana przeze mnie torebeczka w słowniku. Zrobiłam ją już jakiś czas temu, ale dopiero teraz zgromadziłam dodatkowe drobne fundusze. Dziś byłam na poczcie, w związku z wysyłką czas na odsłonę... Mojej wrześniowej torebeczki!

Baguette, czyli po prostu bagietka! Wydanie wzbogacone o dodatki typu serek, szyneczka, ketchup, nawet sałata :) Żeby było jeszcze ładniej, serwetka w biało-niebieską krateczkę i kwiatuszki. Koszyk też niczego sobie, prawda? Zgrabniutki.

Jeśli chodzi o haftowanie, bardzo przyjemnie spędziłam czas przy tej torebusi. Tutaj możecie sobie przypomnieć, jak wyglądała kanwa, na której haftowałam. Miałam o tyle ułatwione zadanie, że dziewczyny przede mną wyszyły sąsiadujące torebki i nie miałam większych problemów. Szczerze powiem, że odzwyczaiłam się od kanwy innej niż 14 lub też 16, ale praca na tym materiale była miłym odpoczynkiem dla oczu. Dzięki Bogu, noszę okulary (coś około -1,5 dioptrii), ale nie mam zbytnio problemów ze wzrokiem :)

aneladgam - dziś poszła do Ciebie paczka z dwoma słowniczkami; mam nadzieję, że wkrótce dojdą. Mamy jedną torebkę do przodu ;)

damar5, blogagnieszki, piegucha - Cieszę się, że spodobały się Wam moje muszelki. Bałam się trochę, czy nauka nowego rodzaju haftu jest dobrym pomysłem na wymiankę, ale udało się :) Tak sądzę po komentarzach.

22:06, isana_haft
Link Komentarze (2) »
wtorek, 24 sierpnia 2010
Moje zachody

Chciałabym się pochwalić pamiątką ślubu, ale niestety, światło do robienia zdjęć już nie takie. Zwłaszcza, że haft jest w odcieniach brązu i na razie jeszcze nic konkretnego nie widać. Spróbuję jutro zrobić jakąś dobrą fotkę.

Właśnie zaczyna padać, od kilkunastu minut się błyska, ale wcześniej nie mogłam wyjść z balkonu. Jaki był tego powód? Podziwiajcie!

Zdjęcia to swego rodzaju tryptyk. Promienie na pierwszym zdjęciu to był środek pięknego widoku, potem na prawo widać było to, co na zdjęciu drugim. Zaś trzecie zdjęcie to lewa strona.  Przyroda dość często obdarza nas takimi widokami. Mieszkanie jest ciekawie położone, słońce mam w domu cały dzień. Wschód w kuchni, potem przechodzi do dużego pokoju, a zachód zagląda w moje okno. Dokładnie to w moje i mojego brata ;) W łazience okien nie mam, to i słonka nie ma :P A propos, okna w łazience strasznie mnie irytują... Babcia ma wielkie okno i cały czas mam wrażenie, że ... Po prostu, że mnie widać...

 

Mam pewien dylemat. Mianowicie, zastanawiam się nad wymianką lawendową organizowaną na blogu Ja kobieta. Powstrzymuje mnie obawa, czy wyrobiłabym się ze zrobieniem niespodzianki. Jak już pisałam, na 11 września muszę mieć gotową pamiątkę ślubu, kilka dni później czeka mnie egzamin wstępny na uczelnię. Hmm, to oznacza, że trzeba nadgonić obecny haft :)

Ale się rozpadało...

21:35, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 sierpnia 2010
Co wysłałam- wymianka wakacyjna

Jagulkadiy, dziękuję za komentarz! Skoro mam pewność, że paczka już doszła do wylosowanej mi osoby, mogę z czystym sumieniem pokazać, co zrobiłam.

To jest cała zawartość przesyłki. Wymianka ma swój regulamin, udało się z terminem, a co z resztą? Ciekawe, czy się dałam radę... :)

Coś związanego z wakacjami, wykonane w dowolnej technice.

Postawiłam na coś praktycznego. Jest to kosmetyczka lub portmonetka, sama nie wiem ;) Zależy od osoby, każdy ma swój pogląd na wymiar i stąd chyba bierze się różne nazewnictwo. Tak czy inaczej, kosmetyczka ma dwustronny hafcik, wykonany cieniowaną muliną DMC. Zmierzyłam się z haftem łańcuszkowym, sznureczkowym i węzełkami. Albo jak kto woli french knotami.

Z haftu jestem zadowolona, z kształtu kosmetyczki już mniej. Maszyna nie chciała szyć tak, jak ja to sobie wyobraziłam. Głównym powodem była ilość, a właściwie grubość materiału- len, ocieplinka, podszewka, a w pewnych miejscach zamek. Jednak coś z tego wyszło. Muszę się uczyć szycia dalej.

Powstał również breloczek, na zdjęciach pozuje z motylkiem.

Próbowałam wielu technik. Prezenty robione dla kogoś dają tę możliwość, bo dla siebie, to jakoś nie chce mi się robić. Nie wszystko, co tworzę, jest idealne, ale staram się uczyć nowych rzeczy. Inspirację znajduję na Waszych blogach i mam nadzieję, że z kolejnymi pracami będzie coraz lepiej. Po to właśnie powstał mój blog.

Coś słodkiego, kartka z miejscowości i przydasie też załapały się na zdjęcie i na wysyłkę. Szydełkowe kwiatki i koraliki, pocztówka z nocnym widokiem rynku.

Mam nadzieję, że nowej właścicielce te drobiazgi się przydadzą.

Ach, jeszcze komentarz do zdjęć. Na niektórych zapalała się lampa, mimo wczesnej pory, był to jeden z pochmurnych dni. Dzisiaj akurat jest przyjemnie i bez deszczu. Weekend ma być jeszcze cieplejszy. A ja będę siedzieć w domku i haftować. Po wczorajszych ćwiczeniach na siłowni po miesięcznej przerwie ledwo chodzę :)

12:25, isana_haft
Link Komentarze (3) »
Uchylam rąbka tajemnicy

Tajemniczo brzmią dwie sprawy. Pierwszą z nich jest nowy haft. Będzie to pamiątka ślubu, który odbędzie się 11 września. Mam nadzieję, że uda mi się go skończyć na czas. Obraz nie jest duży, ale dość pracochłonny. Na razie prezentuje się tak:

Tak malutko wyhaftowałam, a już pojawiły się problemy. Wzór znalazłam w Internecie. W pewnym momencie pomyliłam się, a to dlatego, że nie zgadzały się kratki. Zaczęłam tradycyjnie, a we wzorze lewa strona zaczyna się od czterech krzyżyków, a nie jak zwykle od dziesięciu. No to kanwa do wody i rysowanie kratek od nowa. Stąd te plamy po mazaku. Starałam się umoczyć materiał jak najmniej, chociaż i tak usztywnienie się "zmyło". Nie jest mi ono niezbędne do pracy, dam radę i bez tego.

Dodatkowo, już po wyhaftowaniu kawałka w kolorze ciemny brąz okazało się, że na kanwie niby różne odcienie zlewają się. Jeśli kogoś ciekawi, to może się przyjrzeć: drugi i trzeci kwadracik od prawej strony u góry.  Wygląda identycznie, a są tam dwa kolory. Nie będę drugi raz tego pruć. Dalej zamierzam używać Ariadny, akurat potrzebny kolor mam w swoich zasobach. Teraz już powinno iść lepiej, to znaczy szybciej.

 

Natomiast druga sprawa to kwestia mojej pracy. Muszę przyznać Ci rację, Piegucho, ponieważ często piszę i mówię tak zawile, że tylko mój facet mnie rozumie. Chyba się już przyzwyczaił :)

Spróbuję napisać krótko i zwięźle. Szukałam jakieś pracy dorywczej na wakacje. Zadzwoniłam do koleżanki, u której kiedyś już pracowałam. Ona chętnie się zgodziła i początkowo było wszystko w porządku. Dzwoniła do mnie i jakoś się umawiałyśmy na bieżąco. Kilka razy odmawiała, ale i tak się cieszyłam z tego, co mam. W zeszły poniedziałek napisała mi, że we wtorek nie pojedziemy i później się odezwie. Czekałam, pisałam, dzwoniłam i od tamtego dnia nic... Nie odbiera moich telefonów, nie daje znać. Nie wiem o co chodzi. Jest mi przykro, bo liczyłam na te pieniądze. Poza tym teraz jest już za późno na szukanie czegoś nowego. Gdyby chociaż powiedziała mi co się stało. Trudno, jakoś muszę z tym żyć.

A teraz coś weselszego. Zamiast słodyczy odkładam na książki. Madziu (Aneladgam), specjalnie dla Ciebie! Wczoraj pojawiło się "Wszystko czerwone".

12:02, isana_haft
Link Komentarze (1) »
wtorek, 17 sierpnia 2010
Wymianka wakacyjna- już u mnie

Wczoraj przyleciała do mnie paczuszka, spieszę pokazać co w niej znalazłam.

Bardzo lubię niespodzianki. Nadawcą tego prezentu jest Agnieszka (Rozita). Wielkie dzięki za przygotowanie tego wszystkiego, kosmetyczka z łódką na pewno mi się przyda!

 

Moja wymiankowa niespodzianka wczoraj udała się na pocztę i oby szybko doszła pod wskazany adres :) Wtedy pokażę, co wymyśliłam.

Poczyniłam pewne przygotowania w kierunku nowej pracy. Kolory mulin dobierałam "na czuja", ciekawa więc jestem co z tego wyjdzie... Dzięki słowniczkom przekonałam się do kanwy 16, kupiłam kawałek i mam nadzieję, że nie będę żałować! Mulina DMC uzupełni mój zapasik. Dziwnym trafem ciągle znajduję gdzieś pojedyncze motki Ariadny. Miejsce w pudełku powoli się wyczerpuje, ale jestem uparta i będę je tam dalej upychać :P

Więcej szczegółów już wkrótce. Nie mam zbyt wiele czasu, haft musi powstać jak najszybciej. Jestem dobrej myśli. Ale tylko pod względem czasu, jaki mogę przeznaczyć na robótki, bo praca to pojęcie, które już prawie od dwóch tygodni do mnie nie chce przemówić... a szkoda.

Tak czy inaczej, cieszę się z Waszych odwiedzin i za nie serdecznie dziękuję.

11:14, isana_haft
Link Komentarze (3) »
czwartek, 12 sierpnia 2010
DOB -6-

Czas na odsłonę kolejnego haftu w ramach zabawy Round Robin!

Dzięki Agnieszce, która szybciutko haftuje i wysyła do mnie kolejne słowniczki mogę również brać się do roboty.

Nadeszła kolej na Evening Bag, czyli na torebkę wieczorową. Albo, jak to zgadł mój brat, torebkę nocną :)  Słowniczek jest własnością Kasi.

Jak przystało na wieczorową porę, w torebce znalazła się sówka, która nawet sowę przypomina :) bałam się, że wyjdzie mi jakiś nietoperz... Wyszywanie tej torebeczki to była przyjemność. Obecność tła w niczym mi nie przeszkadzała, jednym kolorem zawsze robi się szybko. Troszkę trudniej idzie mi przy następnej torebce...

Wpis jest przerwą w haftowaniu słownika Beacik. Zrobiłam już sporą część, tylko góra do wykończenia, a potem kontury. Mam nadzieję, że pójdzie mi w miarę sprawnie. O tym elemencie będzie osobny wpis. Po jego ukończeniu (elementu) zostaną mi do wypełnienia notesiki i przygotowanie paczki do wysyłki. Mam czas do końca sierpnia, na pewno zdążę przed czasem. Muszę narzucić sobie tempo. Po pierwsze nie lubię patrzeć, jak prace leżą niedokończone,a po drugie czeka na mnie nowy projekt.

Prezent na wymiankę wakacyjną już zrobiony. Na razie nie wysyłam z powodu pracy, a raczej jej braku. Brak pracy, brak funduszy. Mam nadzieję, że w nowym tygodniu sytuacja się zmieni i paczka pójdzie w terminie. Natomiast jeśli sprawy się nie ułożą, to będę zmuszona pożyczyć jakąś sumkę, a tego nie cierpię! Może i mam wolny czas, mogę wyhaftować torebkę w trzy dni, ale...

Słowo o ostatnim wpisie - serdecznie dziękuję za pochwały w imieniu swoim i Mamy. Ach, oprócz wspaniałych wąsów przecież zrobiłam tym ślicznuchom zdjęcia! Moje zasługi są niewyobrażalne.

Podziękowania również kieruję po raz kolejny do Michaliny za podpowiedź w sprawie krochmalu w spray'u. Szczerze mówiąc ja go póki co nie używałam, ale po wykończonym obrazie i po opiniach Mamy mogę powiedzieć, że to dobry zakup. Agnieszko, spróbuj, z pewnością nie pożałujesz.

Z mojej kolekcji kryminałów przeczytałam tylko "Klina". Pozostałe książki zostawiam sobie na później, jak tylko znajdę trochę wolnego czasu. Obecne tytułowe wynalazki pochłaniają znaczną jego część.

15:07, isana_haft
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 09 sierpnia 2010
O wszystkim po trochu

Na pewno nie będzie o rzeczach najważniejszych, to znaczy o mojej aktualnej twórczości. Wszystko powstaje etapami, powoli, więc proszę o jeszcze trochę cierpliwości. Żeby nie było tak całkiem pusto i głucho, to jednak coś będzie.

Dla ścisłości- pamiętam o wymiance wakacyjnej, słowniczkach torebkowych. Są to moje główne zajęcia. Mam trochę luzu. Z pewnością nie wykorzystam go maksymalnie, takie zostawianie rzeczy na ostatnią chwilę to nie dla mnie. No, chyba że przemawiają za tym jakieś dodatkowe okoliczności...

Mama też ma niezłe tempo. Od publikacji ostatnich Jej prac powstał obraz o podobnej tematyce, dalsza część prezentu. Były pieski, a teraz są kotki. Mój skromny i nieznaczny udział to dorobienie kociakom wąsów :) Zdjęcie przed oprawieniem jest jakby ostrzejsze i lepiej widać kolory. Oczywiście, musi też być zdjęcie zupełnie gotowej pracy. Tym razem haft wykończony za pomocą krochmalu w spray'u. Jeszcze raz dziękuję za rady pozostawione pod poprzednimi haftami ;)

W niektórych miejscach muliny o innych numerach wyglądają identycznie, nie widać różnicy. Może dlatego, że Ariadna ma mniejszą paletę kolorów. Kotki były wyszywane właśnie naszymi polskimi nićmi.

A teraz coś mojego. I nie jest to nic związanego z robótkami. Staram się dotrzymać słowa ;P

Dalej nie mogę dostać 5 numeru "Szydełkowania", ale za to książki Chmielewskiej pojawiają się regularnie. Cieszy mnie to, ale z drugiej strony przy ich zakupie nachodzi mnie taka refleksja, że coś to kupowanie szybko mija. Niedawno pojawił się tom pierwszy, już prawie widać czwarty, czyli... czwarty tydzień. Gdzie mi te tygodnie umknęły...?

Oto 3\25 mojej kolekcji. Jeszcze kilka i trzeba będzie pomyśleć o jakimś godnym miejscu. Akurat na zbyt wiele wolnej przestrzeni nie mogę liczyć. Gdyby ktoś potrzebował pomocy w upychaniu rzeczy, wymyślaniu miejsc składowania, to chętnie służę radą :)

Przesyłam pozdrowienia, dziękuję za komentarze i odwiedziny! Zapraszam częściej!

Miłego tygodnia!

 

00:53, isana_haft
Link Komentarze (4) »
środa, 04 sierpnia 2010
Nowe cukiereczki

http://kreatywnykacik.blox.pl/html losowanie 4.09.

 

http://babskie-zachcianki.blogspot.com losowanie po 15.08.

 

http://kachaart.blogspot.com losowanie 18.08.

 

http://namiart.blogspot.com losowanie 16.08.

 

http://sabinkat1.blox.pl losowanie 29.08.

 

Nazbierało się tych słodkości. Liczę, że chociaż w jednym mi się poszczęści :)

10:42, isana_haft
Link Komentarze (1) »
Tworzę i kupuję

Jako że tematyka na miejscu, to i zakupami mogę się pochwalić. Na razie chyba zastosuję cięcie budżetowe na nadprogramowe wydatki.

Na pierwszym zdjęciu modelinowe kolczyki- różyczki. Są aż za leciutkie, martwię się czy gdzieś ich nie zgubię. Jako tło wykorzystałam kupione w ciuchlandzie szydełkowe bolerko. Spodobało mi się, a podejrzewam, że za 7 zł nie kupiłabym nici potrzebnych na jego wykonanie, nie licząc czasu. Na pewno kiedyś jeszcze coś zrobię "swojego". Póki co tylko kupuję :)

Punkt drugi dzisiejszego dnia to wyczekane dziurkacze dekoracyjne. Widziałam je już w zeszłym roku, tylko wtedy wydawały mi się mniej przydatne. Jak to czas zmienia poglądy... Zobaczyłam, odłożyłam, upolowałam i kupiłam. Teraz nadszedł czas na wykorzystywanie!

Dziurkacze kupione w Biedronce. Ten mały pomarańczowy to kangurek. W ogóle teraz widzę, że mogłam zdjęcie obrócić. :)

Zakupami właśnie ostatnio się zajmuję. Czekam cały czas na pojawienie się w kioskach 5 numeru "Szydełkowanie jest proste".  Z założenia miał to być dwutygodnik, ale zawsze kolejne numery się opóźniały. Teraz od poprzedniego zleciał już ponad miesiąc.

Mam u siebie dwa słowniczki torebkowe. Już mnie ręce świerzbią do roboty! Oby tylko ten stan utrzymał się do końca i może po części udzielił się niektórym współuczestniczkom.

***

Miałam dziś wybrać się do pracy, w ogóle w tym tygodniu jeszcze nie byłam... Niestety, takie uroki dorywczej pracy. A od października, mam nadzieję, wraca życie studenckie. Czyli praca plus nauka. Powiem szczerze, że mnie taki układ bardzo odpowiada.

Życzę Wam miłego dnia!

07:55, isana_haft
Link Komentarze (2) »
O autorze
Tagi
Chętnych zapraszam na pogaduchy: isana_haft@gazeta.pl