RSS
środa, 28 lipca 2010
Do zabawy zapraszają

Krzyżykowe hobby losowanie 24.08.

 

Candy u ATTEO losowanie 09.08.

 

Candy u Panoramy LeSage losowanie 01.08.

 

 

 

11:37, isana_haft
Link Komentarze (1) »
sobota, 24 lipca 2010
Red Secrets

Pomimo deszczu za oknem dziś będzie o czerwieniach. Najpierw coś wymiankowego. W zamian za wózek dostałam piękne frywolitkowe kolczyki. Serdecznie dziękuję!! Ich autorką jest małgorzata-p17. Teraz już mogę sama sobie zazdrościć :) Kolczyki są świetne, leciutkie, po prostu dla mnie idealne. Moim zdaniem wyglądają dużo lepiej niż szydełkowe. Z tyłu prezentują się lepiej.

Moje czółenko czeka w szufladzie na lepsze czasy. Za bardzo nie mam czasu uczyć się zupełnie nowych rzeczy, boję się też zniechęcić. Cóż, wakacje się jeszcze nie skończyły.

W paczuszce znalazł się kaktusik, zobaczymy kiedy zakwitnie u mnie!

Po sporej przerwie wróciłam do szydełkowania stringów. Zamówienie padło na kolor czerwony. Proszę bardzo! Zdjęcie niezbyt udane... ale próbowałam kilka razy. W dodatku majteczki są jeszcze nie uprane i nie uprasowane. Nie wiem, czy przypadną do gustu. Z wykończeniem więc zaczekam.

Przyznam, że nie jestem fanką robienia czegoś w ciemno. Sama wiem, jak różne wyobrażenia ma zamawiający i wykonujący. Zawsze staram się wychwycić jak najwięcej szczegółów, oczekiwań, ostatecznego efektu. Prezent to co innego. Element zaskoczenia jest fajny :)

 

***

Z racji pogody nie byłam dziś w pracy. Szkoda, ale co zrobić...

Odkryłam nowe źródło zasysania moich funduszy! Co czwartek będzie w sprzedaży seria książek Joanny Chmielewskiej, to znaczy co tydzień jedna książka. A ma być ich 25. To nie wszystkie, ale gdyby udało mi się je dostać i kupić, to byłabym niezmiernie zadowolona! Reszta już sama wpadnie w moje łapki.

Postanowiłam zrobić mały dopisek- pierwszą książkę kupiłam razem z dwutygodnikiem "Przyjaciółka", potem to już do nabycia osobno, w kiosku. Podejrzewam, że trzeba będzie się naszukać, chociaż zainteresowanie może być spore. Jaki z tego wniosek? Rundka po kioskach :)

Mam "Klina" i mam zamiar go dzisiaj skończyć.

Tymczasem życzę udanego weekendu, z tymi wszystkimi dobrami, jakimi sobie zażyczycie :)

12:08, isana_haft
Link Komentarze (6) »
środa, 21 lipca 2010
DOB -5-

Zbliża się koniec miesiąca, a więc czas na wysłanie kolejnego etapu RR. Torebka skończona jakiś czas temu, ale doczekała się publikacji dopiero z okazji wysyłki.

Te malutkie hafciki są niesamowicie sympatyczne i nawet w trakcie remontu myślałam jak tu się wyrwać i cokolwiek pokrzyżykować. W tym obrazku nawet kontury były łatwe.

Element, który sprawił mi najwięcej kłopotów to ciastko. No bo jak tu obojętnie wyszywać sobie takie cudo? Póki to była plama, to jeszcze pół biedy. W ogóle bez konturów haft wyglądał jak plama. Małe elementy w postaci kostek cukru i łyżeczki nie przypominały ostatecznego wyglądu. Lubię męczyć brata pytaniami w stylu: co tutaj będzie? :)

Po torbie plażowej torebka herbaty była czymś bardziej bezpośrednio mnie dotyczącym. Herbatę piję niemal codziennie, chyba że atakują upały. Tak jak już dziś znowu się zaczyna. Może to być zarówno zwykła, jak i owocowa. W moim domu zwyklaczkiem zajmuję się ja, mam chyba jakąś tajemną recepturę, bo nikt inny nie chce robić herbaty do dzbanka. Wystarczy dodać cukier (gorzkiej nie cierpię, wliczając w to miętową), gorąca woda i cytryna. I już!

Podsumowując, przesyłka poleciała do Anelagdam, a jest to kanwa Basi z Robótkowego.

***

piegucha- Faktycznie, "Zaginiony symbol" jest bardzo podobny do "Kodu". Sama książka była ciekawa, ale fabuła się powtórzyła. To mnie trochę rozczarowało. Dobrze. że "Kod" czytałam dawno temu.

11:23, isana_haft
Link Komentarze (4) »
wtorek, 20 lipca 2010
Trochę kultury

Kino i książka podczas weekendu, ależ jestem kulturalna! :)

Zaczęło się jednak od książki. Swój egzemplarz kupiłam już jakiś czas temu w Biedronce. Z racji sesji (oraz grubości książki) schowałam ją na lepsze czasy. W piątek było mi za gorąco na robótki, w sobotę za zimno, więc złapałam za książkę.

Coś marny ten obrazek, ale nie będę tutaj pisała o okładce, lecz wspomnę o treści. Akcja toczy się podobnie, jak w Kodzie Da Vinci. Morderstwo, zagadki, Robert Langdon, Waszyngton, masoni. Pod sam koniec zostaje rozwiązana tytułowa tajemnica. Jednym słowem- polecam! Oczywiście, w przerwach między robótkami. Albo też wypadem do kina na...

Można rzec legendarna postać w ostatniej odsłonie. Tutaj o fabule wspominać nie będę. Kto jeszcze nie był, niech sprawdzi wolne miejsca w kinie. Efekty 3D nie były jakieś piorunujące, ale jednak ciekawe. Przyznam, że oglądanie znanych reklam, w tym pana Pikusia, w 3D było fajne ;] A było na co popatrzeć, bo trwały chyba z godzinę... Prawie zdążyłam zjeść wyczekiwany karmelowy popcorn. A wcześniej stałam w kolejce, podczas gdy na sali od 15 minut puszczali już reklamy.

Wracając do bajki wspomnę, że fani Kota w butach (ach, te oczka...) nie zawiodą się!

Nie mam już tych problemów, ale Pinokio słusznie zauważył, że woli mieć trądzik niż korniki :P

 

***

Dzisiaj jest już chłodno, a co za tym idzie to przyjemniej. W sobotę nie było mi tak radośnie...

Spokojnie rozczesywałam sobie mokrą czuprynę na balkonie, aż tu nagle grzmotnęły mi drzwi od pokoju. Jakoś dziwnie grzmotnęły. Niestety, rozbiła się szyba. Dłuższą chwilę zajęło mi uprzątnięcie bałaganu. Później wystawiłam worek z rozbitym szkłem na klatkę schodową i ujrzałam przyczynę większego niż zazwyczaj szumu na klatce. Rury odprowadzające wodę z dachu pod wpływem ciśnienia zassały się i niesamowicie drżały. Zleciałam na dół po numer do administratora budynku, hałas był taki, jak w okolicach wodospadu. Kiedy wpadłam z powrotem do mieszkania, brat zobaczył, ze w kuchni przecieka sufit. Jak to zwykle bywa, numer podany jako alarmowy, nie odpowiadał.

Ziemia była sucha, dość szybko gwałtowna burza ustała i jakoś się z tym zamieszaniem uporałam. Potem namoknięta wykładzina pod balkonem nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Takie przygody miałam w sobotę. Nie wspominam o nerwach z powodu pobytu mojego Oszołomka pod namiotami w okolicy. Dzieliło nas jakieś 10 kilometrów, a nie mogliśmy się zdzwonić i sprawdzić co słychać.

***

Na koniec również coś z cyklu dzisiaj polecam. Od wczoraj Biedronka oferuje drewniane stempelki w kilku kompletach. Ja się skusiłam.

Proszę nie śmiejcie się z mojego stempelkowania.. Pierwszy raz zawsze jest trudny. Jeszcze nauczę się robić pieczątki bez ramki.

To chyba na tyle. Po krótkiej przerwie wracam do szydełka i igiełki. Tak na zmianę.

Miłego dnia!

09:22, isana_haft
Link Komentarze (3) »
piątek, 16 lipca 2010
Wygrana już u mnie

MOTECZKU- z całego serca dziękuję za przygotowanie dla mnie tak wspaniałej przesyłki. Nie spodziewałam się aż takich wspaniałości! Użyłam tu słowa "aż", bo byłam pewna, że dostanę coś wspaniałego! Ale zawartość pudełka przeszła moje oczekiwania. Jestem pełna podziwu dla staranności wykonania wszystkich prac. Moje wytwory nie są doskonałe, ale będę starała się dążyć do ideału. Taka mobilizacja to dodatkowy prezent dla mnie! Jeszcze raz dziękuję! :)

Mogłabym długo jeszcze opisywać swój zachwyt, ale po prostu muszę pokazać zdjęcia. Oto dokumentacja najlepszej niespodzianki!

Cukiereczek w postaci ślicznego igielniczka. Ciągle nie wierzę, że jest mój! Niesamowicie spodobał mi się już od pierwszego wejrzenia na blogu Marii. Do tego cudna dwustronna zawieszka. Co za perfekcja...

Zestaw do haftu- miseczka. Czy ja gdzieś pisałam, że ten komplet bardzo mi się podoba...? A tu proszę, mam już pierwszą miseczkę!

Chyba wystarczy tych zachwytów. Jeszcze tylko kawał cudnej kanwy i karteczka. Mama zapytała mnie co mam zamiar na niej wyhaftować. Ja na to, że NIC! Nic, nic, nic. Po prostu kupię odpowiednią ramkę i umieszczę tam tą kanwę tak, jak ją tu widzicie :)

 

No.

Paczkę przyniósł mi listonosz już wczoraj. Podczas otwierania nie chciałam tracić czasu i jakiś zły duch podszepnął mi, żebym wzięła najostrzejsze nożyczki w domu. To powinno wystarczyć. To znaczy nie muszę chyba mówić, że rozcięłam sobie lewą rękę. Początkowo nieciekawie to wyglądało. Zrobiłam sobie opatrunek, musiałam użyć bandaża, bo to takie wrażliwe miejsce, poza tym cały czas mi się gaza przesuwała.

Ta sytuacja uświadomiła mi, że na świecie są dobrzy ludzie. Nie wspominam oczywiście o Was, bo o tym się już dawno przekonałam.

Byłam w ciuchlandzie na poszukiwaniu jakiś letnich ciuszków. Mierzyłam jakąś bluzkę, nie mogłam sobie poradzić z jej ściągnięciem jedną ręką, mierzyłam jedną na drugą. Na plecach zebrały się razem i ja jak ta kaleka próbowałam jakoś się rozebrać. Nagle z pomocą przyszła mi jakaś kobieta. Było mi trochę głupio, ale podziękowałam. Ech, tyle zachodu z taką raną... Wieczorem, kiedy już wracałam do domu, przy mojej mega ruchliwej drodze zatrzymał się samochód. W pierwszej chwili pomyślałam, że auto się zepsuło. Akurat facet chciał mnie puścić na przejściu. Nawet kiedy lał deszcz i szłam z torbami tak się nie działo...

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Dzisiaj ręka już mnie nie boli, zastanawiam się więc, czy nie chwycić za kanwę. :)

 

11:31, isana_haft
Link Komentarze (3) »
wtorek, 13 lipca 2010
Porządeczki

Mimo upałów staram się całkiem nie próżnować. W niedzielę udało się pojechać nad jeziorko pod wieczór. Nawet te kilka godzin w wodzie dało trochę ochłody. Z przerażeniem obejrzałam dzisiaj prognozę: 37oC. Mam nadzieję, że to się nie sprawdzi...

Póki nie mam nic konkretnego do wyszywania, zrobiłam porządki w mulinach. Najwięcej mam oczywiście Ariadny. Tak wygląda moje pudełko:

Mam jeszcze cały woreczek czarnej, białej i bordowej, ale nie ma sensu tego nawijać. Pudełko kupiłam za 6 zł. W sam raz mieści muliny. Chcę jeszcze zrobić spis posiadanych numerów.

Planuję sukcesywnie poszerzać swoje zasoby muliny DMC. Podstawowa paleta jest dostępna w moim mieście, chyba nie będzie z tym problemu. Przeznaczyłam na ten cel większe pudełko, to było raczej podświadome. Przez to moje zapasiki wyglądają jeszcze marniej :)

***

Przypominam, jeżeli ktoś jest chętny na przygarnięcie wózeczka, to proszę pisać. Faktycznie jest on podobny do tego, który znajduje się na zwierzakowej metryczce. Też miałam takie skojarzenie, nie jestem jedyna :)

Dziękuję za odwiedziny i komentarze, dotyczące zarówno moich prac, jak i życia osobistego w postaci głównie edukacyjnej. Powolutku sobie tworzę, jak będzie coś ciekawego, to wrzucę zdjęcia.

20:23, isana_haft
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 12 lipca 2010
Candy

Same słodkości... Uwielbiam kolczyki, więc nic dziwnego, że po prostu musiałam się zapisać :)

Candy u Ani losowanie 26 lipca

 

14:27, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 lipca 2010
Niewakacyjnie

Dlatego, że częstotliwość wpisów nie jest taka, jaką bym sobie życzyła. Ale bez obaw, nie próżnuję! Z początkiem nowego tygodnia zabraliśmy się za malowanie mieszkania. Z przerwą uporaliśmy się w dwa dni. Ze sprzątaniem troszkę dłużej, ale to już tylko kobiety mnie zrozumieją... Musiałam wybrać się na uczelnię po dokumenty. Niestety, trzeba było oddać legitymację i obecnie nie mam statusu studenta. Dopiero potem okazało się, że wiele osób wypełniało po prostu oświadczenie o zagubieniu tego cennego dla studenta dokumentu. No cóż, nie jestem jedyna.

Na razie cztery razy byłam popracować. Muszę wstawać z samego rana, ale w miarę szybko jestem w domu. Nie korzystam ze słońca w pełni. Ale nie jest źle, trzeba zbierać na opłaty wpisowe i na przejażdzkę do Wrocławia.

Robótkowo również w porządku. Skończyłam trzecią torebeczkę, w większości uporządkowałam swoje zapasy mulin. Jakoś teraz wydaje się, że jest ich mniej.

W związku w odnawianiem mieszkania, w odstawkę poszła część kurzozbieraczy. Jest jednak rzecz, którą uchroniłam tymczasowo przed wyrzuceniem.

Ten drewniany wózeczek najpierw był doniczką, potem dokończył żywota na kuchennej szafce. Pomyślałam, że może komuś się spodoba. Mam na myśli głównie osoby zajmujące się decoupażem, bo potrzebna jest mała renowacja. Kwestia odświeżenia koloru i nawet ozdobienia. W środku jest trochę chropowaty. Bok ma około 18 cm na 6cm, kółka natomiast są średnicy około 4 cm.

Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to proszę pisać, chętnie wymienię się na jakiś drobiazg.

20:37, isana_haft
Link Komentarze (3) »
piątek, 02 lipca 2010
Licencjat

Trzy lata nauki zleciały niesamowicie szybko. Wiele przez ten czas się nauczyłam, poznałam sympatycznych ludzi. A teraz zostały mi tylko wspomnienia i jedna wspaniała pamiątka.

 

***

Chociaż wydaję wszystko, co tylko zarobię, to i tak kocham to, co robię!

***

Dziękuję za komentarze, porady i Wasze odwiedziny.

haftowaneprezenty- Dzięki za pomoc. Mama używa trochę rzadszej kanwy i czasem te obrazki po nakrochmaleniu jakoś tak zachodzą. Ja też pewnie skorzystam z tego krochmalu w spray'u. Lepiej zapobiegać niż potem się martwić :)

anelagdam- Zgadza się, metryczka jest bez konturów, co było bardzo miłe. Tym przyjemniej się ją haftowało. Zastanawiałam się, czy nie dodać czegoś "od siebie", ale wzór jest wystarczająco ładny.

16:44, isana_haft
Link Komentarze (8) »
O autorze
Tagi
Chętnych zapraszam na pogaduchy: isana_haft@gazeta.pl