RSS
niedziela, 27 marca 2011
Wystawa Kraft 2011

Na początek chciałabym się pochwalić, że ten wpis będzie 105 wpisem na moim blogu :)

Tematem tego posta jest wystawa, która wczoraj odbyła się we Wrocławiu. W zeszłym roku nie byłam nią zachwycona, ale skoro nadarzyła się okazja, postanowiłam pojechać.

Powiem krótko - kicha! Gdyby nie sympatyczne towarzystwo jednej z blogowych koleżanek to byłabym zła... W sumie na wystawie byłam prawie dwie godziny. Zwiedziałm ją w dwadzieścia minut, a reszta to oczekiwanie na możliwość nauki robienia kulek z filcu. To drugi z plusów tej wycieczki.

Jeśli chodzi o obrazy, to żal serce ściska, bo większość wystawionych dzieł były również w zeszłym roku. Liczyłam na jakieś oszałamiające nowości... No i się przeliczyłam. Miło było je obejrzeć, ale... W tym roku więcej było pięknych swetrów, ale nie mam co marzyć o własnoręcznym ich wykonaniu ;) Cena włóczek pewnie przekroczyłaby wartość połowy mojej szafy. Jednak oko nacieszyłam. Nowością było również stoisko z koronkami i tasiemkami, a także z przedmiotami wykonanymi z filcu. Właśnie z pomocą jednej z pań zrobiłam filcową kulkę. Oj, dłonie bolały ;)

Zakupy - według mnie to słowo nie pasuje. Może było więcej akcesoriów do haftu, sama kupiłam plastikową kanwę. I nic poza tym. Ceny zestawów do haftu były dośc wysokie, ale przede wszystkim asortyment był ubogi. Nie widziałam nic interesującego. Szkoda, że zabrakło małych zestawów, bo na to liczyłam. Rok temu kupiłam archiwalny numer Kramu z Robótkami. Teraz zadziwiło mnie stoisko, na którym były książki, pojedyńcze egzemplarze. Jesli ktoś był zainteresowany, należało zamówić i czekać na wysyłkę. Spodobała mi się mała książeczka za 6zł, ale stwierdziłam, że zamawiać jej nie będę.

Zastanawia mnie też udział stoiska miłośników haftu. Owszem, było kilka pięknych prac... No cóż, ja chyba trafiłam na moment, gdy wszyscy byli na obiedzie.

Na zakończenie mojej niesamowitej relacji kilka zdjęć. Tylko ogólnych, bo nic szczególnie nie przykuło mojej uwagi i mam te same obrazy w notatce z zeszłego roku.

Ogólne wrażenie - można by było się bardziej postarać, ale dobre i to. Zawsze to milej wyrwać się z domu i popatrzeć na coś interesującego.

A po wystawie szybki wypad do Ikei. Oj, tam to ja lubię przebywać :) Liczyłam, że kupię akcesoria do robienia kolczyków w Empiku na Bielanach, ale niestety, tylko Rynek ma taką ofertę. Na szczęscie do Rynku mam trzy kroczki, więc któregoś dnia po zajęciach na pewno się tam wybiorę. Muszę dokupić kolejny numer Robię na drutach.

Niedługo kolejny wpis robótkowy! Do zobaczenia!

 

17:36, isana_haft
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 21 marca 2011
Kolczyki i tajemnice

Nie po drodze mi z blogiem, co nie oznacza, że tu nie zaglądam. Jestem codziennie, czytam Wasze blogi, sprawdzam statystyki, cieszę się z każdego komentarza, ale na wpis nie zawsze znajdę wystarczająco czasu.

Na szczęście cały czas coś robię, mam co pokazać. Po pierwsze nowy zestaw biżuterii, zainspirowany kolejną broszką. Zostało mi trochę włóczki, postanowiłam więc zrobić kolczyki do kompletu, następnie powstała zawieszka. Obawiam się, że nie będę w niej często chodzić, ale w razie czego będzie pod ręką. Zdecydowanie wolę kolczyki i pierścionki. Zwykle są one duże i kolorowe, dlatego mam wrażenie, że gryzą się z ozdobami na szyi. Niemniej jednak ten komplet jest raczej w stonowanym kolorze.  Kolczyki miały już swoją premierę. Są bardzo leciutkie. To moje pierwsze od początku do końca samodzielnie wykonane kolczyki. Dotąd były tylko przeróbki.

Kordonek usztywniłam krochmalem, nie lubię kiedy robótka się wywija. Zwłaszcza, że te elementy są raczej małe. Planuję stworzyć kolejne kolczyki, szukam jakiś ciekawych i niewielkich wzorów.

*********

Drugim słowem tytułu są tajemnice. Do zabawy w zwierzenia zostałam zaproszona przez Pieguchę. Dziękuję za zachętę do podzielenia się czymś o sobie. Ciekawe, czy to kogoś zainteresuje, ale zabawa została pewnie stworzona przez ciekawość :) Przypominają mi się czasy zeszytów "złote myśli". Wymyślało się tam różne pytania, na przykład o wszystko ulubione (zespoły, kolory, przedmioty w szkole, jedzenie). Potem do takiego zeszytu wpisywali się znajomi. Często była to jedyna szansa, żeby dowiedzieć się czegoś o chłopaku, który się podobał. Ja miałam zeszyt należący do wybitnych - ponad 100 pytań :) No, czasem wystarczyło napisać tak/ nie. Lubisz mnie? ;)

- lubię zwierzęta, ale w obecnej chwili żadnego nie mam. Według mnie do tego trzeba mieć warunki. Jeśli zwierzak ma się męczyć, ja nie chcę go na siłę uszczęśliwiać. Kiedyś miałam świnkę morską, bardzo sympatyczny gryzoń. Prawie jak kot :)

- jeszcze nie odwiedziłam typowych polskich wycieczkowych miast. Nigdy nie byłam w Krakowie, czy w Warszawie. Jedynie zdarzyło mi się być w Gdańsku i kilka razy w Częstochowie. Chciałabym to nadrobić, nie jest jeszcze za późno.

- bardzo lubię czesać włosy na balkonie. Nie potrafię tego wytłumaczyć, po prostu ta czynność sprawia mi przyjemność,

- jestem jedyną "sową" w swojej rodzinie. I cierpię przez to. Lubię pracować, czy też czytać w nocy, kiedy jest spokój. Wolę uczyć się do późna niż wstać rano. Bo wstawanie to problem, jestem przykładem hasła "nie mów do mnie rano". Lubię spać na dokładkę, więc zanim się położę i obudzę... Trochę musi minąć ;)

- jestem perfekcjonistką, odkryłam to niedawno. W związku z tym staram się wyłapywać takie sytuacje i jakoś się z nimi zmierzyć. Ale zdarza mi się przepisywać wykłady... I nadal będę to robić, bo muszę mieć czyste i pokolorowane notatki. Co więcej, kiedy miałam ogromny katar dalej myślałam nad tym, żeby w zimny dzień wybrać się na uczelnię. Po prostu muszę być na każdym wykładzie i już. Gdyby dziś były zajęcia, to może bym na nie nie poszła...

- nie mam ulubionej piosenki i ukochanego artysty. Powód jest prosty - rodzaj muzyki, której słucham zależy od nastroju i fazy. Nie krytykuję żadnego gatunku, sama słucham wielu, począwszy od muzyki klasycznej, a na techno skończywszy.

- w gimnazjum śpiewałam w scholce kościelnej, w liceum "awansowałam", a teraz śpiewam do słuchawki prysznicowej :)

- urodziłam się trzynastego w piątek, ale pecha nie przynoszę. Do życia podchodzę raczej optymistycznie. Często uważam, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. To jest podejście pozytywne ;)

- lubię swoje włosy. Gdybym miała przeprowadzić statystykę, to wiele moich koleżanek chciałoby coś zmienić. Jak ma proste, to chce kręcone i na odwrót. Ja akceptuję w pełni swój kolor i strukturę włosa, a to, że podobają mi się takie a takie włosy, to inna sprawa. Nie sądzę, żebym miała jakąś tragedię na głowie. Pasemka miałam chyba ze trzy razy, tak w ramach zmiany i eksperymentu, raz zafarbowane na inny kolor, ale z chęcią wracam do swojej naturalnej barwy.

- nie mam ulubionego koloru. W mojej szafie przeważają oczywiście pewne barwy, generalnie jest to misz-masz. To też zależy od mojego nastroju, ale ciężko byłoby mi określić, jakiego koloru nie lubię. Często są to już konkretne odcienie.

To chyba tyle jeśli chodzi o tą zabawę. Zostawię sobie coś na następny raz :P A teraz psychicznie muszę się przygotować na kolejny dzień spędzony na uczelni.

Ściskam wiosennie!

 

22:44, isana_haft
Link Komentarze (5) »
piątek, 11 marca 2011
Podaj Dalej - otrzymałam

Wczoraj na siłowni :) dostałam wspaniałą przesyłkę z zagramanicy w ramach udziału w zabawie Podaj Dalej. Paczka podobno kilka dni wczesniej przybyła, w głowie się nie mieści, że była tak blisko mnie, a ja żyłam w nieświadomości ;)  Nie mnie jednak, Dorotko bardzo bardzo dziękuję!

Głównym punktem niespodzianki jest pięknie ozdobiony notesik. Hafcik na kanwie ze złotą nitką jest śliczny, niestety na zdjęciu nie widać za dobrze maleńkich koralików. Okładka jest wykonana naprawdę bardzo starannie, zeszycik jest wiązany śliczną wstążeczką. Dostałam nawet pasujący do niego rozmiarowo długopis! Nie mam jeszcze pomysłu na co wykorzystać ten cudny notes. chyba najpierw pójdę na lekcje kaligrafii :)

W paczce znalazły się maciupkie koraliki (w sam raz do haftów) oraz pyszna kawa! Zdjęcie nie jest zbyt piękne, mam problem ze schylaniem głowy tak, żeby nie ciekł mi katar. Dzisiaj jest po prostu kran. To wszystko przez tą szkołę! Nigdy na nic tyle razy i tak bardzo się nie denerwowałam. Cóż, jeszcze dwanaście miesięcy nauki i po wszystkim. Wakacji nie liczę, gdyby komuś się nie zgadzało.

Czas na zdjęcie!

Ostatnio zrobiłam na drutach szalik- komin, w zasadzie tworzyłam "na oko", z jakiś resztek i nie do końca wyszło to, co chciałam. To znaczy miało być wąsko i wysoko, a wyszło o wiele za szeroko.  W zasadzie mam coś na kształt naszyjnika. Niestety czeka mnie prucie, ale mam pomysł jak inaczej zabrać się za tą robótkę. Tylko czy mi się będzie chciało? Po cichu liczę już na wiosnę, więc podświadomie pewnie będę unikać szalików. W trakcie zastanawiania się haftuję obrazek na słowniku torebkowym :)

 

 

 

 

18:56, isana_haft
Link Komentarze (4) »
piątek, 04 marca 2011
Podaj dalej - wysłałam

Zgadza się, wysłałam i nawet dotarło :) Szybko i bezproblemowo. według regulaminu zabawy Podaj dalej, uczesrtnik ma 365 dni na przygotowanie niespodzianki dla trzech osób. Jak dla mnie ten termin jest trochę za długi, bo nie czułam bata nad sobą. Dopiero teraz ( jeszcze miesiąc, ale udało się wcześniej) wysłałam niespodzianki. Mam nadzieję, ze dziewczyny nie mają mi tego za złe, ale u siebie zamieściłam informację, że to nie będzie prezent błyskawiczny.

Trzy wysłałam, jedno dostałam, ale nadal cierpliwie czekam, bo zabawa się jeszcze nie skończyła!

Początkowo nie bardzo wiedziałam co zrobić. Miało to być coś małego, ale jednocześnie nie maciupeńkiego, po prostu jakieś drobiazgi. No i dalej, jak przygotować coś dla trzech osób tak, aby żadna nie czuła się pokrzywdzona. Zostaje stworzenie tego samego. Sądzę, że to sprawiedliwe. Ale żeby nie było zbyt nudno, spróbowała,m zrobic to samo w kilku wersjach. I tak jak lubię, praktycznie.

Skoro praktycznie, to do tego kryterium nadaje się zakładka. Tego nigdy nie za wiele. Pomysł? Tak, ten sam wzór, ale z inicjałem na odwrocie. Użyłam cieniowanej nitki, co sprawiło, że kolory w rózny sposób ułożyły sie na każdej zakładce. Zamiast jakiegoż sznureczka czy chwościka zrobiłam króciuktką bransoletkę z muliny. I tutaj podobnie- te same kolory, ale zawsze inaczej ułożone. Zakładki haftowało się bardzo przyjemnie, nawet ze zszywaniem nie było problemu, a robiłam to pierwszy raz, chyba że coś pomieszałam, ale wygląda nieźle.

Za jakiś czas przyszedł mi do głowy pomysł na breloczek. Ciężko było się zdecydować na jakiś kolor dominujący, ale wiosna idzie, postawiłam na mulitikolor. W tym przypadku prawdopodobieństwo wystapienia tego samego breloczka nie istnieje, ponieważ zrobiłam trzy sztuki po trzy kulki.

Ten komplecik prezentów powstał już jakiś czas temu, nawet przed Nowym Rokiem, ale cały czas czegoś mi brakowało. Myślałam nad jakimś bożonarodzeniowym drobiazgiem, ale nic... Miłośc zwycieżyła, walentynki nadeszly, a z tej okazji wszechobecne serduszka. Serduszko ładna rzecz, spodobał mi sie wzór, i tu juz niestety trzy sztuki takie same. Teoretycznie ;) serduszko przymocowałam do kartki, ale może służyć w innych celach.

W taki sposób powstały prezenty, które powędrowały do anetkam0, blasiuk oraz kamala86.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć oraz, rzecz jasna, do komentowania. Miło mi, że pokrowiec, czy jak by go tam nazwać, przypadł Wam do gustu. jeszcze raz dziękuję Emade76 za natchnienie i pomoc :)

 

 

 

 

Miłego weekendu! Niech Was nie zasmuca wstrętna pogoda!

 

20:36, isana_haft
Link Komentarze (4) »
O autorze
Tagi
Chętnych zapraszam na pogaduchy: isana_haft@gazeta.pl