RSS
poniedziałek, 20 lutego 2012
Przerwa na kawę 2 i 3

W styczniu wyhaftowałam i wysłałam w dalszą drogę kanwy uczestniczek RR kawowego. Pora zaprezentować tutaj te hafty. Pierwsza kawka jakoś opornie rosła, może też dlatego, że dostałam pocięte kawałki kanwy i musiałam wyznaczyć środek, od środka zacząć haftować, potem zabrakło mi kolorów i jakoś tak się przeciągało. Drugi obrazek poszedł już błyskawicznie, choć zdarzyło mi się kilka pomyłek w trakcie, ale szybko je dostrzegłam i poprawiłam.

I jak tu nie lubić kawy...? Z niecierpliwością czekam na kolejne kawy do wyszycia. Jeszcze jest moment, ale uczestniczka przede mną nie daje znaku życia. Mam nadzieję, że mimo to wszystko się dobrze ułoży. 

Wracam do pracy nad wielkanocnym jajem, łapię ostatnie wolne dni przed powrotem na uczelnię. Zaczynamy nowy, ostatni już semestr :)

 

16:23, isana_haft
Link Komentarze (3) »
środa, 15 lutego 2012
SAL Wielkanocny 1

Słowo się rzekło, sesja się skończyła, to i należy tworzyć. Jajko, jakie ma powstać w ramach Wielkanocnego SAL-a to większy projekt, dlatego od razu się zabrałam za haftowanie. Wstydem byłoby nie skończyć do świąt. Zapisałam się wcześniej, co dało mi możliwość zastanowienia się nad jajem. 

Obrazek spory, jakieś 150x200 krzyżyków. Spory jak na jedno jajko, oczywiście. Trzeba by wybrać drobniejszą kanwę. We Wrocławiu okazało się to zadaniem niełatwym, bo w sprzedaży nie ma już polskiej kanwy. DMC nie odpowiada studenckiej kieszeni. Kupiłam więc rozmiar 20 w kawałku. Wybrałam kolory, czyli jedna nitka zielonego i jedna żółtego. Na próbce fajnie się to przeplatało. Kiedy zaczęłam pracę efekt w ogóle mi się nie spodobał.

Odcień kanwy zlewał się z muliną, nic nie było widać. Poza tym zamiast krzyżyków, jakichkolwiek kresek ukośnych, tworzyły się linie proste. Nie wiem dlaczego, niby splot normalny, ale rosła mi masakra... Sprułam kawałek, zaczęłam tylko z zielenią, ale te kreski dalej swoje. Nie tak miało być. W stacjonarnej pasmanterii kupiłam 18 DMC, również w kawałku. Kolor ecru, bardzo ładny, ale dwie nitki różnych kolorów tez nie pasowały. Stanęło na zieleni w wersji single. Potem trafiało się kilka małych pomyłek, prucie... Ale jak już ruszyłam...

Na cztery kartki wzoru jedną mam już za sobą. Za niedługo uda się skończyć kolejną. Sadzę, że Wielkanoc mnie nie zaskoczy, jeśli chodzi o ten haft. Muszę się streszczać, bo chciałabym tyyyle jeszcze zrobić. W przyszłą środę będę już znowu na uczelni. Praca magisterska na razie leży i czeka, zniechęcił mnie promotor. Ale zrobię mu na złość :) i skończę to co zaczęłam.

piegucha- Na uczelni też zamiast indeksów mamy system komputerowy, ale on działa jak chce. Lubi wrzucać inne przedmioty, trzeba pilnować swoich ocen, ale jak to robić kiedy tylko tam można je poznać. Wykładowcy muszą wyznaczać specjalne konsultacje dotyczące wpisów do systemu. W ogóle zrobił się bajzel, mogli się wstrzymać z tą wymuszaną nowoczesnością. Powiem szczerze, że cieszę się, że już bliżej do końca niż dalej...

Aha, zapomniałam wspomnieć o kolorze! Zdjęcie zrobiłam w momencie rozpętania się śnieżycy, dlatego ten zielony nie jest taki jak naprawdę. A przypomina mi świeżą zieloną trawkę... :) Wiosnę poproszę!

 

21:11, isana_haft
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 lutego 2012
Ferie

Nie pisałam tutaj przez miesiąc, ale nie dlatego, że miałam ferie. Wręcz odwrotnie. Dopadła mnie tak zwana sesja. Ledwo skończyły się kolokwia, zaraz egzaminy... ale wszystko się szczęśliwie skończyło. Jestem wolna! :) Dałam radę egzaminom z serii przeciągających obronę! 

Były dni, że może i mogłam coś naskrobać, ale po prostu nie miałam ochoty. Poczytałam inne blogi, jestem na bieżąco, ale swój zaniedbałam. Teraz to się oczywiście zmieni. Nowy plan nie jest powalający, pozwala jednak na normalne życie, czyli takie, że nos poza książki można wystawić. Teraz pozostaje przygotować zdjęcia, notatki, pokazać co powstało przez miesiąc. I w dalszym ciągu będzie powstawać, bo pomysłów mi nie brakuje. Żeby tylko chęci do pisania były :) Mimo braku informacji nie mam zaległości w zabawach, co w przyszłości zostanie z pewnością udokumentowane. Przeziębienie i okropny mróz tylko zachęcają do działalności domowej. To też w kontekście następnych dni. Ruszam do boju :)

Coś na osłodę... Pierwszy raz widziałam taki owoc. W smaku był "normalny"

I tym pięknym akcentem zaczynam ferie, proszę Państwa!

 

P.S. Wiadomość mająca swoje dobre i złe strony - uczelnia hasłem "studiuj bez indeksu" pozbawiła nas indeksów. Obecnie nie jest to oficjalny dokument i każdy może sobie tam wpisać co mu się podoba. Dla mnie ta książeczka to powód do dumy i nawet mimo pokonywania kilometrów po autograf prowadzącego zajęcia i kolejek w dziekanacie nie miałam wyrzutów. No, może czasami ;) Ale jednak to są studenckie obowiązki, pamiątka na resztę życia. A teraz... Pomysł niezbyt udany, co potwierdzają sami wykładowcy, bo brak indeksów i kart egzaminacyjnych nikomu życia nie ułatwił. Nie pytałam o zdanie jeszcze pań w dziekanacie  :P

23:21, isana_haft
Link Komentarze (1) »
O autorze
Tagi
Chętnych zapraszam na pogaduchy: isana_haft@gazeta.pl