RSS
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Broszkowo

Moja relacja na samym końcu, ale nic nie szkodzi. Pierwsze zachwyty już, niestety, opadły, a ja dalej z radością wspominam te chwile spędzone w drugą styczniową sobotę.

Dojechałam na miejsce bez większych problemów, lecz chwilę spóźniona. Na szczęście nie musiałam wyjść wcześniej i mogłam spędzic fantastyczne popołudnie w doborowym towarzystwie. Mimo że nikogo nie znałam, to czułam się swodobnie. To chyba o czymś świadczy, prawda? :) Początkowo wahałam się, jednak wcale nie żałuję tej decyzji, wręcz przeciwnie.

Oto skład spotkania broszkowego: wspaniała organizatorka Aneladgam, Waniliowosc, Ela66wr, Minimysz, April79, Emade76 no i ja.

Wróciłam bogatsza o nowe znajmości (mam więcej wpsaniałych blogów do czytania), umiejętności,a przede wszystkim - nowe broszki! Chyba popadłam w manię...

Filcowa broszka Laguna od Alexls

Szydełkowa od Minimysz

Kolejna szydełkowa piękność od April79

Broszka była zapakowana w torebeczkę związaną takim cudnym kwiatkiem:

Dalej broszki, które otrzymałam już wczesniej, ale są śliczne i po raz kolejny się chwalę. Te prace rozpoczęły moją "kolekcję". Niebieskości od Aneladgam:

Oraz z wymianki na dzień kobiet od Madlinki:

 

Myślę, że chyba warto pokazać, że nie tylko coś dostałam, ale również próbowałam nie gadać tyle, co zawsze i zrobić coś dla innych.

Musicie zrozumieć mój stan na spotkaniu, bo to tłumaczy brak zdjęć własnych prac. Magda, dzięki :)

Kolory uniwersalne, szybko i przyjemnie.

Wariacja na temat inspiracji :) pomysł niestety nie jest mój, ja umiem tylko kombinować i przerabiać, z wymyślaniem już gorzej.

Z wykonaniem jednak czasami też nie jest za dobrze. Ale obiecuję jeszcze spróbować, może z bardziej odpowiednim zamkiem.

Pod koniec spotkania wyszydełkowałam kwiatuszka. Z pomocą przyszła Emade76, dziękuję! Dobrze, że wzięłam resztki włoczki i szydełka. W ogóle tak się zastanawiam, czy było coś, czego nie wzięłam, bo było mi okropnie ciężko :)

Na sam koniec zakładka. Wyszła mi dość długa, mam nadzieję, że się przyda. Wszak nie same małe książki produkują. Jakość zdjęć nie najlepsza, dlatego czekałam na dobre światło kila dni. Wczoraj na chwilę wyjrzało słonko i popstrykałam kilka zdjęć.

****

Kolokwia wszystkie napisane, tylko z jednego nie znam oceny. Teraz nadeszła pora na egzaminy. Niesamowicie szybko zleciał ten semestr. Oby tylko dobrze się skończył. Póki co siedzę w książkach, albo uzupełniam notatki. A w przerwach podglądam blogi... :)

 

 

 

 

 

12:27, isana_haft
Link Komentarze (5) »
czwartek, 13 stycznia 2011
A Dictionary of Bags -8-

Ostatni wpis dotyczący słownika torebkowego był... uwaga! W sierpniu. Zabawa powinna zmienić nazwę na oczekiwanie. W dodatku niecierpliwe. Teoretycznie znalazł się "powód" naszego opóźnienia, teoretycznie odnalazły się zaginione słowniki, ale to niestety tylko fikcja... Każda prawda byłaby lepsza od tej okropnej niewiedzy. Ja też nie zawsze mam czas na wszystko, ale chyba można naskrobać jakiegoś maila. Cóż, chyba jednak nie można.

Pozostaje czekać dalej...

Wyobraźcie sobie więc radość, gdy przed Bożym Narodzeniem dostałam paczkę od Agnieszki z kolejną porcją torebek. Obrazek wyhaftowałam w kilka dni. Pracowało mi się cudownie, kontury to była czysta przyjemność, nawet drobna pomyłka nie popsuła mi dobrego nastroju. Cieszyłam się, że choć trochę będę miała w rękach ten słownik. Teraz tak myślę, że mogłam bo przetrzymać, hihi.

Szósty hafcik przedstawia torebkę zatytułowaną clutch bag.

Plamka, która po użyciu czarnej nitki stała się kurą, tak myślę. Mimo ciemnej aury, kolory są tutaj dość rzeczywiste.

Clutch bag - kolejne trudne słowo... :) Z pomocą przychodzi znawca tego języka, Aneladgam. Clutch bag to mała wieczorowa torebeczka, zwana tez kopertówką. Niech będzie i niebieska z serduszkiem, chociaż spotyka się bardziej gustowne wzory, jednak to kurze chyba wystarcza :) Ja bym się skłaniała ku tłumaczeniu słówka clutch, które oznacza kurczowo trzymać (to by się zgadzało, bo ja nie przedpadam za noszeniem takich torebek, wolę za to przewiesić ją sobie przez ramię), ale także w języku potocznym szpon lub nawet sidło. Szpon - ptak - sowa już była, to może kura...? I tu cytacik ze wspomnianego bloga: Clutch oznacza również "wylęg kurcząt". I wszystko jasne!

Buuu, Magda wyhaftowała tą torebkę już w październiku... Ciekawa jestem, kiedy coś ruszy dalej. No, może niech chwilę poczeka, bo kolokwia chyba wszytskie zaliczone. Czekam na wyniki z ustroju państwa, a potem już TYLKO egzaminy.

Kanwa Maknety - już prawie, prawie...!

Całość, czyli kanwa, wpis w pięknym notesiku i uzupełnienie woreczka z przydasiami, została uroczyście przekazana kolejnej uczestniczce w sobotę podczas wymianki broszkowej.

Moja relacja już wkrótce! Szczerze powiem, że ciężko jest skomentować to spotkanie, bo było po prostu cudownie! Podrzućcie mi słownik superlatyw!

ela66wr, piegucha, splocik - miło mi, że spodobały się Wam moje prace. Dzięki :*

waniliowosc- nie martw się, ja też nie wiedziałam jak się zabrać za zszycie mikołaja, nie znałam sposobu "na biscornu", czyli przekładanie nitki po konturach. Po prostu przewróciłam go na lewą stronę i heja! A potem już w ruch poszła maszyna, ale to nie był dobry pomysł :)

Dziękuję również za życzenia noworoczne! :)

21:47, isana_haft
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 10 stycznia 2011
Noworoczne chwalipięctwo

Z wielką przyjemnością rozpoczynam swoją pisaninę w Nowym Roku. Nie było mnie kilka dni i niestety może się to jeszcze przydarzyć z powodu zaliczeń i zbliżającej się sesji. Ale nie  tym chcę się z Wami podzielić. Znalazło się trochę rzeczy do pokazania, niektóre trochę starsze, inne nowsze. Zapraszam do lektury :)

Co prawda u mnie śniegu pozostało już bardzo niewiele, ale choinka dalej stoi, więc chyba jest jeszcze czas na ostatnie świąteczne prace. Najpierw kartki z życzeniami, a dokładnie ich zbliżenia. Przede wszystkim będą to kartki wykonane haftem matematycznym.

Do wykonania tych kartek użyłam papieru z serwetek, a pomysł ten podpatrzyłam u AgnieszkiMD. Jakieś serwetki zawsze się w domu znajdą, a ze specjalnymi papierami do scrapbooking'u to już gorzej. O ile dobrze pamiętam, motywy gwiazdek i choinek powstały w dwa dni, a samo stworzenie gotowych kartek trwało jeden wieczór. Ten rodzaj haftu przypadł mi do gustu i miarę możliwości i zapotrzebownia będą powstawały nowe prace.

Jeszcze chwilę przed założeniem bloga wymodziłam zawieszkę, której jak dotąd nie pokazałam. W sumie, to spodziewałam się innego efektu, ale nie wiedziałam jak się zabrać za zszywanie Mikołajka. Miały powstać jeszcze kolejne zawieszki, ale ani w tym, ani w zeszłym roku nie zbrałam się za nie... :)

Mikołaja haftowałam w sposób zalecany we wzorze, czyli na jednym kawałku kanwy, w odległości dwóch kratek od siebie. Potem należało haft zszyć, ale coś mi poszło nie tak i po prostu te dwa kawałki odcięłam i jakoś zaszyłam.

Gotowy Mikołajek prezentuje się jako tako. Ale i tak mam do niego pewnien sentyment. Gdyby nie haftowanie go z myślą o przyszłym blogu, to pewnie nigdy by nie powstał. Jeżeli się nie mylę, to była moja pierwsza praca z wykorzystaniem konturów. Nic wcześniejszego sobie nie przypominam.

Gwiazdka jest tworem bardzo współczesnym, bo powstała w zeszłym... tygodniu. Podczas spożywania śniadania wpadłam na pomysł jej zrobienia. Sama myśl banalna, ale tu chodzi o coś głębszego... Z reguły nie jem śniadań w kuchni, tylko w łóżku albo na fotelu w dużym pokoju. Tym razem był to fotel, za stolik do kawy służy mi pianino. Kiedy już zjadłam swoją porcję, jakoś nie chciało mi się wstawać. Troszkę dalej leżała gazeta i kordonek, po szydełko musiałam już wstać sama. I w tym przypadku też chyba po raz pierwszy szydełkowałam z użyciem cienkiego kordonka. W zeszłym roku jakoś mi to nie szło :) Gwiazdka jest samotna, ale nie idzie na choinkę, bo tam są prace Mamy. Gdzieś u siebie z pewnością znajdę dla niej miejsce.

Jak na śniezynkę jest dość duża, bo liczy sobie 9 cm średnicy, więc to już raczej wymiar gwiazdkowy.

Podsumowując kwestie robótkowe, stwierdzam, że miniony rok był dość owocny. Ilościowo prac nie było zbyt dużo, ale gdyby nie to miejsce, większość z nich w ogóle by nie powstała. Sporo moich wytworów zrobiłam na wymianki. Dla siebie wszystko czeka w szufladzie zatytułowanej "później". Mam nadzieję, że 2011 będzie rokiem dobrym pod każdym względem, a więc będzie sprzyjał robótkom.

Jak wiecie, lubię wiele rzeczy, w tym książki i biżuterię, zwłasza kolczyki. Już na koniec, ale się pochwalę. A co!

Kolczyki - choineczki kupione na wyprzedaży w Tesco za pięć złotych. Teraz raczej już nie będę ich nosić, ale na przyszłe święta będą jak znalazł!

Na Jarmarku Bożonarodzeniowym we Wrocławiu widziałam drewniane kolczyki śnieżynki. Były po prostu przepiękne, ale ich cena także była piękna. Gdybym miała jakieś wolne zaskórniaki, to z pewnością dziś byłabym ich właścicielką, ale przed Bożym Narodzeniem różnie to z fiansami bywa. Szukałam w Internecie czegoś podobnego, ale nic to nie dało. Gdyby wpadło Wam w (nie do) oko coś w tym rodzaju, to dajcie znać. :)

Kolejny powód do dumy, dowód na to, że jak się chce, to można. Uzbierałam całą kolekcję dwudziestu pięciu książek Joanny Chmielewskiej. Są tu ciekawsze i trochę mniej inetersujące wydania, ale jestem na dobrej drodze do posiadania całej bibliografii tej autorki. Szkoda, że nie dołączyli możliwości zdobycia autografu :) Książki zebrałam wcześniej, niż było to przewidziane. Ostatnie numery były sprzedawane po dwa w tygodniu. Pani w kiosku powiedziała, że jest to spowodowane podwyżką podatku, wydawca chciał jeszcze uniknąć podniesienia ceny. Nic nie szkodzi, kolekcja kryminałów gości już w całości na mojej półce.

Tym optymistycznym akcentem żegnam i wracam do codziennych zajęć. Miłego dnia!

P. S. Niedługo moja relacja ze wspaniałego spotkania broszkowego!!!

Kanwa torebkowa Maknety została przekazana dalej, a ja dalej czekam na torebki, ogródki (dziewczyny już mają po trzy obrazki, a ja wyhaftowałam tylko pierwszy...), no i na wieści o mojej chyba znowu zagionej kanwie torebkowej... Bardzo bym chciała zakończyć pozytywnie te zabawy jeszcze w tym roku.

 

13:03, isana_haft
Link Komentarze (5) »
O autorze
Tagi
Chętnych zapraszam na pogaduchy: isana_haft@gazeta.pl